Strona główna 0_Slider Prawie 13 tysięcy złotych. Kosztowny „przejazd” urzędniczek i radnych do Gruzji

Prawie 13 tysięcy złotych. Kosztowny „przejazd” urzędniczek i radnych do Gruzji

18

Pod koniec sierpnia została podpisana umowa partnerstwa pomiędzy Świdnicą a położonym nad Morzem Czarnym, niedaleko Batumi, gruzińskim Kobuleti. Pod dwustronicowym dokumentem widnieją dwa podpisy, ale w czterodniowej celebrze uczestniczyła pięcioosobowa świdnicka delegacja. Podatnicy za bilety lotnicze i dojazd na lotnisko urzędników i radnych zapłacili 12 800 złotych.

– Kobuleti to drugie najludniejsze miasto w regionie Adżarii. Jest malowniczo położone nad Morzem Czarnym, ok. 25 km na północny wschód od Batumi. Kobuleti rozciąga się na odcinku 12 km wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Miasto posiada strefę ekonomiczną i jest zainteresowane nawiązaniem współpracy z polskimi przedsiębiorcami. To miejsce o bogatej historii i pełne atrakcji turystycznych. Jego walorami są szerokie malownicze plaże, egzotyczna roślinność oraz ciepły klimat. Kobuleti jest uzdrowiskiem – leczy się tam choroby układu krążenia, nerwowego i oddechowego – opisuje Magdalena Dzwonkowska ze świdnickiego magistratu. By ta urocza miejscowość dołączyła do grona partnerów Świdnicy, Rada Miejska zadecydowała już w 2019. Spotkanie przyszłych partnerów pokrzyżowała w 2020 roku pandemia i z podpisaniem umowy czekano na złagodzenie obostrzeń covidowych.

2,5 tysiąca kilometrów do malowniczej, wypoczynkowej miejscowości pokonali pod koniec sierpnia 2021  Jan Dzięcielski, przewodniczący Rady Miejskiej, Danuta Morańska, przewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Współpracy Międzynarodowej Rady Miejskiej oraz dwie dyrektorki reprezentujące Urząd Miejski – Anna Skrzypacz i Joanna Salus-Komorowska. Anna Skrzypacz jest dyrektorką Wydziału Funduszy Zewnętrznych i Rozwoju Gospodarczego, a Joanna Salus-Komorowska – dyrektorką Wydziału Zamówień Publicznych i Przetargów. Wydawałoby się, że jeśli już, to w takim spotkaniu rolę do odegrania miałby raczej wydział promocji, może kultury, ale co z partnerstwem wspólnego ma wydział przetargów? Jaką więc rolę pełniła w delegacji Salus-Komorowska? – Nie rozumiem Pani pytania. Strona gruzińska zaprosiła 5-osobową delegację, sugerując, aby byli to przedstawiciele Urzędu i Rady Miejskiej. W składzie delegacji znalazły się zatem dwie panie dyrektor, władające biegle językiem angielskim – tak brzmi odpowiedź Magdaleny Dzwonkowskiej, rzeczniczki Urzędu Miejskiego w Świdnicy. Skoro – jak wynika z odpowiedzi rzeczniczki, znajomość języka angielskiego wysuwa się na plan pierwszy, czy zapraszający Gruzini nie zapewniali wsparcia tłumacza? Otóż, jak informuje rzeczniczka, zapewnili. – Oficjalne spotkania prowadzone były w języku angielskim. Gospodarze zapewnili tłumacza z języka gruzińskiego na angielski – odpowiada Dzwonkowska na pytania Swidnica24.pl.  Tak więc pytanie o rolę pani dyrektor od przetargów w wyprawie nad Morze Czarne pozostaje otwarte.

O wyjeździe do Gruzji znaczna część radnych dowiedziała się po fakcie. Nie było zaproszenia dla przedstawiciela opozycji. Gdyby trzymać się zasady – jedzie, kto zna angielski – kilkoro radnych swobodnie poradziłoby sobie. Biegle angielskim posługuje się radny Marcin Paluszek, w pracy ten język wykorzystuje wiceprzewodniczący rady Lech Bokszczanin. W Gruzji bez problemu można rozmawiać także po rosyjsku, a tym językiem włada w mowie i piśmie wiceprzewodnicząca Joanna Gadzińska.

Świdniccy podatnicy opłacili urzędniczkom i radnym dojazd na lotnisko i bilety lotnicze, jak skrupulatnie wylicza rzeczniczka magistratu, płacąc za każdą osobę 2560 złotych. Noclegi, wyżywienie i atrakcje  sfinansowali Gruzini. Pobyt szeroko relacjonowała na swoich profilach w mediach społecznościowych prezydent Beata Moskal-Słaniewska. Zdjęcia dokumentują liczne wycieczki, zachwycające krajobrazy i zrelaksowaną prezydent miasta. Jak zapowiada Magdalena Dzwonkowska, „umowa podpisywana jest krzyżowo. W najbliższych miesiącach organizować będziemy rewizytę w Świdnicy.”

Jak wcześniej wspomniała rzeczniczka, gruzińscy gospodarze zapraszali 5 osób i sugerowali, by byli to radni oraz urzędnicy. Prawdopodobnie jednak ta liczba nie była obowiązkowa. Prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska od roku powtarza przy każdej okazji, że samorządy są w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. – Już ten rok, o czym państwo wiedzą, był dla nas, samorządów, rokiem niezwykle trudnym. Rokiem, w którym w obliczu odebrania nam naszych pieniędzy, państwa każdego z nas, kto tu mieszka, płaci podatki. Musieliśmy dokonać bardzo  mocnych oszczędności i kiedy patrzymy na budżety naszych jednostek kultury, to ze smutkiem stwierdzamy, że są one w tym roku niższe niż w roku poprzednim –  mówiła dodając, że niewykluczone będą kolejne cięcia w sferze kultury. Być może niespełna 13 tysięcy to nie są w skali budżetu miasta wielkie pieniądze, ale czy warto je wydawać na kosztowną wyprawę urzędników w sytuacji, gdy jest wiele wydatków, na które czekają świdniczanie? Połowę tej kwoty kosztowałoby np. utwardzenie podwórka przy ul. Kopernika 28-52 w Świdnicy, którego miasto jednak nie zamierza wykonać, a mieszkańców próbuje zmusić do odpłatnej dzierżawy terenu, który należy do miasta.

Sama umowa partnerstwa zawiera spektrum działań od kultury i sztuki, przez sport i turystykę, edukację, ochronę środowiska, gospodarkę, transport miejski, ochronę zabytków, ochronę zdrowia i sprawy społeczne, po urbanistykę i rewitalizację. Co konkretnie będzie się działo? – Zakres wspólnych działań zostanie opracowany w czasie roboczych kontaktów mailowych – odpowiada Magdalena Dzwonkowska.

Agnieszka Szymkiewicz
[email protected]

Screeny pochodzą z profili prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej w mediach społecznosciowych