Strona główna 0_Slider Omal nie wysadził budynku w powietrze. Nieprędko wróci do domu

Omal nie wysadził budynku w powietrze. Nieprędko wróci do domu

3

42-latek na trzy lata życie współlokatorów zamienił w piekło, a po powrocie ze szpitala psychiatrycznego na początku października omal nie wysadził budynku w powietrze. Prokurator nie dopuścił, by mężczyzna po kolejnym leczeniu wrócił do mieszkania. Wczoraj został aresztowany na trzy miesiące.

Gehennę lokatorów budynku przy ulicy Saperów 15 opisywaliśmy w 2017 roku. – Kiedy zmarł sąsiad, do jego mieszkania wprowadził się wnuk. Na początku nie było tak źle, ale wkrótce zaczęły się krzyki, wyzwiska, walenie po rurach. W dzień śpi, ale nocą jest dramat. Z mieszkania wszystko sprzedał, ma puste ściany, to echo niesie na cały budynek. Nie możemy spać – żalili się lokatorzy.

Cierpieli nie tylko ci z bramy nr 15, ale także sąsiedniej. – Przez ściany wszystko słychać. To jest niekończący się potok przekleństw i gróźb. Na każdą próbę zwrócenia uwagi ten mężczyzna reaguje agresją – wyliczali. – Odbija się to przede wszystkim na dzieciach. Musieliśmy szukać pomocy u psychologa dla naszej córeczki, bo zaczęła mieć stany lękowe. Mamy zaświadczenie z poradni, że z dzieckiem nie jest dobrze – załamywała ręce jedna z matek.

Nagrania z 2017 roku:

Od kwietnia do września 2017 roku policjanci byli wzywani 9 razy do zakłócania ciszy nocnej i prządku. Policja skierowała od 2014 roku do Sądu Rejonowego 8 wniosków o ukaranie mężczyzny za wykroczenia. W 2014 i 2015 roku zapadały wyroki o grzywnach (50 i 100 złotych), których Krzysztof K. nie zapłacił i zostało wszczęte postępowanie komornicze. Sąd skazywał Krzysztofa K. także na… prace społeczne. W 2016 roku mężczyzna trafił na 2 tygodnie do aresztu. W trzech sprawach z 2015, 2016 i 2017 roku sąd odstępował od wymierzenia kary. Jak poinformował nas Sąd Okręgowy w Świdnicy, “z opinii biegłego psychiatry wynika, że w obecnym stanie zdrowia psychicznego nie jest zdolny odbywać karę ograniczenia wolności.” Przed Sądem Rejonowym toczyła się sprawa, z wniosku Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Świdnicy, o umieszczenie Krzysztofa K. w szpitalu psychiatrycznym. Mężczyzna nie stawiał się na żadne wezwania, policja nie była w stanie go zatrzymać. Dopiero dwie mieszkanki budynku, po ataku Krzysztofa K. na jedną z nich, zdołały go ująć i przekazać policji. Na mocy decyzji sądu mężczyzna trafił do zamkniętego ośrodka.

– Sąd miał informować, gdyby Krzysztof K. został zwolniony albo uciekł. Żadnej informacji nie było! – mówi jeden z lokatorów i dodaje, że wszyscy byli w szoku, gdy po blisko dwóch latach zobaczyli mężczyznę w budynku. Strach o życie swoje i dzieci wrócił. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy, Marzena Rusin-Gielniewska tłumaczyła wówczas: Sądem orzekającym o zwolnieniu sprawcy z pobytu w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym był Sąd Rejonowy w Wołowie. Nie są mi znane powody nie zawiadomienia pokrzywdzonych o zwolnieniu internowanego z pobytu w zakładzie przez sąd zwalniający.

Obawy mieszkańców okazały się uzasadnione. 2 października 2019 roku do mieszkania Krzysztofa K. siłowo przez policję i straż pożarną zostali wprowadzeni pracownicy gazowni. Okazało się, że mężczyzna nielegalnie pobierał gaz. – Do tego celu poskręcał rurki, tworząc prowizoryczny, nieszczelny system. Nawet impuls elektryczny mógł doprowadzić do wybuchu – mówi prokurator Marek Rusin.

Mężczyzna próbował ukryć się przed policjantami, ale został znaleziony i przewieziony do szpitala psychiatrycznego. Wyszedł wczoraj. – Cały czas monitorowaliśmy, co się dzieje z tym mężczyzną, a wiedząc, do jak niebezpiecznych zachowań może się posunąć, od razu zdecydowaliśmy o jego zatrzymaniu. Wczoraj usłyszał zarzuty i na wniosek prokuratury decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące – mówi prokurator Rusin.

Krzysztof K. usłyszał zarzut sprowadzenia realnego zagrożenia dla życia i zdrowia wielu ludzi. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Czy będzie mógł pozostać w areszcie, czy jednak ponownie trafi na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego, będą decydować biegli psychiatrzy.

Agnieszka Szymkiewicz