Strona główna 0_Slider Nie będzie 2,7 mln złotych na Kraszowicką. Bo chodniki były złe

Nie będzie 2,7 mln złotych na Kraszowicką. Bo chodniki były złe

49

To już pewne – Świdnica nie otrzyma rządowego dofinansowania na remont kolejnych odcinków ulicy Kraszowickiej. Złożony przez miasto wniosek został odrzucony, podobnie jak odwołanie od tej decyzji. Wiadomo już, że przyczyną negatywnej oceny była niewłaściwa szerokość projektowanych chodników. Tym samym realizacja wyczekiwanej przez mieszkańców inwestycji stanęła pod znakiem zapytania. Pocieszeniem dla zmotoryzowanych może być rychłe zakończenie prac na obecnie przebudowywanym fragmencie ulicy.

fot. Kraszowickie Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich

Przypomnijmy, świdniccy urzędnicy walczyli o dotację w wysokości blisko 2 mln 725 tys. złotych. Pieniądze miały wspomóc kolejne etapy przebudowy ulicy Kraszowickiej – od skrzyżowania z ulicą Bystrzycką (od strony centrum) do krzyżówki z Działkową, a także od skrzyżowania z Przyjaźni do przejazdu kolejowego przy ulicy Torowej. – Decyzja o realizacji kolejnych odcinków jest uzależniona od pozyskania środków z “Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019” – deklarowała wcześniej prezydent Świdnicy, Beata Moskal-Słaniewska. Koszt realizacji wspomnianych odcinków miałby wynieść blisko 5 mln 449 tys. złotych.

26 października wojewoda dolnośląski ogłosił listę wniosków o dotację zakwalifikowanych do dalszej oceny merytorycznej oraz tych, które odpadły na etapie oceny formalnej. – Wniosek Gminy Miasto Świdnica został odrzucony z powodu niezgodności z przepisami technicznymi – mówiła Sylwia Jurgiel, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego. Od negatywnej decyzji miasto postanowiło się odwołać. O ponowne rozpatrzenie wniosku apelowali także mieszkańcy Kraszowic, którzy w tej sprawie zbierali podpisy.

We wtorek wojewódzka komisja zdecydowała o podtrzymaniu swojej pierwotnej oceny. – Zastrzeżenie Gminy Miejskiej Świdnica do listy wniosków odrzuconych nie zostało uwzględnione. Powodem odrzucenia przedmiotowego wniosku było zaprojektowanie chodników o szerokościach nieodpowiadających wymogom techniczno-budowlanym – wyjaśnia Jurgiel. Wykonaniem projektu przebudowy wszystkich odcinków ulicy Kraszowickiej zajęło się Biuro Konstrukcyjne REJPROJEKT. Na ten cel z miejskiego budżetu wydano 15,9 tys. złotych.

Z rządowych środków chciało także skorzystać świdnickie starostwo powiatowe. Wnioskowano o dofinansowanie I etapu przebudowy drogi powiatowej nr 2879D między Zebrzydowem a Mysłakowem, którego całkowity koszt oszacowano na 2 mln 210 tys. złotych. Blisko połowa z tej kwoty miała pokryć dotacja. Także ten projekt odpadł z uwagi na niezgodność z przepisami, co zostało podtrzymane w odpowiedzi na złożone odwołanie.

***

Na finiszu znajdują się obecnie prace związane z przebudową fragmentu ulicy Kraszowickiej, od skrzyżowania z ulicą Chłopską (bliżej centrum) do krzyżówki z ulicą Przyjaźni. Planowany termin zakończenia robót oraz przywrócenia ruchu wyznaczono na 20 listopada 2018 roku.

Michał Nadolski
nadolski@swidnica24.pl

fot. Kraszowickie Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich

  • Gargamel

    Wydaje się, że portal powinien “pociągnąć” temat szerokości tych chodników, a w szczególności czy ktoś (np. projektant, inwestor) zawalił tę sprawę, czy też Wojewoda założył sobie wizję szerokości chodnika według swojego widzi mi się ?

