– Gdyby nie sąsiedzi, już by nas nie było – mówi Edward Zagrodnik. To w jego mieszkaniu na 7. pietrze zapalił się fotel. Pożar udało się szybko ugasić.
17 kwietnia kłęby czarnego dymu, wydobywające się z mieszkania w wieżowcu przy ul. Riedla w Świdnicy wywołały duże zaniepokojenie. – Kto wie, co by się stało, gdyby nas nie wyprowadzili sąsiedzi? To im zawdzięczamy życie, za co bardzo dziękuję – mówi Edward Zagrodnik. Marek i Kamil Łada, mieszkający piętro wyżej, wyczuli dym i zbiegli na dół. W środku zastali śpiących syna i ojca. Obu dobudzili i wyprowadzili na zewnątrz. Pożar ugasili wezwani na miejsce strażacy.
/red./
Reklama
![W środku nocy pędził przez miasto, uszkodził auto na znaku drogowym i uciekł [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Plac-Grunwaldzki-efekt-nocnego-rajdu-ulicami-miasta-2026.09.15-2-238x178.jpg)
![Płonący garnek postawił strażaków na równe nogi. Z okna kamienicy wydobywał się dym [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Lukowa-pozar-2026.09.15-1-238x178.jpg)

![W środku nocy pędził przez miasto, uszkodził auto na znaku drogowym i uciekł [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Plac-Grunwaldzki-efekt-nocnego-rajdu-ulicami-miasta-2026.09.15-2-100x75.jpg)
![Płonący garnek postawił strażaków na równe nogi. Z okna kamienicy wydobywał się dym [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Lukowa-pozar-2026.09.15-1-100x75.jpg)




