Strona główna Polityka Dlaczego nie chcieli skontrolować 3-milionowego wydatku na nagrody? Większość pytania zbyła milczeniem

Dlaczego nie chcieli skontrolować 3-milionowego wydatku na nagrody? Większość pytania zbyła milczeniem

0

Dlaczego świdniccy radni odrzucają wnioski mieszkańców i pobłażliwie patrzą na brak nadzoru nad miejskimi finansami? Kiedy w oparciu o Prawo Prasowe wysłaliśmy imienne zapytania do 16 radnych o merytoryczne uzasadnienie ich decyzji podjętych podczas XXVIII sesji Rady Miejskiej, większość wybrała bezpieczne milczenie. Wgląd w oficjalne protokoły głosowań oraz treść skierowanych pism ujawnia taki oto obraz: radni gubią się w procedurach, głosują sprzecznie z własnymi deklaracjami, a pojęcie transparentności okazuje się fikcją.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

Pytania i brak odpowiedzi

14 września skierowaliśmy imienne pisma (na podstawie art. 2 i 3a Prawa Prasowego) do 16 radnych, którzy głosowali za odrzuceniem wniosków obywatelskich, wstrzymali się od głosu lub unikali głosowania. Pytaliśmy o kluczowe sprawy dla budżetu miasta: brak nadzoru nad wydatkami na miejski biuletyn i bibliotekę oraz odrzucanie kontroli nad kwotą ponad 3 mln zł przeznaczoną na nagrody w Urzędzie Miejskim (gdzie dochodziło do przypadków wypłacania jednemu pracownikowi 30 tys. zł w kilkukrotnych nagrodach w ciągu jednego miesiąca).

Radnym Koalicji Obywatelskiej – w tym Przewodniczącemu Rady Miejskiej Janowi Dzięcielskiemu, Wiceprzewodniczącej Beacie Szczepankowskiej oraz radnym Jackowi Iwanczowi, Magdalenie Rumiancew-Wróblewskiej i Krzysztofowi Grudzińskiemu – zadaliśmy pytania o rozbieżność między oficjalnymi deklaracjami ich ugrupowania i premiera Donalda Tuska o „odtajnianiu finansów publicznych” a lokalną praktyką blokowania weryfikacji wydatków. Mimo wyznaczonego terminu, radni ci postanowili zignorować pytania mieszkańców i dziennikarzy.

Uniki i proceduralny chaos

Reklama

Analiza imiennych wykazów głosowań z 28 sierpnia 2026 r. (uchwały XXVIII/14 i XXVIII/15) nad wnioskami obywatelskimi o przeprowadzenie kontroli w zestawieniu z odpowiedziami radnych ujawnia głęboki paraliż decyzyjny i brak spójności:

Toaleta zamiast głosowania: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Rafał Fasuga, dopytywany o powody braku głosu przy weryfikacji finansowania miejskiego biuletynu, odpowiedział wprost: „Podczas głosowania nie było mnie na sali obrad, byłem w toalecie”.

Głosowanie wbrew samemu sobie: Radny Józef Cygan w sprawie biuletynu zagłosował za zablokowaniem kontroli, by kilka minut później przy nagrodach poprzeć wniosek mieszkańca o przeprowadzenie weryfikacji przez Komisję Rewizyjną. Jak tłumaczył, pogubił się w skomplikowanej procedurze. W tej sprawie wystosował pismo o wprowadzenie zmian do przewodniczącego Rady Miejskiej, zarzucając fatalną konstrukcję uchwał opartą na podwójnym zaprzeczeniu (zasadny/bezzasadny). „Głosowanie ZA oznacza odrzucenie wniosku, przeciw – zgodę na jego rozpatrzenie.

Niekonsekwencją wykazali się radni Andrzej Ora, Luiza Nowaczyńska i Ryszard Makowski, którzy wstrzymywali się od głosu przy jednej uchwale, by przy drugiej zajmować skrajne stanowiska.

Murem za Ratuszem i rozłam wokół jawności: Przedstawiciele obozu prezydent miasta (radni Anna Światowa, Joanna Gadzińska, Danuta Morańska i Michał Zastawny) konsekwentnie opowiedzieli się za odrzuceniem weryfikacji wydatków Ratusza. Z kolei z wysłanych pism do radnych KO wyłania się obraz głębokiego pęknięcia. Podczas gdy radni Violetta Wiercińska, Tadeusz Niedzielski oraz Wiesław Żurek wyłamali się i zagłosowali ZA przeprowadzeniem kontroli, a dwaj ostatni w efekcie opuścili klub KO, wykazując się polityczną odwagą – pozostała część radnych KO z szefem Rady Janem Dzięcielskim na czele zagłosowała razem z obozem prezydenckim przeciwko weryfikacji finansów.

Kontrola według radnego: zapytać prezydent, czy wszystko jest w porządku

Osobliwy punkt widzenia zaprezentował radny Rafał Fasuga, tłumacząc, dlaczego uznał wniosek o kontrolę 3 mln zł na nagrody za „bezzasadny”. Jak sam wskazuje, przed głosowaniem zadał prezydent Beacie Moskal-Słaniewskiej trzy pytania: czy odpis na nagrody, przyznane kwoty oraz uzasadnienia są zgodne z przepisami i Kodeksem Pracy. Zapewnienia ze strony prezydent, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem, w pełni radnemu wystarczyły.

Co więcej, radny Fasuga twierdzi, że „Radni nie mogą podważać i kontrolować wysokości nagród oraz komu są one przyznawane. Zgodnie z polskim prawem decyduje o tym wyłącznie pracodawca”. W ocenie radnego wystarczy więc ustne zapewnienie organu wykonawczego, by uznać jakąkolwiek kontrolę nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy za zbędną. Z kolei radny Józef Cygan w swojej odpowiedzi odsyła niezadowolonych mieszkańców po prostu na drogę sądową.

Kiedy w Warszawie liderzy polityczni mówią o jawności i rozliczaniu każdej publicznej złotówki, świdniccy radni – zarówno z obozu prezydenckiego, jak i większość lokalnego klubu KO – nie tylko nie chcą skontrolowania wydatkowania publicznego grosza, ale nawet nie chcą odpowiedzieć, dlaczego nie widzą takiej potrzeby. Warto przypomnieć, że rada gminy ma ustawowy obowiązek nadzorowania pracy organu wykonawczego.

/red./

Reklama
Poprzedni artykułPonad 60 filmów, spotkania z twórcami i aktorami. Jest już pełny program Festiwalu SPEKTRUM 2026
Następny artykułTo jest ich „stary”, nowy dom. Poruszająca historia Tomka i Olka, którzy trafili do rodziny zastępczej