Strona główna 0_Slider Wysypisko: Nic nie uzyskali, popadli w koszty

Wysypisko: Nic nie uzyskali, popadli w koszty

3

Od pięciu lat w pobliżu osiedla Zarzecze straszą ogromne sterty śmieci, do których systematycznie dorzucane są stare sprzęty RTV czy gruz. Sprawa wysypiska przy ulicy Kopernika nie tylko nie jest bliżej zakończenia, ale także powoduje  konsekwencje finansowe dla powiatu. Komornik chce 10 tysięcy złotych za próby zajęcia majątku właściciela śmieci.

Sprawa nielegalnego składowiska ma kilkuletnią  historię. Miasto wspólnie z powiatem usiłowały nie dopuścić do jego utworzenia, jednak po pierwszej odmowie wydania zgody przez starostwo, firma  zwróciła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nakazał wydanie decyzji. Firma Algodon, która dzierżawiła teren od firmy Polpure, miała zgodnie z decyzją WSA w tym miejscu prowadzić selektywną zbiórkę nieszkodliwych odpadów, miało być wykonane zadaszenie i zabezpieczenie gruntu. Żadnych takich działań nie podjęto, co wykazała przeprowadzona kontrola WIOŚ. W efekcie starosta w październiku 2013 roku wydał zakaz dalszego składowania odpadów i nakazał ich wywóz. Do tego ostatniego polecenia właściciel nie zastosował się i sprawa trafiła do prokuratury a następnie do sądu. Niestety, sąd nie miał podstaw, by nakazać usunięcie odpadów, a jedynie nałożył na współwłaściciela grzywnę. Jednak – jak się okazało – Bogdan A. jest bezdomny, nie ma żadnych źródeł dochodu ani majątku.

Świdnickie starostwo od kilku lat nakłada na właściciela grzywny. Były już trzy, w wysokości po 50 tysięcy złotych każda. Żadna nie została zapłacona. Teraz doszły kolejne kłopoty. – Nadal walczymy na wszelkich możliwych ścieżkach administracyjnych. Nałożyliśmy trzy grzywny i zwróciliśmy się o zajęcie rachunków spółki przez komornika. Tak jak spodziewaliśmy się komornik nic nie znalazł, ani żadnych środków na rachunkach, ani żadnych innych składników majątkowych. Mimo że komornik nic nie znalazł, co można by zająć obciążył nas kosztami swoich “poszukiwań” – informuje rzecznik prasowy starostwa Piotr Dębek.

Rozwiązaniem byłoby wydanie postanowienia zastępczego na wywiezienie odpadów, ale nikt do niego się nie pali. Na usunięcie śmieci trzeba by pozyskać środki. Najprawdopodobniej duże, ale ile faktycznie mogłoby kosztować wywiezienie odpadów, nikt dotychczas nie sprawdzał.

/asz/
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński