Strona główna 0_Slider Ach, co to… będzie za ślub! I Regionalne Targi Ślubne w Świdnicy...

Ach, co to… będzie za ślub! I Regionalne Targi Ślubne w Świdnicy [FOTO]

0

Inspiracje, najnowsze trendy oraz bezpośrednie spotkania ze specjalistami branży ślubnej – 25 października w Hotelu i Restauracji Esperanto w Świdnicy odbyły się I Regionalne Targi Ślubne. Wydarzenie przyciągnęło dziesiątki wystawców oraz ponad setkę par planujących swój wyjątkowy dzień.

​W niedzielę największa sala Esperanto zmieniła się w centrum ślubnych inspiracji. Na odwiedzających czekali wystawcy reprezentujący niemal każdy aspekt organizacji przyjęcia – od klasyki po najnowsze rynkowe nowinki.

​Przyszli nowożeńcy mogli zapoznać się z ofertą mody ślubnej, jubilerów, cukierników, dekoratorów oraz fotografów i filmowców. Nie zabrakło również rozwiązań mniej tradycyjnych, takich jak live cooking ze świeżym sushi, pokazy magii, stanowiska z personalizowanymi magnesami tworzonymi na żywo, a także artystów oferujących malowanie obrazów w podczas przyjęcia. Na targach prezentowali się również wedding plannerzy, DJ-e oraz firmy zapewniające animacje dla dzieci.

​Od pomysłu do sukcesu

​Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie takiego wydarzenia w Świdnicy?

​– Pomysł zrodził się podczas naszych wspólnych rozmów. Zastanawialiśmy się, jak wspólnie z całą branżą ślubną stworzyć coś wyjątkowego i pomóc narzeczonym w organizacji ich wymarzonego wesela. Wtedy padła propozycja: zróbmy pierwsze w Świdnicy regionie targi ślubne. I udało się – tłumaczy Aleksandra Kańczuga-Dudycz, współwłaścicielka Hotelu i Restauracji Esperanto.

Reklama

​Jak przyznaje organizatorka, przygotowanie wydarzenia wymagało sporego nakładu pracy organizacyjnej i technicznej, jednak zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania.

​– Zaprosiliśmy ponad dwudziestu wystawców, a wstępne zgłoszenia złożyło ponad 120 osób, przy czym formularze spływały do samego końca. Bardzo się cieszymy widząc taką frekwencję i entuzjazm gości – dodaje Aleksandra Kańczuga-Dudycz.

​Czarna suknia i sushi, czyli trendy na rynku ślubnym

​Z obserwacji organizatorów i wystawców wynika, że rynek ślubny nieustannie się zmienia. Z jednej strony narzeczeni wciąż cenią tradycję, z drugiej – coraz odważniej szukają własnego stylu i indywidualnych akcentów.

​– Większość par nadal decyduje się na tradycyjne wesele, ale coraz częściej pojawiają się odważne, przełamujące rutynę pomysły. Zdarzają się na przykład uroczystości z motywem przewodnim w odcieniach czerni, gdzie nawet panna młoda występuje w czarnej sukni – zdradza właścicielka Esperanto. – Zmienia się także skala samych imprez. Kiedyś standardem były wielkie wesela, dziś dominuje liczba około sto osób, a rośnie popularność jeszcze bardziej kameralnych przyjęć na 30–40 gości.

​Zmiany widać również w podejściu do uwieczniania tego dnia. Nowoczesny fotograf ślubny to często jednoosobowy zespół łączący różne media.
​– Teraz wymagania są takie, żeby zdjęcia wychodziły naturalnie, bez pozowania i sztuczności. Dużo uśmiechu, ale też łzy wzruszenia są pożądane – przyznaje Mateusz Koliński z firmy P.M. Kolińscy Fotografia Ślubna i Rodzinna. – Dzisiejsza technologia pozwala na pracę hybrydową – za pomocą jednego sprzętu wykonuję jednocześnie zdjęcia i film. To duże ułatwienie dla pary.

​Bezpośredni kontakt bezcenny

​Choć większość przygotowań można dziś teoretycznie przeprowadzić przez internet, uczestnicy targów podkreślali, że możliwość spotkania z wykonawcami na żywo jest niezastąpiona.

​– Jesteśmy zaręczeni, więc odwrotu już nie ma – śmieje się pan Bartek, który na targi przyszedł z narzeczoną Klaudią. – Czasem wydaje się nam, że czegoś nie potrzebujemy, a przychodzimy tutaj i widzimy pomysły, o których nawet nie pomyśleliśmy. Kontakt z drugą osobą jest bezcenny – podejście do klienta, interakcja. Tego przez internet nie da się dostać.

​Wielu narzeczonych doceniało także fakt, że kompleksowa organizacja zdejmuje z nich ciężar przygotowań.

​– Moi rodzice opowiadali mi, jak to wyglądało dawniej: stoły trzeba było zwozić z domu, a pracy było tyle, że zamiast cieszyć się świętem, człowiek siadał do rosołu skrajnie zmęczony – wspomina Aleksandra Kańczuga-Dudycz. – Dziś młodzi mają o wiele łatwiej. Pomagają wedding plannerzy, a my jako obiekt bierzemy większość obowiązków na siebie. Dajemy parom pełną elastyczność i dopasowujemy każdy szczegół do ich indywidualnych życzeń.

​Niedzielne wydarzenie pokazało, że Świdnica potrzebowała przestrzeni do bezpośrednich spotkań branży ślubnej z narzeczonymi. Patrząc na tegoroczną frekwencję, impreza ma dużą szansę wpisać się na stałe w kalendarz lokalnych wydarzeń.

/red./

Reklama
Poprzedni artykułDerby regionu: Polonia – Lechia [RELACJA LIVE]
Następny artykułW Goczałkowie pobiegli dla Kacpra [FOTO]