    • KrissKross

      Przecież wszystko jest jasno i ściśle określone w prawie budowlanym i ustawie o drogach publicznych. Miałem do czynienia z lokalnymi nieukami, barany nawet nie wiedziały co to linia zabudowy jest.

  • abc

    Skoro Biuro Konstrukcyjne REJPROJEKT zaprojektowało chodniki o szerokościach nieodpowiadających wymogom techniczno-budowlanym to znaczy, że niewłaściwie wykonało zlecone zadanie. W tej sytuacji uczciwie byłoby, jakby zwrócili 15,9 tys zł, które zapłaciło miasto.

    Jak dla mnie to firma REJPROJEKT powinna trafić na czarną listę firm, którym nie zleca się żadnych zadań.

    • JAcenty

      W projektowaniu jest pojęcie ‘odstępstwa’ od przepisów. Czasem zdarza się, że nie można dopełnić jakichś wymogów i wtedy na etapie projektowania składa się do ministerstwa budownictwa wniosek o zgodę na odstępstwo od norm techniczno-budowlanych. Być może takie coś miało tu miejsce. Nie znamy wszystkich szczegółów, poczekajmy więc.

      • abc

        Jeśli ministerstwo wydałoby taką zgodę to nie byłoby tematu. Skoro argumentem za nieprzyznaniem dotacji były błędy w projekcie to oznacza, że ktoś nie wykonał swojej pracy należycie a skoro tak, to powinien ponieść konsekwencje. Najlepiej finansowe, bo nic nie daje do myślenia tak, jak konsekwencje finansowe.

        • Jolanta Pałac

          Nie znam tego biura, ale myślę,że projekt przebudowy tak długiej ulicy powinien więcej kosztować. Wzięli projekt za małą kasę i poszli po najmniejszej linii oporu. A nuż się uda. Odstępstwa od norm to kosztowna i czasochłonne sprawa.
          Inwestor tez powinien zareagować.
          Ciekawe jest również, czy projekt uzyskał pozwolenie na budowę? Starostwo chyba nie przepuściło by projektu niezgodnego z prawem.

          • abc

            Jest cały szereg ludzi, którzy na różnych etapach tej inwestycji powinni sprawować nadzór. Wzięcie projektu nawet za małą kasę wcale nie zwalnia z odpowiedzialności za błędy. Przypomina mi się tutaj stare powiedzenie: tanie mięso psy jedzą.

            Długość ulicy nie jest wyznacznikiem ceny. Liczy się czas potrzebny na wykonanie projektu. 1km prostej drogi poza miastem projektuje się znacznie krócej niż np. skrzyżowanie w mieście, gdzie przy okazji przebudowuje się infrastrukturę.

            Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek kierownik budowy zgodził się poprowadzić budowę bez pozwolenia ze Starostwa! To już są konkretne zarzuty karne a człowiek taki może nawet stracić uprawnienia budowlane.

          • Jolanta Pałac

            Racja. Tanire mieso nedza lsy. Pozwolenie mogło być na I etap, a drugi zaprojektowano i złożono wniosek o kasę i pozwolenie na budowę.

    • YES

      no jestem zdruzgotany,niedobre chodniki? to jak dojdziemy do plaży którą obiecał radny L??

    • Jolanta Pałac

      Nie znam tego biura, ale myślę,że projekt przebudowy tak długiej ulicy powinien więcej kosztować. Wzięli projekt za małą kasę i poszli po najmniejszej linii oporu. A nuż się uda. Odstępstwa od norm to kosztowna i czasochłonne sprawa. Inwestor tez powinien zareagować.Ciekawe jest również, czy projekt uzyskał pozwolenie na budowę?

  • AnkaH

    oj oj 😀 ale antyreklama. ten odcinek przyćmi sukcesy na wałbrzyskiej, sprzymierzeńców i pionierów 😀

  • henryk

    Myślę,że projektant tak zaprojektował jak zażyczyli sobie urzędnicy.Tyle,że urzędnicy prawa nie chcą zna,albo nie potrafią zrozumieć i to od wielu lat.

