Strona główna 0_Slider Rodzina zastępcza. Nieplanowana miłość

Rodzina zastępcza. Nieplanowana miłość

0

Gosia rodziną zastępczą dla swojej siostrzenicy jest od pięciu lat. W tym czasie dużo dowiedziała się o sobie i o rodzicielstwie.  – Kiedy jesteś ciocią, to możesz rozpieszczać dzieci, zabierać na wycieczki, na lody. W momencie, gdy zostajesz rodzicem zastępczym, to ważne też, by stawiać granice i wymagać. Nie jest to proste – mówi Gosia i dodaje, że choć bywało różnie, to nigdy swojej decyzji nie żałowała. 

Każda rodzina zastępcza jest na wagę złota. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy codziennie czeka na kolejne zgłoszenia.

Gosia pracuje jako specjalistka przy realizacji projektów unijnych. Zawsze lubiła, gdy wszystko się zgadza – liczby, terminy, harmonogramy. Latami jej życie było uporządkowane i dość przewidywalne. Własnych dzieci w zasadzie nie planowała, a w kalendarzu nie było hasła: „rodzina zastępcza”. A jednak. Historie naszych rodzin zastępczych dowodzą, że życie lubi śmiać się z naszych planów i na ogół pisze własny scenariusz.

– Kiedy wśród najbliższych wybuchł kryzys i trzeba było zadbać o dziecko, ktoś musiał powiedzieć: „Ja się tym zajmę” – wspomina Gosia. – Sąd wydał postanowienie i tak z ciotki w jeden dzień została mamą zastępczą dla Zuzi – przebojowej, wrażliwej nastolatki.  Początki były trudne. Bardzo trudne. – Po wydaniu postanowienia konieczne było dopełnienie formalności i ukończenie szkolenia dla rodziców zastępczych. Przyznam, że moje wyobrażenie o nim było nieco inne niż w rzeczywistości. Zakładałam, że nie potrzebuję kursu, skoro znam Zuzkę i  wszystko o niej wiem. Okazało się jednak, że podczas kursu poruszane są zagadnienia prawne dotyczące dzieci w pieczy, tematy trudne; jak rozmawianie z dzieckiem skrzywdzonym czy współpraca z rodziną biologiczną, a to było wyzwanie – mówi Gosia.

To podczas szkolenia Gosia zetknęła się z tematami traumy, porzucenia, współpracy z rodziną biologiczną, z prawnymi niuansami pieczy zastępczej. – Czas szkolenia to też okres, kiedy najczęściej po raz pierwszy ma się styczność z organizatorem pieczy zastępczej i można poznać pracowników PCPR-u. Dokładnie tak było w moim przypadku, najpierw z dystansem traktowałam kadrę PCPR w Świdnicy, z czasem było lepiej, aż zrozumiałam, że już na stałe są częścią “mojej rodziny”. W momentach trudnych zawsze mogę liczyć na panią koordynator, która jest aniołem. Ogromne wsparcie mam też ze strony pani psycholog, u której w sytuacjach trudnych, wylałam morze łez, a wyzwań w rodzinach zastępczych nie brakuje – mówi.

– Po kilku latach uważam, że pierwsze szkolenie nie daje pełnej wiedzy, jak pomóc dziecku w sytuacji, kiedy tak mocno zmienia się jego życie. Gdy dziecku towarzyszy trauma porzucenia, niska samoocena i brak poczucia bezpieczeństwa, to najlepszym wsparciem jest dorosły. Pełen empatii i dobrze przygotowany merytorycznie. Muszę przyznać, że z ogromną przyjemnością uczestniczę w szkoleniach, organizowanych przez PCPR, który dba o podnoszenie kompetencji rodzin zastępczych w naszym powiecie. To też dobra okazja do wymiany doświadczeń z innymi rodzicami i wspierania się nawzajem – dodaje.

Zuzia w tym roku kończy 18 lat. Jest samodzielna, mądra, radzi sobie świetnie, to Gosi dało przestrzeń by stać się wolontariuszką w jednym z Rodzinnych Domów Dziecka w Świdnicy. Tam poznała Damiana – pięcioletniego chłopca o trudnej historii, który długo przebywał w placówce i nic nie wskazywało na to, że wróci do rodziny biologicznej. Dziś mija trzeci rok, odkąd jest dla niego niespokrewnioną rodziną zastępczą.

Pierwsze miesiące nie były łatwe. Prawdopodobnie nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że chłopiec był nieśmiały, nie wierzył w siebie i często płakał. Osobiście wiele razy zwątpiłam w swoje umiejętności. Pamiętam czas, kiedy myślałam, że nie potrafię Damiana uszczęśliwić. Starałam się, a efektów nie było. Na  szczęście ze wsparciem przybyła pani psycholog z PCPR. Z perspektywy mogę stwierdzić, że do uleczenia ran potrzebny jest też czas.  Utwierdzenie dziecka w przekonaniu, że jest kochane, to naprawdę długi proces. Damian z kolei nauczył się, jak ważna jest komunikacja. Najtrudniejsza była praca nad rozróżnianiem i nazywaniem emocji. Teraz wie, że ma prawo być zły tak samo, jak może być szczęśliwy. Może wyrażać emocje, a ja je akceptuje. Jeśli chodzi o uczucia; “kocham cię”, to zdecydowanie ulubione słowa, jakie Damian wypowiada, a robi to kilkadziesiąt razy dziennie jakby nadrabiał wszystkie niewypowiedziane wcześniej razy – opowiada z uśmiechem Małgosia.

Damian jest dziś pewniejszy siebie, odważniejszy i coraz bardziej samodzielny. Gosia patrzy na niego z tą samą cichą dumą, z jaką patrzy na Zuzę. Nie planowała macierzyństwa. Nie planowała, że jej dom wypełni dziecięcy śmiech, szkolne sprawdziany i rozmowy o emocjach. Dziś jednak nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej.

A życie wciąż pisze kolejne scenariusze. Być może w przyszłości w domu Gosi pojawią się kolejne dzieci. Ona sama niczego nie wyklucza. Nie mówi „tak” ani „nie”. Bo nauczyła się jednego: czasem najważniejsze decyzje to te, których wcale się nie planowało – ale które podejmuje się z miłości.

Dowiedz się, jak stworzyć rodzinę zastępczą:

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy
ul. Wałbrzyska 15, Świdnica

Kierownik Zespołu Pieczy Zastępczej:
Katarzyna Skrzypek
tel.: 74 851-50-27 (pokój 29)
e-mail: [email protected]

Więcej informacji i przewodnik dla przyszłych rodzin zastępczych:
https://profesjonaliscizsercem.pl/przewodnik/

Aktualności i historie znajdziesz również tutaj:
Facebook: https://www.facebook.com/profesjonaliscizsercem
Instagram: https://www.instagram.com/profesjonaliscizsercem/

Materiał partnerski: PCPR w Świdnicy i Swidnica24.pl
Zdjęcia: archiwum rodziny

Poprzedni artykułReksio bohaterem muralu [FOTO]
Następny artykułJak uchronić się przed „cichym zabójcą”? Świdniccy strażacy szkolili i rozdawali czujki [FOTO]