Strona główna 0_Slider Miasto zabierze z ŚPWiK 6 mln złotych. Będziemy łapać wodę do wanny?

Miasto zabierze z ŚPWiK 6 mln złotych. Będziemy łapać wodę do wanny?

4

– Chyba po raz pierwszy w dziejach ŚPWiK miasto Świdnica jako właściciel wyciąga /drenuje/ kwotę 6 mln zł jako dywidendę ze spółki zależnej. Jest to czyste i jawne niszczenie tej spółki, które odbije się w konsekwencji na braku remontów, wymiany sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w naszym mieście – tak na projekt budżetu Świdnicy na 2021 rok, zakładający wypłatę dywidendy zareagował były szef Rady Nadzorczej przedsiębiorstwa wodociągowego w Świdnicy Bolesław Marciniszyn. – Skoro przedsiębiorstwo wodociągowo – kanalizacyjne stać na takie prezenty, to jak uzasadnić wzrost cen wody i ścieków? Czy wzrost cen będzie konieczny? Tak – przewiduje Jacek Sochacki, były, wieloletni prezes ŚPWiK.

Gmina Miasto Świdnica jest właścicielem trzech spółek – Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, Miejskiego Zakładu Energetyki Cieplnej i Świdnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Do 2016 wszystkie zajmowały się tym, do czego zostały powołane, a zyski przeznaczały na własne inwestycje. Sytuacja zmieniła się wraz z pomysłem zaangażowania ŚPWiK w modernizację basenu letniego przy ul. Śląskiej. Miasto już raz sięgnęło do kieszeni przedsiębiorstwa, teraz planuje znacznie większy drenaż.

Świdniczanie nie doczekali się planowanej modernizacji basenu, ale i tak inwestycja odbiła się na ŚPWiK. Przdesiębiorstwo płaciło za wszystkie przygotowania, dokumentację, przetargi, co pochłonęło ponad milion złotych. Na mocy umowy z miastem te pieniądze zwrócono do kasy ŚPWiK z budżetu miasta, ale chwilę później prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska zdecydowała o wypłaceniu równego miliona dywidendy ze spółki. Dlaczego i na co te środki przeznaczono? Odpowiedź rzeczniczki prasowej UM Magdaleny Dzwonkowskiej, udzielona 19 sierpnia 2020 brzmiała: “wypłata dywidendy wynika z ustawowych uprawnień właściciela spółki”. Nie jest to odpowiedź na pytanie. Złożyliśmy skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i oczekujemy poinformowania mieszkańców o przeznaczeniu tych pieniędzy.

Można się tylko domyślać, że milion dywidendy zrekompensował miastu rekompensatę, zapłaconą ŚPWiK za przygotowania do nieudanego procesu modernizacji. Teraz okazuje się, że to nie koniec. Projekt budżetu na ten rok przewiduje wypłatę z ŚPWiK aż 6 milionów złotych dywidendy i można się spodziewać, że może mieć to związek z modernizacją basenu, bowiem w projekcie budżetu miasta na 2021 taka pozycja na liście inwestycji została umieszczona.

Do niedawna wszystkie środki, wypracowane przez przedsiębiorstwo, były przeznaczane na remonty.

Rekordowe wydatki inwestycyjne ponieśliśmy w 2012 roku i była to kwota ponad 12 mln zł. Minimalnie w roku 2017 – niecałe 3 mln zł. Średnio rocznie wydatki inwestycyjne w okresie 2010 do 2019 to kwota ponad 6 mln zł. Należy zwrócić uwagę, że w międzyczasie zaszła zasadnicza zmiana w polityce inwestycyjnej ŚPWiK. Za czasów Prezydenta Murdzka, jeśli ŚPWiK zbroiło tereny przeznaczone do sprzedaży przez miasto, to miasto pokrywało koszty budowy infrastruktury. Rzecz się zmieniła przy Pani Słaniewskiej i od tej pory ŚPWiK zbroiło tereny za własne środki, a miasto dalej uzyskiwało przychody z ich sprzedaży – mówi były prezes, pytany o skalę wydatków na ten cel. Skąd więc w kasie ŚPWiK jest tyle pieniędzy, że miasto może pozwolić sobie na wypłacenie 6 mln zł dywidendy? – Przez siedemnaście lat moich rządów w ŚPWiK spółka regularnie osiągała zyski. Nie były one przejadane, tylko skrzętnie gromadzone na tzw. kapitale zapasowym z przeznaczeniem na przyszłe inwestycje. Przede wszystkim inwestycje w sieć kanalizacji sanitarnej i wymianę sieci wodociągowej. Kilka lat temu ŚPWiK zakupiło system inspekcji kamerowej kanalizacji w celu dokonania kompleksowej oceny stanu kanalizacji i opracowania programu rewitalizacji systemu kanalizacji sanitarnej w Świdnicy. Taki program powstał, ale wraz z nim, niestety, zrodził się pomysł zaangażowania ŚPWiK w remont basenu przy ul. Śląskiej, a resztę już Państwo znacie – mówi Jacek Sochacki, były prezes ŚPWiK, odwołany w połowie tego roku. Dopytywany, czy były naciski ze strony właścicielskiej, by gromadzić oszczędności, odpowiada – Szczerze mówiąc, to nie były naciski, to wręcz były zarzuty, że jakoby celowo wyprowadzam środki ze spółki, by nie było na basen. Oczywiście trzeba było cierpliwie tłumaczyć prezydentom i radzie nadzorczej, ze coś jest kontynuacją, coś jest niezbędne, ale to już były przepychanki. Są zadania inwestycyjne, które muszą być zrealizowane. Trzeba pamiętać, że zapotrzebowanie na wodę i potrzeby w zakresie odprowadzania ścieków w żaden sposób nie zależą od tego, kto w danej chwili rządzi w mieście. Tak samo, na potrzeby miasta w zakresie gospodarki wodno-ściekowej nie można patrzeć w perspektywie kadencji czy też zbliżających się wyborów. Prawidłowa perspektywa w tym temacie to 50 i więcej lat. Wystarczy wspomnieć stary zakład uzdatniania wody przy ul. Bokserskiej, który funkcjonował przez 127 lat!

