Strona główna 0_Slider Pieniądze wyrzucane w błoto? Niekończący się problem dróg gruntowych w Świdnicy

Pieniądze wyrzucane w błoto? Niekończący się problem dróg gruntowych w Świdnicy

1

Od czterech lat, mimo próśb mieszkańców o jednorazowy, skuteczny remont, fragment ulicy Komunalnej w Świdnicy jest co jakiś czas niwelowany. Wystarczy kilka tygodni, by po naprawach nie było śladu. Koszt takich nieefektywnych napraw nie jest mały.

Kilkuset metrowy odcinek ulicy Komunalnej w Świdnicy w części ma nawierzchnię asfaltową, w części szutrową. Droga prowadzi do kilku domów, firm i do ogrodów działkowych. Przejazd przypomina rodeo ze względu na głębokie i rozległe dziury, których nie sposób ominąć. Mieszkańcy od dawna sugerują, by zaledwie 200-metrowy odcinek pokryć asfaltem, podobnie jak robi się to w przypadku dróg dojazdowych na pola. Jak informowała Magdalena Dzwonkowska, rzeczniczka świdnickiego magistratu w maju 2017 roku, wówczas koszt tej inwestycji był szacowany na pół miliona złotych. Inwestycja nie była i nie jest ujmowana w żadnych planach.

Tymczasem szutrowy odcinek od czasu do czasu jest niwelowany. Ostatni raz nawierzchnia została wyrównana w październiku tego roku, a koszt sięgnął 4 tysięcy złotych. Od 2016 roku – jak informuje Dzwonkowska – podobne prace były wykonywane 5 razy i kosztowały w sumie 40 tysięcy złotych.

Problem wiecznych dziur mają także mieszkańcy ul. Mieszka I.

„Mieszkańcy ul. Mieszka I, szczególnie nr 19 i 21, przy których znajduje się gruntowa droga, od lat starają się o jej utwardzenie. – Latem, gdy przejeżdża samochód, kurz unosi się nawet do czwartego piętra, przez co nie możemy otworzyć okien z tej strony, ponieważ mieszkanie jest od razu do sprzątania. Dzieci na balkonach nie mogą się bawić, ponieważ wdychałyby unoszący się pył. Sytuacja uniemożliwia także utrzymanie czystości okien oraz balkonów – tłumaczy pan Mariusz. Pył z piasku i drobnych kamieni niszczy także elewację budynku. – Kurz utrzymuje się w powietrzu nawet pięć minut. To utrudnia nam funkcjonowanie – zauważa pani Lilla, mieszkanka ul. Mieszka I. Sytuacja nie polepsza się, gdy w okresie jesienno-wiosennym. – W rozległych dziurach robią się kałuże i zalewają chodniki, które się niszczą. Ponadto dziury na drodze sprawiają, że kierowcy wykorzystują chodniki, by swobodnie dojechać do mieszkań czy garażów, które się tutaj znajdują – dodaje pani Lilla. Z drogi wewnętrznej o długości około 120 metrów, należącej do miasta, korzystają nie tylko mieszkańcy Mieszka I, ale także Wrocławskiej, właściciele ogródków działkowych, rodzice zawożący dzieci na zajęcia na boisko Orlik czy odwiedzający co czwartek targowisko. – Od momentu zamieszkania, a więc około 2008 roku, staramy się o utwardzenie drogi. Niestety, jest ona jedynie wyrównywana. Dwa razy w roku przyjeżdżają panowie z ciężkim sprzętem i poprawiają drogę. Po dwóch dnia wszystko wraca do poprzedniego stanu. Są to zmarnowane pieniądze – stwierdza pan Mariusz” – to fragment artykułu, który opublikowaliśmy latem 2017 roku.

Po trzech latach sytuacja jest jeszcze gorsza. Ulica nawet nie jest równana. Szuter jezdni kompletnie zasypał chodnik, a samej jezdni nie ma – zostały wyłącznie głębokie dziury. Rzeczniczka magistratu Magdalena Dzwonkowska informuje: „Po wizji w terenie stwierdzono, że nie doszło do całkowitego zasłonięcia chodnika. Jest to nadal droga tymczasowa o nawierzchni gruntowej i wykonywane są tam naprawy zgodne ze specyfikacją techniczną z użyciem kruszywa łamanego. Po zagospodarowaniu działek przyległych do tego terenu droga zostanie przebudowana. Dziś jej remont nie jest zasadny, ponieważ będzie ona wykorzystywana do prowadzenia infrastruktury technicznej dla planowanej zabudowy mieszkaniowej.”

Nie wiadomo, ile jeszcze lat mieszkańcy będą tłuc się po dziurach. W tym roku nawierzchnia nie była nawet wyrównana.

Agnieszka Szymkiewicz