    • abc

      Heniu. Znowu dyrdymały piszesz. Urzędnik nie musi znać się na wszystkim (choć powinien mieć podstawową wiedzę w temacie, którym się zajmuje). Projektant natomiast to człowiek ze stosownym wykształceniem i uprawnieniami budowlanymi. W jego przypadku żadne tłumaczenia nie usprawiedliwiają fuszerki. To tak, jakby klient taksówkarzowi kazał jechać drogą pod prąd. Jeśli zatrzyma go policja to żadne tłumaczenie, że klient kazał policji nie przekona. To on ma prawo jazdy i to on powinien wiedzieć jak jeździć zgodnie z przepisami.

      • henryk

        Nie będę tu cytował przepisów,ale jesteś w błędzie,bo to urzędnik ma znać prawo i wiedzieć czego chce.Tylko w Świdnicy takich brakuje.

        • abc

          Nie będę się z Tobą spierał. Urzędnik nie jest w tym przypadku jedynym odpowiedzialnym. Owszem, powinien znać prawo i wymogi stawiane takim inwestycjom ale błąd był już na etapie projektu, więc w pierwszej kolejności to biuro projektowe odpowiada. Dobry projektant zna się na swoim fachu i nie popełnia takich błędów.

          Rozumiem, że Twoim zdaniem projektant jest niewinny? Czyli ma prawo nie znać się na projektowaniu?

          • henryk

            Nie obracaj kota ogonem.

          • abc

            Ponawiam pytanie: czy projektant nie ponosi winy?

          • henryk

            Zależy jaka była umowa.

          • abc

            Nie obracaj kota ogonem!!! 😉

    • MM

      Jak Pan taki biegły w przepisach to dlaczego był Pan tylko kierowcą w urzędzie, a nie urzędnikiem znającym się na wszystkim. Widzę, że jest Pan oblatany we wszystkich przepisach. Może zastąpi Pan urzędników w magistracie i zrobi najlepiej sam. Pana krytyka jest żenująca. Ma Pan awersje na kogoś w urzędzie i miesza Pan wszystkich urzędników z błotem. Nie ma Pan szacunku do tych ludzi i problemy z samym sobą. Niech Pan wrzuci na luz i zacznie patrzeć na życie z większym optymizmem, a złość sama przejdzie. Pozdrawiam

  • medyk

    Takie rzeczy tylko w Świdnicy.

    • abc

      Czyżby GlosGlos pisał z drugiego konta? 😉

  • Bolesław Marciniszyn

    Niezwykłe idiotyczne uzasadnienie odrzucenia projektu przebudowy , czyżby znak niechęci ze strony wojewody dolnośląskiego ???

    • Maciej Miłosz

      Mamy rozumieć, że jako radny przepychał Pan podobne buble?

      • Bolesław Marciniszyn

        W starej zabudowie Kraszewic i innych części miasta nie da się zachować wymogów norm szerokości chodników , to jest jasne jak słońce , natomiast urzędnicy wojewody odwalili ten projekt , bo nie mają pojęcia o budownictwie !!!!

        • Marek Ko

          Chodzi chyba o Kraszowice. Już nie pierwszy raz popełnia Pan ten błąd!

          • JAcenty

            To nie jest błąd. Tak kiedyś rzeczywiście nazywała się ta dzielnica . Powstała w 1855 roku jako przystanek o nazwie Jacobsdorf (Jakubowice). Związane było to z budową linii do Jedliny Zdrój
            w 1904 roku. Nazwę wówczas zmieniono na Croischwizstadt. Po 1945 roku nazwy zmieniano kilkukrotnie najpierw na Kroischwitz, Kraszewice, Kraszowice. Ostatnia oficjalna zmiana nazwy nastąpiła w 1955 r. po włączeniu Kraszewic do Świdnicy.

