Strona główna 0_Slider Rowerami okrążyli Polskę i zebrali na leczenie Blanki 20 tys. zł

Rowerami okrążyli Polskę i zebrali na leczenie Blanki 20 tys. zł [FOTO]

2

Wyprawa dedykowana 7-letniej, chorej na nowotwór skóry Blance dobiegła końca. W całości Polskę wzdłuż granic udało się przejechać Robertowi Rupnowskiemu i Darkowi Cwojdzińskiemu, który dołączył do ekspedycji w Międzyzdrojach. Niestety z powodu upadku i poważnego stłuczenia z ostatniej prostej musiał zrezygnować Paweł Wilk. Choć z przygodami świdniczanie odnieśli sukces i na leczenie małej świdniczanki zebrali około 20 tys. zł.
34-letni Paweł Wilk i 35-letni Robert Rupnowski dedykowali rowerową wyprawę dookoła Polski 7-letniej świdniczance Blance Kałużnej, która od urodzenia choruje na nowotwór skóry o charakterze Żółtakoziarniniakowatości Młodzieńczej. Wykryto u niej także szereg innych chorób skórnych, które pozostawiają widoczne pooperacyjne blizny oraz odbarwienia skórne. Akcja miała na celu zebranie 30 tys. zł potrzebnych na zaawansowane leczenie małej świdniczanki, na które nie jest stać samotnie wychowującą ją mamę.
Wyprawa rozpoczęła się 7 maja. Okrążenie Polski w 4 tygodnie, wymagało od świdniczan dyscypliny. – Każdego dnia wstawaliśmy około 6.00. Z przerwami na śniadanie i postoje, jechaliśmy póki starczało nam sił. Z reguły kończyliśmy dzień około godz. 18.00, bo nigdy nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy nocować, czy w agroturystyce, czy u ludzi, czy w namiocie – opowiada Paweł Wilk. W sumie przejechali rowerami około 3500 km. – Jest to troszkę mniej niż mieliśmy w planach, ale od początku wiedzieliśmy, że trasa będzie modyfikowana w zależności od tego czy drogi będą przejezdne– tłumaczy świdniczanin.
Trasa podzielona była na odcinki. Najtrudniejszy pełen wzniesień i wymagających podjazdów etap przebiegał wzdłuż gór w kierunku Suwałk. Kolejny wschodni stawiał przed nimi różne wyzwania. – Chcieliśmy ominąć Białystok i w pewnym momencie droga asfaltowa zmieniła się w piaskownice, więc trzeba było zawrócić i nadrobić te 20 km – mówi Paweł Wilk. Podczas nadmorskiego etapu udali się chociażby na Hel. Na ostatniej już zachodniej granicy jechali po niemieckiej stronie. – Zrobiliśmy wszystkie styki polskie, czyli Wołosate, Wiżajny, Hel i Świnoujście. Niestety nie udało mi się dojechać wspólnie do Bogatyni – stwierdza mieszkaniec Świdnicy. Paweł miał, bowiem wypadek w okolicach Gubinia.
W sobotę 3 czerwca po niemieckiej stronie, pod Gubinem zbliżaliśmy się do przejazdu kolejowego, umiejscowionego pod kątem 45 stopni. Niestety trzymałem w lewej ręce bidon i nie zdążyłem go odłożyć przed przejazdem. W przestrzeń pomiędzy szyną a asfaltem wpadła mi opona przednia, co pociągnęło rower i wywróciłem się na lewą stronę – relacjonuje. W wyniku upadku świdniczanin doznał otarć i potłuczeń biodra, kolana, kostki oraz łokcia. – Najgorzej dał o sobie znać łokieć, który w pewnym momencie zaczął puchnąć. Dobrze, że jechał z nami już kolega Darek Cwojdziński, który dołączył do nas w Międzyzdrojach – stwierdza. Niestety z powodu urazu łokcia Paweł wrócił do Świdnicy. Już na miejscu po prześwietleniu na szczęście okazało się, że nie ma złamania. Nie mniej jednak stłuczenie spowodowało, że Paweł nie był wstanie złapać kierownicy i wrócić na trasę. – Jeszcze boli i nie mogę wyprostować ręki, ale za około miesiąc zamierzam wrócić na trasę na przejazd kolejowy pod Gubinem i dokończyć wyprawę – zapowiada.

Mimo wypadku z wyprawy pozostaną przede wszystkim pozytywne wspomnienia. – Na południowej stronie, gdy szykowaliśmy się już na nocleg pod namiotami, podszedł do nas pan Krzysztof, który nam chciał udostępnić swój dom, byśmy mogli odpocząć – opowiada Paweł. Takich miłych spotkań z życzliwymi ludźmi, którzy niejednokrotnie wspierali świdniczan w akcji, było bardzo wiele. – Nocowaliśmy u rodzin sześć razy, choć w zasadzie o to nie zabiegaliśmy. Ludzie podpowiadali nam jak jechać, a także finansowo wspierali akcję charytatywną – stwierdza.
Wyprawę wraz z Robertem Rupnowskim kontynuował mieszkaniec Świdnicy Darek Cwojdziński. Ostatni odcinek 105 km pokonali wczoraj i zakończyli podróż około 18.00 w Głuszycy. – Nie żałuję ani jednego dnia, nawet jeśli były słabsze chwile, kiedy nie mieliśmy siły, by dalej jechać. Zwalczaliśmy kryzysy, wsiadaliśmy na rowery i kontynuowaliśmy akcje. Jestem szczęśliwy, że udało się mi zrealizować 28 dni wyprawy, a Robertowi jej całość – dzieli się Paweł Wilk.

Dzięki wyprawie Robertowi, Pawłowi i Darkowi udało się zebrać na leczenie Blanki około 20 tys. zł. Środki przekazywane były od sponsorów. Pieniądze wpłacane były także na specjalnym koncie Fundacji „Bliżej siebie” oraz na stronie pomagam.pl.

Tekst: Agnieszka Nowicka
Zdjęcia: Paweł Wilk