Strona główna 0_Slider Zablokowany dojazd do wieżowca. Wóz strażacki bez szans

Zablokowany dojazd do wieżowca. Wóz strażacki bez szans

15

Na szczęście skończyło się tylko na zniszczonych wózkach, opalonych drzwiach, zadymieniu i strachu. Gdyby pożar się rozprzestrzenił, w świdnickim wieżowcu mógł rozegrać się dramat. Strażackie wozy nie miały szans, by dotrzeć przed budynek ze specjalistyczną drabiną. Dojazd zastawiały samochody.

W czwartek około 22.00 lokatorzy wieżowca przy ul. Waryńskiego w Świdnicy zaalarmowali straż pożarną o płonących na klatce schodowej wózkach dziecięcych. Zanim ratownicy dotarli na miejsce, mieszkańcy sami zdołali ugasić ogień na 8 i 10 piętrze. Klatkę schodową spowijał jednak gęsty i gryzący dym, który pomogły usunąć dopiero strażackie wentylatory. Dwoje lokatorów narzekało na duszności, zostali przebadani przez lekarza pogotowia ratunkowego. Wszystko wskazuje na to, że pożar był wynikiem podpalenia.

Pożar wybuchł, gdy ludzie jeszcze nie spali i mogli szybko zareagować. Gdyby ogień rozprzestrzenił się w środku nocy, rozmiary zagrożenia byłyby zdecydowanie większe. Jakie szanse na ucieczkę mieliby lokatorzy ostatnich pięter? Przy szybkiej i fachowej pomocy strażaków szanse na przeżycie na pewno by wzrosły.

Do wczorajszego pożaru zostało zadysponowanych pięć jednostek zawodowej i ochotniczej straży pożarnej, w tym także wóz ze specjalistyczną drabiną. – Na dojazd pod wieżowiec nie było szans. Droga była zastawiona przez zaparkowane samochody – mówi Jacek Kurczyński, oficer prasowy świdnickiej komendy PSP. – W takiej sytuacji mniejszym problemem jest możliwość prowadzenia samej akcji gaśniczej, bo z tym potrafimy sobie poradzić nawet wtedy, gdy wozy stoją w znacznej odległości, ale gorzej z ewakuacją przy użyciu drabiny.

Ewakuacja nie była tym razem potrzebna. – W przymusowej sytuacji samochody na pewno byłyby usuwane przy współpracy z policją i pomocą drogową, ale to zajmuje czas – dodaje rzecznik. – Brak miejsc do parkowania to problem większości miast. Świdnica nie jest wyjątkiem. Do tej pory nie zdarzyło nam się, żeby nie udało się uratować ludzi z powodu braku dojazdu. Oby nigdy tak się nie stało.

Wysokie kary grożą wyłącznie za zastawianie oznakowanych dróg pożarowych. Zastawianie wjazdu na posesję kosztuje sto złotych mandatu.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński

  • As wino

    nie widziałem w Świnicy drogi pożarowej oznakowanej, wiec parkują ludzie tam gdzie jest miejsce nie ma co się im dziwić. W Wałbrzychu na osiedlu są wydzielone drogi pożarowe i droga jest czysta bez żadnych aut. Może za wczasu miasto powinno pomyśleć o oznakowanych drogach pożarowych i o zwiększonej liczbie parkingów zwłaszcza na osiedlach

    • Siostra Bernadetka

      chyba właściciel terenu/obiektu wespół ze strażą pożarną.

  • Nie usuwajcie konta!

    A pani Beatka niech jeszcze bardziej ogranicza ilość miejsc parkingowych. To są właśnie rejony tego remontowanego odcinka.

    • nmisiek

      No to pomyśl. Blok w którym mieszkam ma 75 mieszkań, długości około 80 metrów szerokości 15. Ile trzeba miejsca na parkingi dla tylko 75 samochodów? Które ulice, chodniki, trawniki, place zabaw, śmietniki, sklepiki zlikwidować by dać miejsca na parkowanie tylko dla jednego samochodu na mieszkanie? Jak to zrobić?
      Budując, rozbudowując drogę trzeba kierować się przepisami gdzie ma być odpowiednia szerokość jezdni, chodników, zachowana odległość od budynków mieszkalnych. Miejsca parkingowe mają być też w odpowiedniej odległości od przejść dla pieszych, okien, dojazdów, dojść i innych. Musisz uznać prawo pieszych, dzieci, inwalidów i prawo własności gruntów. Czasem kilka centymetrów decyduje i już własność spółdzielni czy wspólnoty, które nie mają ochoty oddać gruntów pod parkingi choćby tylko dla swoich mieszkańców.
      Ale, cokolwiek by nie pisać, tereny na osiedlu to nie tylko tereny miasta. niech właściciele też coś zrobią na swoich, nieużywanych, gruntach.

      • Nie usuwajcie konta!

        Ładnie napisane.