        • medyk

          Co za głupoty Pan wypisuje. Są przepisy, jest prawo oraz odpowiednie tryby i procedury. Nie ma takiej opcji żeby ktoś z niewiedzy uwalił dobry projekt bo się można od takiej decyzji odwołać. Nawet jeżeli było potrzebne odstępstwo to trzeba było przewidzieć odpowiedni tryb i harmonogram!!! Tak czy inaczej wina jest po stronie inwestora!

          • JAcenty

            Zobacz mój post wyżej

        • henryk

          Panie Bolesławie,niech Pan przestanie p…..ć. Twarde prawo ale prawo.Nie ma odchyłek od norm.

        • Maciej Miłosz

          Pan też za bardzo nie ma skoro nie wie ile istnieje rozwiązań obchodzących ten problem jak np. woonerf czy shared space.

          • abc

            Woonerf sprawdzi się w ścisłym centrum miasta a nie na drodze przelotowej, gdzie prędkości pojazdów są wyższe. W opisywanych przez Ciebie przypadkach było by to coś podobnego do strefy zamieszkania.

          • Maciej Miłosz

            Ale Kraszowicka nie jest typowo przelotowa, taki ruch kieruje się na Bystrzycką czy przez Przyjaźni i dalszą część Kraszowickiej. Niestety nie sprecyzowano, o który fragment chodzi ale spowolnienie ruchu na jakimś fragmencie do 30 km/h to nic strasznego, zwłaszcza, że w pobliżu jest np. szkoła.

          • abc

            Poczytaj sobie dokładnie gdzie stosuje się woonerf i jakie są wytyczne. Masz to dość dobrze opisane na Wikipedii.

            Woonerf’y to są przede wszystkim alejki: “Alejki te zachowywały wszystkie funkcje komunikacyjne, jednak z priorytetem dla pieszych i rowerzystów. Pełniły funkcję deptaków, parkingów, ale też miejsca spotkań mieszkańców i zabaw dzieci (zwłaszcza gry w kapsle albo w klasy). Nie pełniły natomiast żadnych funkcji tranzytowych.”

            Niepotrzebnie brniesz w ten głupi w tym przypadku pomysł. W Świdnicy masz wiele szkół i bodaj przy żadnej nie ma ograniczenia do 30km/h. Ustawienie z kolei takiego ograniczenia na tej prostej drodze spowoduje, że mało kto będzie jeździł z tą prędkością. Taką prędkość to sprawny rowerzysta potrafi przekroczyć.

            Z pewnością znalazło by się lepsze rozwiązanie. Nie znam szczegółów tego projektu. Nie wiem też, o którym fragmencie mowa, gdzie faktycznie istnieje problem z szerokością chodników.

          • Maciej Miłosz

            A co napisałem oprócz woonerfa? Chociażby shared space, powszechnie stosowany na ulicach niższych klas. Ja bym tu zrobił ss, nie woonerfa, podałem tylko przykład co można zrobić aby obejść przepisy. A o woonerfach czytałem duużo więcej niż opisuje wikipedia więc nie do końca wyczerpuje ona ten temat. Ustawienie 30km/h ma sens przy odpowiednim kształcie infrastruktury. Dobry projekt i nikt nie przekroczy tej prędkości nawet w Lambo 😉

          • abc

            Poczytaj sobie na Wikipedii na temat shared space. Zasadniczo to woonerf jest jedną z odmian SS. W przypadku tej ulicy, żebyś skutecznie wyegzekwował ograniczenie prędkości, musiałbyś zastosować zwężki, mijanki, progi zwalniające lub inne podobne rozwiązania. Pamiętaj, że po tej ulicy jeżdżą autobusy, auta ciężarowe z dostawami do pobliskiego zakładu kamieniarskiego czy duże maszyny rolnicze ze znajdującego się przy tej ulicy PGRu. W tej sytuacji nie każde rozwiązanie się sprawdzi. Na tej ulicy nie masz tak dużego ruchu pieszych jak np. na Łukowej.

