Strona główna Wydarzenia Luksusowy hotel kontra speluna. Świdnica oczami Masłowskiej

Luksusowy hotel kontra speluna. Świdnica oczami Masłowskiej

10

Dorota Masłowska, utalentowana pisarka młodego pokolenia, odwiedziła w czwartek Świdnicę i wzięła udział w spotkaniu w bibliotece miejskiej, zorganizowanym w ramach Festiwalu Literackiego “Cztery Żywioły Słowa”. Po jego zakończeniu i spędzeniu nocy w mieście, postanowiła podzielić się swoimi uwagami na serwisie społecznościowym.

Jak opowiada Masłowska:

Po kryzysie inowrocławskim Świdnica to był miniraj. Miałam w pokoju 10 ręczników i jacuzzi, a to że z niego nie korzystałam o tym nikt nie musi wiedzieć i proszę byście i wy o tym nie mówili, zwłaszcza moim wrogom. Miałam telefon i mogłam dzwonić, gdzie tylko chciałam, na recepcję, ile tylko chciałam. Mój pokój właściwie składał się z dwóch pokoi i to nie był problem, żeby przebywać w każdym mniej więcej po równo i mieć z tego jeszcze więcej.

Spotkanie bardzo miłe, choć kto był ten wie, że w pewnym momencie zniknął prowadzący i musiałam sama siebie moderować, sama ripostować swoje żarty. Ostatecznie wyrekompensował się tym, że zaprowadził mnie do lokalu, gdzie po przegranym meczu z Czechami siedzieli trzej mężczyźni w wieku około 40-140 lat w triadzie: mały średni duży. Tworzyli swojego rodzaju pełnię, a ich zęby poskładane wszystkie razem mogłyby może dać komplet uzębienia dorosłego człowieka.

Rolę pierwiastka żeńskiego odgrywała w tym kosmosie pani Jola, zawodowa asystentka alkoholika, z twarzą profesjonalnie nieprzeniknioną po kilkudziesięciu latach wysłuchiwania pijackiego pierdololo. Mówili do niej: mamuniu.

Zgromadzeni wszyscy razem wokół telewizora prezentującego hity z lat 90tych, otumaniali się cierpliwie, niegwałtownie, metodycznie, solidarnie. Panowała kosmiczna, wręcz wyzywająca nuda: “nie jesteśmy tu po to, by coś robić!” – krzyknęłaby. Gdyby tylko jej się chciało. Mężczyźni byli bardzo mili i dali mi Rafaello. Na koniec życzyli nam bardzo wiele razy STOSUNKOWO udanego wieczoru i widać było jak bardzo lubią swój firmowy żart i nie ma potrzeby wymyślać żadnego nowego, a nawet mogłoby to być szkodliwe.

(wpis na Facebooku)

/mn/