W świecie wysokich obcasów panują własne trendy, które zmieniają się nie rzadziej niż w modzie odzieżowej. Kilka lat temu na salę chodziło się prawie wyłącznie w szpilkach, ponieważ są one cieńsze, wyższe i ładniej podkreślają linię nogi. Na rynku nie ma zbyt wielu modeli, wszystkie są równie solidnie wykonane, a cała różnica sprowadza się do obcasa, co oznacza, że każda zmiana w wyborze jest od razu widoczna. Obecnie na parkiecie coraz częściej pojawiają się „Kick Heels” – botki na rozkloszowanym obcasie o wysokości 9 cm. Przyczyny tego zjawiska są całkiem prozaiczne.

Czym są Kick Heels
Zanim zaczniemy analizować, czym się wyróżniają, warto po prostu na nie spojrzeć – wtedy wszystkie wyjaśnienia ułożą się w zrozumiały obraz. Oto one w całości, ze wszystkich stron: https://heelshub.pl/kick-heels/. Za tą krzykliwą nazwą kryją się botki na 9-centymetrowym obcasie, a cała esencja tkwi w kształcie obcasa. Nie jest on cienki, lecz rozszerza się ku dołowi – w środowisku tanecznym taki kształt nazywa się „kieliszkiem”. Właśnie z tego powodu ludzie zakładają je na zmianę.
Różnicę odczuwa się już od pierwszej minuty. W butach na szpilce ciężar spoczywa na niewielkiej powierzchni pięty o szerokości zaledwie kilku centymetrów. Stopa i kostka przez całą lekcję pracują nad tym, byś się nie przewrócił, a gdy nie jesteś do tego przyzwyczajony, jest to wyczerpujące. W przypadku „kieliszka” podparcie jest szersze, a ciężar rozkłada się na całą piętę. Nie musisz już walczyć o równowagę, a głowa jest wolna na choreografię.
Drugą rzeczą, którą zauważysz, jest dopasowanie. Cholewka zakrywa stopę i sięga aż do kostki, a całość utrzymuje się dzięki sznurowaniu, a nie paskowi. Drobnostka? Wcale nie. Dzięki sznurowaniu dopasowujesz but do szerokości swojej stopy, dzięki czemu stopa nie przesuwa się w środku. Im ściślej stopa przylega, tym mniejsze obciążenie ponoszą więzadła. Jest to szczególnie pomocne podczas wykopów i lądowań, gdzie sandały wydają się niepewne.
I po trzecie – podeszwa. Zamszowa i elastyczna – i nie chodzi tu o wygodę, ale o technikę. W tenisówkach podeszwa przykleja się do podłogi, nie da się wykonać pełnego obrotu. W butach ulicznych jest odwrotnie – stopa się ślizga. Zamsz zapewnia kontrolowane poślizgi, dzięki czemu czujesz podłogę, ale nie jesteś do niej przyklejony. A elastyczność jest potrzebna do przechodzenia przez stopę, bez czego taniec High Heels nie istnieje.
Resztę oceńcie później:
- prawdziwa skóra dopasuje się do stopy już po kilku treningach;
- boczny zamek błyskawiczny pozwoli uniknąć kłopotów z wiązaniem sznurówek przed każdą sesją treningową;
- kolor – czarny, beżowy lub malachitowy – to kwestia gustu.
Oto cała tajemnica. To po prostu przemyślana konstrukcja, w której każdy element ma na celu zapewnienie stabilności i swobody ruchów.



![Pożar mieszkania w Strzegomiu [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/08/page-9-100x75.jpg)





