Strona główna 0_Slider Sweter w renifery, czyli prezent nietrafiony

Sweter w renifery, czyli prezent nietrafiony

1

Wiele i wielu z nas doskonale zna ten moment: odpakowujemy prezent, a w środku znajdujemy kolejny, za duży sweter z krzywo wyszytymi reniferami. Dokoła rodzice, kuzyni, wujkowie i ciocia Marysia, która ze łzami w oczach patrzy na ciebie, intonując staropolską przyśpiewkę – „przymierz, przymierz!”.

prezenty-2016-12-23Później sytuacja jest już tylko gorsza: albo będziemy zakładać go na każdą uroczystość rodzinną (żeby ciocia Marysia nie miała do nas wiecznych pretensji), albo… No właśnie, jak radzić sobie z nietrafionymi prezentami? Co właściwie może być nietrafionym prezentem? Prezentujemy krótki przewodnik po wpadkach prezentowych, a do wspólnej lektury zapraszają znani świdniczanie.

Bożena Kuźma, wicedyrektorka Świdnickiego Ośrodka Kultury: Bliska jest mi idea recyklingu: nietrafiony prezent najlepiej przekazać dalej. Pamiętam, jak kiedyś dostałam na Święta flakonik perfum o zapachu waniliowym. I – jak na złość – całe miasto również postanowiło pachnieć waniliowo. Gdzie nie wchodziłam, czułam ten zapach; wyglądało to tak, jakby wszystkie świdniczanki wykupiły właśnie te perfumy. Oczywiście, nie wytrzymałam długo i perfumy powędrowały dalej.

Szymon Chojnowski, zastępca prezydenta Świdnicy: Nietrafione prezenty to temat rzeka i na pewno każdy mógłby opowiedzieć o takich podarunkach. W moim przypadku nietrafione są płyty CD z muzyką lub płyty DVD. Technologia tak szybko się rozwija, że mogę mieć dostęp do muzyki i filmu przez Internet – na przykład poprzez aplikacje w telefonie komórkowym. Znajdę tam muzykę wszelkich gatunków, a telefon mogę podłączyć do głośników lub słuchawek, więc nieco archaiczne już płyty raczej kurzą się na półkach.

Daniel „Demia” Warakomski, związany ze Świdnicą muzyk: Pamiętam historię jeszcze z czasu, kiedy pracowałem w sklepie z książkami i płytami. Przyszedł do nas chłopak, który kupił płytę winylową dla swojej babci, miłośniczki odtwarzania muzyki z adaptera. Problem w tym, że po Świętach wrócił do nas ją oddać – jak się okazało – nie przeczytał uważnie zaproszenia, które przysłała rodzina. To nie było zaproszenie na Święta, ale na stypę.

Jednak ostatecznie na całą sprawę można spojrzeć tak, jak robi to Juliusz Chrząstowski, aktor i reżyser teatralny, znany w Świdnicy ze współtworzenia Alchemii Teatralnej: Nie ma prezentów nietrafionych! Są tylko źle zapakowane albo ofiarowane nieszczerze.

/SA/