Strona główna 0_Slider Pożar schodów w zaniedbanym zabytku

Pożar schodów w zaniedbanym zabytku [FOTO]

3

Trzy jednostki straży pożarnej uczestniczyły  w gaszeniu pożaru we wnętrzu zabytkowej willi przy ulicy Muzealnej. Jak informuje rzecznik prasowy komendy powiatowej PSP w Świdnicy, ktoś podpalił schody.

Dym zauważyli przechodnie tuż przed godziną 18.00. Pożar nie zdążył się jeszcze rozprzestrzenić i szybko został ugaszony.

Budynek przy ul. Muzealnej 4, został wzniesiony w 1892 r. jako prywatna willa znanego świdnickiego inżyniera  wiertnika Morisa (dawna willa „Morys Ruh”). Od 1939 r. przez kilka lat mieściło się tam Muzeum Miejskie, od którego pochodzi nazwa ulicy. Zajęto w nim dla celów wystawienniczych dziewięć pomieszczeń. Nową ekspozycję otwarto w sierpniu 1939 r. Znajdowały się na niej zabytki archeologiczne, broń, wyroby rzemiosła, eksponaty obrazujące kulturę mieszczańską, wiejską i kościelną, ubiory, wyroby z porcelany, cyny, rękopisy czy też druki.

Po II wojnie światowej kamienica pełniła także funkcję szkoły średniej (piętra zajmowały duże sale lekcyjne) wraz z internatem (na poddaszu) jako budynek wydzielony I Liceum Ogólnokształcącemu, aż do początku lat 90 – tych, gdy liceum przeniosło się na ul. Pionierów, do byłego Domu Oficera.

Na fragmencie elewacji zachodniej ściany kamienicy, przedstawiona jest postać górnika  sztygara. Natomiast na kartuszu, umieszczonym w portalu bramy głównej, umieszczono górnicze godło, charakterystyczne dla zawodu, wykonywanego przez właściciela obiektu. Mniejsza kamieniczka, bezpośrednio sąsiadująca z budynkiem, to dobudówka wraz z gankiem w formie rzeźbionej, drewnianej werandy, stojącej bezpośrednio nad wejściem głównym do budynku przy ulicy Muzealnej 2.

Kamienica została przed laty sprzedana przez powiat świdnicki lokalnemu przedsiębiorcy ze Świdnicy. Ten jednak odsprzedał go dalej, a obecnie budynek jest własnością Włocha.

Ze zbiorów Horsta Adlera

Powiat, sprzedając go, nie zawarł w akcie notarialnym żadnych informacji i warunków dotyczących charakteru (zabytek chroniony prawem) ani stanu technicznego obiektu. Nie zastrzegł też prawa jego odkupu, który, przy niskiej cenie nieruchomości, którą sprzedano za 533 tys. zł, miałby uzasadnienie. W momencie stwierdzenia przypadków odpadania gzymsów skierowane zostało wystąpienie do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. W 2014 roku PINB wydał nakaz doprowadzenia kamienicy do należytego stanu, co miało zostać zrealizowane do połowy 2015 roku. Termin został wydłużony o kolejny rok, a w połowie 2016 roku wpłynął wniosek o kolejną prolongatę. Decyzja została uzależniona od wykonania doraźnego zabezpieczenia, co zostało zrealizowane we wrześniu ubiegłego roku. Siatka, zamontowana na elewacji przy ulicy miała zatrzymać spadający tynk i fragmenty gzymsów. Niestety, w tej chwili jest już mocno uszkodzona i zniszczona przez wandali.

Przed rokiem właściciel wykazywał dobrą wolę, jednak żadnych prac ani większej ochrony zabytku nie widać.

/opr. asz/
Zdjęcia Artur Ciachowski