Strona główna Sport Piłka nożna O tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć…

O tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć… [FOTO]

0

Bardzo słabo w Oławie zaprezentowali się piłkarze Dabro-Bau Polonii-Stali Świdnica. Biało-zieloni znakomicie otworzyli spotkanie, szybko wychodząc na prowadzenie, ale za moment je stracili. W końcówce zaciekle walczyli o strzelenie zwycięskiego gola, lecz nadziali się na kontrę i przegrali 1:2!

Beniaminek rozgrywek – Moto-Jelcz Oława chciał “zmazać plamę” z czwartku, kiedy to uległ na wyjeździe aż 0:5 Sokołowi Marcinkowice. W niedzielę u siebie zaprezentował zupełnie inny futbol. Choć gospodarze zagrali na prawdę niezłe zawody, to uczciwie trzeba przyznać, że to po prostu świdniczanie ten pojedynek przegrali. Mieliśmy kłopoty w defensywie, a i z przodu brakowało skuteczności oraz pomysłu na rozwiązanie naszych akcji ofensywnych. W Oławie dobrze nie było i pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych starciach na murawie zobaczymy już inny świdnicki zespół. Potencjał w kadrze dowodzonej przez trenera Rafała Markowskiego jest ogromny, czas przełożyć to na dobre spotkania w walce o ligowe punkty. Najbliższa okazja już w sobotę, 24 sierpnia. O godz. 15.00 poloniści zmierzą się u siebie w derbach powiatu z LKS-em Bystrzyca Górna. 

 

Spotkanie w Oławie rozpoczęło się znakomicie. W 2. minucie Wojciech Sowa zagrał za plecy obrońców do Roberta Myrty, a ten zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Kilkadziesiąt sekund później był już niestety remis. Goście popełnili serię błędów na lewej flance boiska. Najpierw akcji nie przeciął Patryk Michałek, później ze skuteczną interwencją nie zdążył Patryk Paszkowski, a w ostatnim momencie zdaniem sędziego nieprzepisowo powstrzymywał przeciwnika Wojciech Sowa. Rywale wrzucili piłkę w nasze pola karne i wydawało się, że Bartłomiej Kot nie będzie miał jakichkolwiek problemów ze złapaniem futbolówki. Ta niestety wyskoczyła mu z dłoni i odbija się od Jakub Skorupy, a następnie wpadła do sieci. Tempo meczu było wysokie, a obie ekipy wierzyły, że są w stanie sięgnąć w tym spotkaniu po pełną pulę. Więcej goli jednak nie padło i do przerwy mieliśmy 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się od naporu świdniczan. Trochę ożywienia z przodu dał Nigeryjczyk Roland Emeka John. Już w 47. minucie nasz napastnik znalazł się oko w oko z golkiperem Moto-Jelcza, ale chybił. W pierwszym kwadransie drugiej odsłony uderzenie głową Roberta Myrty wybronił bramkarz, podobnie jak mocną próbę z dystansu Wojciecha Sowy. Gospodarze odgryzali się kontratakami, lecz w końcówce inicjatywa należała do biało-zielonych. W 69. minucie mogło być jednak 2:1 dla oławian, lecz znakomicie strzał głową jednego z miejscowych obronił Bartłomiej Kot. W 75. minucie golkiper rywali świetnie obronił uderzenie Wojciecha Sowy, a chwilę później znów zimniej krwi brakło Rolandowi Emece podczas sytuacji jeden na jednego. Wydawało się, że w samej końcówce poloniści zdołają “złamać” defensywę gospodarzy, ale wtedy ziścił się najczarniejszy scenariusz. W 89. minucie bramkarz Moto-Jelcza zainicjował kontrę, piłka trafiła do Mateusza Dobkowskiego, a ten dobrze dograł do wprowadzonego chwilę wcześniej na murawę Damiana Makowskiego i zrobiło się 2:1. Makowski nie zdołał skutecznie przyjąć piłki, wygonił się nieco do boku i wydawało się, że nic z tej akcji już nie będzie. Zdołał jednak skutecznie posłać piłkę do sieci obok interweniującego Kota. 

 

Moto-Jelcz Oława – Dabro-Bau Polonia-Stal Świdnica 2:1 (1:1)

Świdnica: B. Kot, Paszkowski, Barros, Orzech, Michałek, Sowa, Szuba, Białasik (46′ Emeka), Szczygieł (46′ Orzechowski), Chajewski (65′ Baumgarten), Myrta.

/MDvR, FOTO: Artur Ciachowski/