            Najskuteczniejsze na lambo są wysokie progi zwalniające 😉

            Tak w ogóle to niepotrzebnie drążymy temat nie znając szczegółów projektu i miejsc problematycznych. Zorientuj się, w którym miejscu faktycznie chodniki są za wąskie a chętnie się z tym zapoznam. Myślę, że znajdą się lepsze rozwiązania, niż Woonerf i ss. Moim zdaniem na tej ulicy jednak powinien być wyraźnie odseparowany ruch pieszy od kołowego.

          • Maciej Miłosz

            Ech… Mniej wikipedii, może więcej Citylab czy Skyscrapercity, bo zasadniczo duża ilość SS czy woonerfów wymyka się tej płaskiej, encyklopedycznej definicji. Jakim problemem jest np. przesunięcie osi jezdni wymuszające zwolenienie? Żaden pojazd ciężarowy nie będzie miał z tym problemu. Pewnie i są lepsze rozwiązania ale tak jak mówisz – nie wiemy nawet, o który fragment chodzi a hasła te rzuciłem w kierunku naszych bezradnych, którzy tak się zasiedzieli w samorządach, że nie zauważają zmian na świecie.

        • Czytelnik

          Jak dobrze pamietam , tam jeszcze miała być ścieżka rowerowa .

  • Karo

    Pytanie: który urzędnik odpowie za tą niegospodarność? Uszczerbek w budżecie na zaledwie 3 mln za brak odpowiedniego planu przebiegu oraz nadzoru nad inwestycją.

  • henryk

    Mówiłem,że jak BMS dalej będzie u władzy,to pójdziemy z torbami.Ci co na nią głosowali sprowadzili nieszczęście na miasto i powinni się wstydzić.To BMS sprawuje nadzór,pomimo iż nie ma o tym pojęcia.

    • Grzesiek

      Wciąż nie możesz się z tym pogodzić 🙂

  • Bolesław Marciniszyn

    Ten projekt ma legalne i prawne pozwolenie na budowę i żaden urzędnik nie ma prawa kwestionować legalności pozwolenie w sprawie szerokości chodników , chyba ,że wojewoda je uchyli. To typowe zagranie ,żeby projekt uwalić !!! Co do anonimowych donosicieli i hejterów : wypad z właściwie won z tej dyskusji

    • Maciej Miłosz

      Sam możesz zrobić wypad i won, trochę kultury, to nie jest twój prywatny folwark. No i naucz się pisać po polsku.

    • Maciej Miłosz

      A kim ty w ogóle jesteś żeby mówić kto może tu dyskutować? Za taki brak kultury to póki co wypad i won to zrobiłeś z rady miejskiej.

      • daro

        Maciej weż tabletki , ty chyba kończyłeś “Kulturę i Sztukę” bo przy takiej sztuce jak ty to ciężko zachować kulturę .

    • Bolesław Marciniszyn

      Olewam wpisy Miłosza , bo nie pisze na temat i nie ma pojęcia o czym pisze !!. Uważam ,że z dyskusji powinni wypaść anonimowi hejterzy kryjący się tchórzliwie na nickami , to zwykli tchórze i donosiciele !!!

      • Bolesław Marciniszyn

        Ten projekt na pewno ma legalne pozwolenie na budowę , natomiast nieznany urzędnik wojewody uznał ocennie , że chodniki nie są szerokie , to przykład bezpodstawnego uwalania projektów . wojewoda powinien unieważnić pozwolenie na budowę , ale tego nie robi !!!!!

    • Rafał

      Panie Bolesławie, coś tutaj nie pasuje. Pisze Pan że: “Ten projekt ma legalne i prawne pozwolenie na budowę ” , natomiast wojewoda twierdzi, że “przyczyną negatywnej oceny była niewłaściwa szerokość projektowanych chodników.” Pytanie jest oczywiste, kto mówi prawdę a kto się z nią mija…

      • JAcenty

        Pozwolenie na budowę wydaje starosta powiatowy a nie wojewoda.