Będziemy łapać wodę do wanny?

Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zarabia przede wszystkim na sprzedaży wody i opłatach za odprowadzanie ścieków. Jakie mogą być skutki wypłacenia dywidendy w tak wysokiej kwocie?

Ze smutkiem stwierdzam, że się nie myliłem. W 2017 roku, gdy pojawił się pomysł modernizacji basenu przez ŚPWiK, przeczuwałem, że miasto zamierza „oskubać” Wodociągi Świdnickie. Owszem, spółka była przygotowana na taki scenariusz, bo musiała być przygotowana (ludzie muszą mieć wodę), ale nie oznacza to, że się na to godziła. I tu jest przyczyna końca mojej kariery w ŚPWiK. Tu też tkwi przyczyna, dla której oferta banku była nie do przyjęcia przez miasto, bo bank chciał wprowadzić mechanizm zabezpieczający ŚPWiK na wypadek niewywiązywania się miasta ze swoich zobowiązań względem Spółki. Wracając do pytania – miasto strzela sobie w stopę! Przypomnijmy, ŚPWiK w 2020 r. wypłaciło miastu dywidendę w kwocie 1 mln zł. Teraz miasto planuje pobranie od ŚPWiK kolejnej dywidendy w kwocie 6 mln zł. Mam wrażenie (graniczące z pewnością), że w kolejnym 2022 roku również miasto sięgnie do kasy ŚPWiK. Skoro przedsiębiorstwo wodociągowo – kanalizacyjne stać na takie prezenty, to jak uzasadnić wzrost cen wody i ścieków? Czy wzrost cen będzie konieczny? Tak. Wypłata dywidendy ogranicza możliwości inwestycyjne spółki. Trzeba sięgać po kredyty i pożyczki. Mają one jedną wadę – trzeba je spłacać. Żeby spłacać, trzeba mieć przychody, a poziom przychodów zależy od cen. Mam nadzieje, że Pani Słaniewska nie zakłada ograniczania zakresu inwestycji w ŚPWiK, bo szybciutko wrócimy do lat 80’, gdzie awaria goniła awarię, a co zapobiegliwsi gromadzili nocą wodę w wannie, by starczyło na następny dzień. Tak czy odwrotnie, „po uszach” dostaną mieszkańcy. Albo zapłacą więcej za wodę i ścieki, albo odczują pogarszającą się jakość usług świadczonych przez ŚPWiK. Trzeba pamiętać, że zaopatrzenie w wodę i odbiór ścieków jest zadaniem własnym gminy. Nawet jeśli ŚPWiK zacznie ponosić straty, to miasto będzie musiało je pokryć. Skąd? Z budżetu, czyli z pieniędzy świdniczan. Proszę zwrócić uwagę, że pieniądze zgromadzone w ŚPWiK, a przeznaczone na dywidendę, pochodzą z opłat wniesionych przez mieszkańców, czyli płacimy podwójnie! – mówi Jacek Sochacki.

Chyba po raz pierwszy w dziejach ŚPWiK miasto Świdnica jako właściciel wyciąga /drenuje/ kwotę 6 mln zł jako dywidendę ze spółki zależnej. Jest to czyste i jawne niszczenie tej spółki, która odbije się w konsekwencji na braku remontów, wymiany sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w naszym mieście. Tę kwotę pani prezydent zamierza zabrać z funduszu rezerwowego i z odpisów amortyzacyjnych ŚPWiK, jak dla mnie jest to okradanie własnej spółki. Nie znam żadnego miasta na Dolnym Śląsku, które by tak robiło. Dlatego rozumiem decyzję pani prezydent o mianowaniu zdeklarowanego komunisty z PZPR Henryka Rataja na przewodniczącego Rady Nadzorczej ŚPWiK, który nie będzie protestował przeciwko niszczeniu spółki ŚPWiK przez prezydent miasta.  Tak w przeszłości postępowali w Świdnicy komuniści i doprowadzili do tego, że w latach 80-tych brakowało wody w naszym mieście. Mieszkańcy to dobrze pamiętają. To, że pani prezydent Beata Słaniewska jest postkomunistką nie upoważnia jej do niszczenia własnych wodociągów – mówi Bolesław Marciniszyn.

Radni będą mogli o szczegóły dopytać podczas sesji. Terminu obrad, podczas których projekt budżetu będzie głosowany, jeszcze nie ma.

Agnieszka Szymkiewicz