Może już nie tak wprost, jak działo się to przed laty, ale w samorządach wciąż doskonale realizuje się hasło „Rodzina na swoim”. Nepotyzm nie ogranicza się jednak do zatrudniania w urzędach, spółkach gminnych czy jednostkach gminy osób z najbliższego, rodzinnego kręgu, ale córki dyrektora, oddanego kompana z wyborów, asystentki posła czy syna radnego. Czasem wskakują na już istniejące stanowiska, czasem są tworzone specjalnie dla nich. O nepotyzmie w najnowszym felietonie pisze autor bloga Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy, były samorządowiec i urzędnik.

Nepotyzm
Są w samorządzie tematy, o których wszyscy wiedzą, wszyscy je widzą, ale mało kto mówi o nich wprost.
Jednym z takich tematów jest nepotyzm. Najczęściej kojarzy się on z prostym obrazkiem: wójt/burmistrz/prezydent zatrudnia syna w urzędzie.
W rzeczywistości samorządowe życie bywa jednak znacznie bardziej „kreatywne”. Bo nepotyzm rzadko przychodzi w tak oczywistej formie.
Czasem zaczyna się niewinnie.
W jednej jednostce pracuje córka. W innej syn. W kolejnej szwagier. W jeszcze innej – kuzynka.
Nagle okazuje się, że w strukturach samorządu pojawia się całe rodzinne drzewo genealogiczne: ojciec, matka, córka, syn, brat, siostra, teść, teściowa, zięć, synowa, kuzyn, kuzynka, szwagier, szwagierka.
Czasem dochodzą jeszcze bardziej „kreatywne” konfiguracje: była żona, dziecko z drugiego małżeństwa, chrześniak, chrzestny, chrzestna czy jakaś bliżej nieokreślona – jak mówią mieszkańcy „przyszywana ciocia”.
I nagle okazuje się, że rodzinne powiązania zaczynają przypominać schemat organizacyjny gminy. Bo przecież stanowisk w samorządzie nie brakuje.
Można być naczelnikiem wydziału, dyrektorem jednostki, kierownikiem referatu, głównym specjalistą, inspektorem czy referentem. Ale są też inne funkcje – często mniej widoczne, lecz równie potrzebne: pomoc administracyjna, księgowa, kadrowa, intendentka, higienistka, pedagog, konserwator, pracownik gospodarczy, stróż, kierowca czy woźny.
A gdy w jednym miejscu robi się zbyt ciasno – samorząd oferuje jeszcze szeroki wachlarz instytucji.
Jest urząd gminy lub miasta. Jest starostwo powiatowe. Są ośrodki pomocy społecznej, powiatowe centra pomocy rodzinie, biblioteki, domy kultury, szkoły, przedszkola, domy pomocy społecznej, spółki komunalne, ośrodki sportu, jednostki organizacyjne różnego typu. W wielu miejscowościach są też ochotnicze straże pożarne czy różne instytucje współpracujące z samorządem.
I nagle okazuje się, że w promieniu kilku kilometrów funkcjonuje cała sieć instytucji publicznych, w których – zupełnym przypadkiem – pracują osoby o bardzo znajomych nazwiskach. Oczywiście wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.
Były ogłoszenia o naborze. Były konkursy. Były komisje. Formalnie wszystko jest w porządku. A jednak mieszkańcy często odnoszą wrażenie, że wyniki tych konkursów bywają zadziwiająco przewidywalne.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Bo nepotyzm nie zawsze polega na jawnym łamaniu prawa. Często mieści się w granicach formalnych procedur. Problem polega na czymś innym – na zaufaniu do instytucji publicznych. Bo jeśli mieszkańcy zaczynają wierzyć, że w samorządzie nie liczą się kompetencje, doświadczenie czy wiedza, ale przede wszystkim nazwisko i rodzinne powiązania – wtedy zaufanie do instytucji publicznych zaczyna się powoli kruszyć.
A to jest dla samorządu bardzo niebezpieczne. Bo samorząd nie działa wyłącznie dzięki ustawom, procedurom i uchwałom. Działa także dzięki zaufaniu mieszkańców i poczuciu elementarnej sprawiedliwości.Gdy tego zaczyna brakować, pojawia się frustracja. Pojawia się przekonanie, że jedni muszą walczyć o każdą szansę, a inni dostają ją „z urzędu”.
I właśnie dlatego temat nepotyzmu w samorządzie wraca tak często w rozmowach mieszkańców, pracowników urzędów i lokalnych społeczności. Bo nawet jeśli wszystko jest formalnie zgodne z procedurami, ludzie bardzo szybko wyczuwają moment, w którym granica między przypadkiem a systemem zaczyna się zacierać.
A wtedy pojawia się pytanie, które w wielu miejscach pada coraz częściej:
Czy w samorządzie naprawdę wygrywają najlepsi?
Czy może po prostu… ci, którzy są czyimiś?
To dopiero początek rozmowy o tym zjawisku.
Bo obok nepotyzmu istnieją jeszcze inne mechanizmy powiązań, które w samorządach potrafią działać równie skutecznie. Ale o tym – już w kolejnych Pogaduchach.
/Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy/
![Muzyczny prezent na Dzień Kobiet. Kto wygrał bilety na koncert Anity Lipnickiej? [ROZWIĄZANIE KONKURSU]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/Anita-Lipnicka-materialy-promocyjne-wyslane-przez-artystke-238x178.jpg)
![Wózek pod pachę i do góry. Końca rozmów o windach na stacji Świdnica Miasto nie widać [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/zepsute-windy-Swidnica-Miasto-1-238x178.jpg)
![Zawalił się dach zabytkowej kaplicy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/zawalony-dach-kaplicy-MB-Czestochowskiej-w-Jaworzynie-Slaskiej-5-1-238x178.jpg)
![Strażacy interweniowali przy ul. Traugutta w Świdnicy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/czujka-3-100x75.jpg)
![Zderzenie osobówek na drodze wojewódzkiej 374 [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/wypadek-3-100x75.jpg)



![Muzyczny prezent na Dzień Kobiet. Kto wygrał bilety na koncert Anity Lipnickiej? [ROZWIĄZANIE KONKURSU]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/Anita-Lipnicka-materialy-promocyjne-wyslane-przez-artystke-100x75.jpg)
![Cyrk Wictoria powraca do Świdnicy. To będzie zupełnie nowe widowisko [KONKURS]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/fot.-Cyrk-Wictoria-facebook-100x75.jpg)