  • Bożena

    Moi 86 letni rodzice gasili ten pożar nie myśląc o sobie. gasili wiaderkami z wodą, nikt nie pomógł, paliły się wózki na 8 i 10 piętrze, drogę ucieczki mieli zablokowaną. Podjęli desperacką walkę z pożarem, kiedy straż dotarła pożar już ugasili, ale straty jakie doznali nie można opowiedzieć. Przez to że gasili to ten dym z plastiku wchodził do ich mieszkania, mają całe mieszkanie zadymione i osmolone czarną sadzą. Zniszczone mają całe mieszkanie, i zostali rodzice pozostawieni bez pomocy. Mama przy gaszeniu zatruła się dymem, w karetce podawali jej tlen. Nie wiem co mam robić i od czego zacząć, aby im pomóc. W mieszkaniu rodziców przydała by się ekipa, która by odmalowała mieszkanie i wyprała tapicerki, dosłownie wszystko mają pokryte czarną sadzą z dymu.

    • Nie usuwajcie konta!

      Jeśli rodzice nie byli ubezpieczenie, to niech Pani napisze w tej sprawie do Redaktor Naczelnej: szymkiewicz@swidnica24.pl Myślę, że chętnie zajmie się sprawą, a to na pewno Pani pomoże. Bohaterstwo należy nagradzać.

    • Perun

      Oszacuj, ile trzeba na wykonanie prac, zrób zbiórkę na pomagam-pl, podaj link, zrzucimy się, weźmiesz ekipę i ogarniesz u rodziców. Chętnie wpłacę.

    • xdcam

      Każdy budynek jest ubezpieczony . Prosze wystapic do Spółdzielni MIeszkaniowej o nr polisy i skontaktowac się z ubezpieczycielem.

    • Katarzyna Kozów

      Dzień dobry Pani Bożeno chętnie pomogę w praniu tapicerki.

  • xdcam

    Tam na lace zamiast budować kolejne bloki mieszkalne powinny zostać wybudowane parkingi.Co za idiota sprzedał te grunty pod budowę kolejnych blokow ?Czy ktoś protestował? Nikt. Wiec na dobra sprawę nawet gdyby postawili kolejny blok przy wieżowcu nikt by się nie odezwał.Zarzadca budynku powinien zostać zobowiązany do wyznaczenia drogi pozarowej.Wiec wszystkie auta stojace wzdłuż drogi dojazdowej do wiezowca powinny stamtąd wylecieć.Wystarczy postawić znak zakaz zatrzymywania i postoju.Nie może być tak napikowane jak jest teraz.Parking nie jest z gumy

    • nmisiek

      Na pewno grunty sprzedał poprzedni właściciel, do czego miał prawo. Sądzę też, że w planie zagospodarowania teren ten był pod zabudowę mieszkalną, albo na wniosek sprzedającego/ kupującego wprowadzono taki zapis. To, co właściciel zbuduje na swoim terenie, jest jego sprawą jeśli jest zgodne z planem zabudowy. Rzecz w tym, że nikt nie jest zainteresowany budową parkingu, który nie przyniesie takiego zysku jak sprzedaż mieszkań. Gdy powstawały wspólnoty, wykupowały lokale w blokach zazwyczaj na gruntach po obrysie budynku lub metr od niego. To nic albo za mało na budowę parkingów tylko dla właścicieli mieszkań.
      Niemal na całym osiedlu brak dojazdów bezpośrednio pod blok. Są dojścia chodnikami, czasem szerokimi, ale zablokowanymi dla większych pojazdów. Taka ulica Kunic. Po jednej stronie parking, po drugiej drzewa i krzewy. Do klatek schodowych prowadzą chodniki. Często mające po jednej stronie płotki, słupki, chroniące zarośla pod oknami, a po drugiej ławki, śmietnik, urządzenia placu zabaw, trzepak, co razem utrudnia dojazd do bloku. A wiadomo, że np. wóz strażacki nie podjeżdża pod same okna tylko na pewną odległość. I tragedia gotowa.
      Słusznie zauważasz, że tym powinni zając się zarządzający budynkiem. Ale chyba nie ma jasnych przepisów, bo jakoś taki stan trwa od lat. No i nikt nie chce likwidować miejsc parkingowych. Niemniej odpowiednie służby miejskie, straż pożarna, policja powinni opracować mapki z zaznaczonymi drogami p.poż i na tej podstawie karać tych, którzy nie podporządkują się przepisom. A strażacy, nawet pogotowie powinni mieć prawo staranować pojazdy blokujące drogę i żądać od ich właścicieli odszkodowań za uszkodzone wozy.

      • xdcam

        Właścicielem działek jest Spółdzielnia Mieszkaniowa Curie Skłodowskiej. Spółdzielnie tworzą członkowie spółdzielni a wiec Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej powinien swój pomysł zagospodarowania tego terenu poddać pod głosowanie . Każdy członek tej spółdzielni poprzez swojego przedstawiciela powinien mieć możliwośc wypowiedzenia się w tej kwestii

        • nmisiek

          Czyli sprawę zawalają sami mieszkańcy – członkowie spółdzielni. Mają zebrania i możliwość wypowiedzenia się, a nie korzystają z tego. a jak dochodzi do tragedii to winnych szukają zna zewnątrz.