Strona główna 0_Slider „Rajdy terenowe to jeden wielki spontan” – rozmowa z potrójnym mistrzem Europy...

„Rajdy terenowe to jeden wielki spontan” – rozmowa z potrójnym mistrzem Europy Michałem Marczewskim

0

Krew, piach i pot nie są im obce. Duet Piec/Marczewski to dobrze naoliwiona lokomotywa, która z powodzeniem rywalizują na trasach mistrzostw Europy w rajdach terenowych. W tym sezonie po raz trzeci z rzędu sięgnęli po tytuł Mistrza Europy CEZ. O tym, jak przygotowuje się do rywalizacji, a także który rajd szczególnie zapadł mu w pamięć opowiada świdniczanin, Michał Marczewski. 

Czym charakteryzują się rajdy terenowe? 

Rajdy terenowe to jeden wielki spontan. Największym problemem, a zarówno zaletą tej dyscypliny jest zupełna nieznajomość. Nie mamy zapoznania z trasą, a jedyną wskazówką do jazdy jest „książka drogowa”, którą otrzymujemy na starcie. Jej odpowiednie czytanie jest bardzo ważne. Otrzymujemy tam informacje dotyczące odległości i trudności czekających na nas na os-ie. Odcinki mają nawet po dwieście kilometrów, a hamowanie z około 170 km/h musi być niezwykle precyzyjne, w innym wypadku rajd szybko się może skończyć. 

Skąd u Ciebie zainteresowanie sportem motorowym?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Gdy rozpoczyna się jakiś rajd w okolicy nie sposób mnie zatrzymać w domu. Więcej o tym powiedziałaby moja dziewczyna czy rodzice, którzy muszą znosić moje częste wyjazdy! Tego nie można już nawet nazwać pasją, to jest już styl życia. Od najmłodszych lat to lubiłem. Jedni chodzą na mecze, a inni jeżdżą po trasach i oglądają niezwykle szybko jeżdżące samochody.

To z perspektywy kibica, ale nie każda osoba zainteresowana motosportem jest również zawodnikiem. Jak to się zaczęło u ciebie?

Adrenalina. Ciężko to wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżył, ale gdy trwa przerwa międzysezonowa non stop muszę wynajdować sobie jakieś zajęcia, które umożliwią mi dostarczenie odpowiedniej ilości adrenaliny do organizmu. W innym wypadku staje się straszny, wręcz nie da się ze mną wytrzymać. (śmiech) Gdy ktoś pyta: dlaczego jeżdżę? Odpowiadam: bo muszę! 

Walka na rajdowych trasach jest Ci niezbędna do funkcjonowania. Czy mógłbyś przybliżyć jak wygląda rywalizacja na zawodach rangi Mistrzostw Świata w rajdach terenowych? 

Najczęściej, choć może zabrzmi to dziwnie, to walczymy sami ze sobą. W pierwszej kolejności żaden z nas nie myśli o walce z rywalami, a o rywalizacji z czasem, słabościami załogi i usterkami samochodu. Na zawodach z reguły jest około dwunastu – piętnastu zawodników. Tutaj warto podkreślić, że polska reprezentacja jest dosyć liczna. Naszym zadaniem jest jak najszybsze dojechanie do mety, nie ponosząc przy tym strat mechanicznych. Wygrywa ten, którego suma czasów ze wszystkich odcinków rajdu jest najniższa. 

Gdzie z reguły rozgrywane są zawody? 

To zależy. Trasy mistrzostw Polski są rozrzucone właściwie po całym kraju. W mistrzostwach Europy także jeździmy w Polsce, ale startujemy również na Węgrzech czy we Włoszech. Częścią rywalizacji na tym poziomie jest podróżowanie po świecie, co ja uważam za atutu. Niektórych miejsc nigdy nie zobaczymy podczas objazdowej wycieczki z przewodnikiem, a rajdy terenowe nie dość, że dostarczają mnóstwo adrenaliny to jeszcze umożliwiają zobaczenie miejsc dla ludzi czasami niedostępnych. Uwierz mi na słowo, jazda 180 km/h przez puszte węgierską albo przejazd przez koryto niezanieczyszczonej górskiej rzeki w Pordenone wynagradza mi te wszystkie wyrzeczenia, które ponoszę chcąc startować w zawodach takiej rangi. 

