Strona główna 0_Slider Krążenie ustało już pierwszego dnia. Nowe fakty ws. śmierci 29-letniego Kacpra z...

Krążenie ustało już pierwszego dnia. Nowe fakty ws. śmierci 29-letniego Kacpra z Milikowic. Prokuratura wszczyna śledztwo

0

Nowa dokumentacja medyczna ujawnia zatrważające fakty w sprawie śmierci 29-letniego Kacpra Buckiego, którego wstrząsającą historię opisywaliśmy na łamach Swidnica24.pl w ubiegłym tygodniu. Z karty informacyjnej wydanej rodzinie wynika, że u chorego podjęto resuscytację już 1 września w pierwszej godzinie po przywiezieniu go na Szpitalny Oddział Ratunkowy, a mimo to półnagiego tego samego dnia na polecenie lekarzy wieziono karetką do domu. Po naszej publikacji Prokuratura Rejonowa w Świdnicy natychmiast wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Czytaj także: Zamiast na dializę, wysłany do szpitala psychiatrycznego. 29-letni chory na cukrzycę Kacper zmarł


​Przypomnijmy: chorujący od dzieciństwa na cukrzycę i dializowany od dwóch lat Kacper Bucki z Milikowic w gminie Jaworzyna Śląska trafił na świdnicki SOR 1 września po napadzie drgawek. Tego samego dnia na polecenie lekarzy z oddziału ratunkowego 29-latek półnagi i bez kontaktu został przywieziony pod dom, bez wypisu, bez zaleceń. Ojca nie było na miejscu, brat odmówił przyjęcia Kacpra ze względu na jego dramatyczny stan. Młody mężczyzna wrócił na SOR świdnickiego szpitala, a następnego dnia nie przeszedł dializy – mimo próśb ojca, a zamiast tego został skierowany na konsultację psychiatryczną do Wałbrzycha. 29-latek po powrocie do Świdnicy „zatrzymał się” dwukrotnie. Nie odzyskując przytomności zmarł 5 września na oddziale intensywnej terapii.

​Ojciec zmarłego, mimo że wcześniej wielokrotnie domagał się wydania „wypisów” z pobytu syna na SORze w dniach 1 i 2 września, dopiero dzisiaj otrzymał dokumentację medyczną. Przekazane papiery nie są jednak kartą informacyjną z leczenia szpitalnego, jaką – zgodnie z przepisami prawa medycznego i Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie dokumentacji medycznej – placówka ma obowiązek sporządzić i wydać pacjentowi lub jego opiekunom w dniu wypisu bądź przekazania go do miejsca zamieszkania. Karta informacyjna powinna zawierać m.in. opis zastosowanego leczenia, stan zdrowia w momencie wypisu oraz precyzyjne zalecenia co do dalszego postępowania i przyjmowania leków.

​W tym przypadku obowiązek ten nie został dopełniony. 1 września, gdy zreanimowanego pacjenta próbowano odesłać karetką do domu, rodzinie nie przekazano żadnego dokumentu ani zaleceń. Wydany ojcu dopiero dzisiaj dokument to zbiorczy wydruk wygenerowany w systemie 24 września – blisko trzy tygodnie po śmierci 29-latka. Co więcej, karta zawiera sprzeczności: na pierwszej stronie widnieje nagłówek o przyczynach zgonu, podczas gdy w dalszej części lekarz napisał, że pacjent został wypisany do miejsca zamieszkania.

​Otrzymane dokumenty rzucają jednak światło na to, co działo się na SOR-ze 1 września. Z karty wynika, że 1 września o godzinie 09:18, tuż po przywiezieniu do szpitala, u Kacpra podjęto resuscytację krążeniowo-oddechową połączoną z intubacją dotchawiczą oraz odsysaniem górnych dróg oddechowych. Podjęcie resuscytacji oznacza bezpośrednią walkę personelu o ratowanie czynności życiowych pacjenta. Towarzyszyły temu katastrofalne wyniki badań laboratoryjnych wykonanych w tej samej godzinie: skrajna kwasica metaboliczna z pH wynoszącym zaledwie 6,874, śmiertelnie niebezpieczny dla serca poziom potasu sięgający 7,3 mmol/l, glukoza przekraczająca 1000 mg/dl oraz schyłkowa niewydolność nerek z eGFR na poziomie 7,8 ml/min. Pacjent otrzymał sól fizjologiczną, adrenalinę, lek moczopędny (Furosemid) i trzy różne leki o działaniu uspokajającym (Sedam, Haloperidol, Hydroksyzyna).

​Mimo podjęcia resuscytacji i parametrów zagrażających życiu, w spisie procedur z całego pobytu na SOR próżno szukać jakiejkolwiek adnotacji o przeprowadzeniu dializy czy chociażby konsultacji nefrologicznej. Wg zapisów przeprowadzono konsultację chirurgiczną. Po przeprowadzeniu działań ratunkowych, medycy podjęli decyzję o odesłaniu pacjenta transportem medycznym do domu, bez karty informacyjnej i zaleceń.

Reklama

​Ujawnione dokumenty w sprzeczny sposób przedstawiają również samą próbę odwiezienia 29-latka do Milikowic. W karcie wpisano, że transport odbył się w godzinach nocnych, a rodzina odmówiła odebrania pacjenta. Tymczasem ustalenia i nagrania wideo posiadane przez rodzinę jednoznacznie dowodzą, że ambulans pojawił się pod domem w godzinach popołudniowych. Przebywający w pracy ojciec poprosił o interwencję drugiego syna, który zastał w pojeździe leżącego Kacpra – całkowicie niekontaktującego, bez ubrań, w pampersie i okrytego jedynie folią termiczną. Odmowa przyjęcia człowieka w takim  stanie była podyktowana wyższą koniecznością ratowania mu życia i żądaniem natychmiastowego powrotu do szpitala.

​Gdy pacjent wrócił na SOR, zamiast skierowania na stację dializ z powodu objawów encefalopatii mocznicowej, uznano jego stan za zaburzenia zachowania i wywieziono go karetką na konsultację psychiatryczną do szpitala w Wałbrzychu. Tamtejszy lekarz psychiatra wykluczył jednak wskazania do hospitalizacji psychiatrycznej i nakazał natychmiastowy transport z powrotem do Świdnicy ze względu na ciężki stan somatyczny. W uzyskanej dzisiaj karcie próżno jednak szukać informacji, że 29-latek na konsultację był wieziony do oddalonego o 20 km szpitala w Wałbrzychu oraz że trwało to kilka godzin.

Dopiero po kolejnych resuscytacjach 3 września, które przeprowadzono na SOR o godz. 5.10 oraz 8.15 pacjent trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie zmarł w sobotę 5 września.

– To wszystko kupy się nie trzyma – mówi zrozpaczony Sylwester Bucki, ojciec Kacpra. – Ta karta została sporządzona chyba tylko po to, żeby ukryć, jak naprawdę potraktowali mojego syna.

​Opisana na łamach Swidnica24.pl historia doprowadziła do reakcji organów ścigania. Jak poinformował prokurator rejonowy w Świdnicy Łukasz Cimała, Prokuratura Rejonowa w Świdnicy po publikacji artykułu z urzędu wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Agnieszka Szymkiewicz

Reklama
Poprzedni artykułPolicjanci ostrzegają działkowców przed złodziejami. „Może wzrosnąć liczba włamań i kradzieży”