Udało wam się już trzykrotnie na koniec sezonu, stawać na najwyższym stopniu podium w Mistrzostwach Europy. W jaki sposób przygotowujesz się do startów? 

Zarówno przed, jak i w trakcie sezonu bardzo ważne jest utrzymywanie dobrej formy fizycznej. Regularnie ćwiczę na siłowni, ale równie często wykonuje ćwiczenia na koncentracje czy refleks. Generalnie staram się być aktywny. Dobre przygotowanie motoryczne jest bardzo ważne. Podczas odcinków w samochodzie często utrzymuje się bardzo wysoka temperatura, a podczas rajdu cały czas trzeba być maksymalnie skupionym. Poza przygotowaniem indywidualnym ważne w osiągnięciu końcowego sukcesu jest również odpowiednie przygotowanie zespołu. W przerwach sezonowych dużo testujemy. Sprawdzamy różne ustawienia samochodu, testujemy różne komplety opon czy amortyzatorów. 

Jak ważne w rywalizacji są nowe technologie? 

Wiele zależy od załogi, ale nowinki technologiczne mają znaczenie wtedy gdy kierowca z pilotem popełniają niewielkie błędy i walczą o najwyższe cele. Naszym cichym bohaterem jest Solter Rally Team z Wrocławia. Chłopaki wynajdują czasami takie rzeczy, o których my byśmy nawet nie pomyśleli. Ich praca jest bardzo żmudna. Godzinami przyglądają się samochodowi, zmieniają ustawienia, części, a wszystko po to żebyśmy mogli jeździć jeszcze szybciej. 

Masz już spore doświadczenie w motosporcie. Czy jest taki rajd, który szczególnie zapadł Ci w pamięć? 

Mam dwa takie rajdy. Z zawodów Cross Country to Baja Poland 2018. Wygrywaliśmy tam większość odcinków, na ostatnim awarii uległ mechanizm różnicowy, a my w piachu i pocie, leżąc pod autem rozpoczęliśmy walkę z czasem. Po czterdziestu minutach walki, samochód udało się naprawić i doczłapać się jakoś na metę, gdzie dowiedzieliśmy się, że przekroczyliśmy limit czasu na ukończenie odcinka o dwie minuty… Zapamiętam ten rajd i swoją minę do końca życia. Jeżeli chodzi o rajdy płaskie, w których również rywalizuję, to szczególnym dla mnie rajdem jest Rajd Rzeszowiak. Był to jeden z moich pierwszych startów, który zakończył się pchaniem kultowego „malucha” pod górkę w temperaturze ponad 30 stopni Celsjusza, będąc ubranym w kombinezon i kask. Fiat nie odpalił, ale ja zaliczyłem darmową saunę i wypociłem więcej niż przez tydzień ćwiczeń na siłowni (śmiech). 

Powoli zbliżamy się ku końcowi. W tym roku po raz trzeci obroniliście tytuł Mistrza Europy, jakie masz plany na przyszłość? Zarówno tą bliższą, jak i dalszą? 

Plany nie zmienne co rok. Jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Mam zamiar wystartować w pełnym cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz ponownie przejeździć cały sezon Cross Country w Polsce. Poza tym pięciokrotnie zamelduje się na starcie imprez rangi mistrzostw Świata Cross Country. Dużym wyzwaniem dla mnie i mojego kolegi z załogi będą również starty w dwóch „terenowych maratonach”, które swoim kształtem przypominają Dakar. 

Rozmawiał Artur Ciachowski

Foto: archiwum prywatne/Michał Marczewski

Poprzedni artykułDo akcji wkraczają siedmiolatkowie [HARMONOGRAM TURNIEJU]
Następny artykułMłodzi piłkarze Polonii-Stali Świdnica w obiektywnie – rocznik 2011 [DUŻO ZDJĘĆ]