Strona główna 0_Slider O świdnickim „srającym chłopku” w Światowym Dniu Toalet

O świdnickim „srającym chłopku” w Światowym Dniu Toalet

3

Dzisiaj przypada Światowy Dzień Toalet. I nie jest to żart, a oficjalne święto zostało ogłoszone w 2013 roku rezolucją Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przy tej okazji wracamy do dylematów, jakie towarzyszą od lat  nazwie najzabawniejszej rzeźby na Dolnym Śląsku – świdnickiego „srającego chłopka”.

srajacy-chlopek-swidnicaHistoria dzisiejszego święta ma swój początek w Singapurze, gdzie w 2001 roku została powołana Światowa Organizacja Toaletowa, której misją stała się walka o higienę i podwyższanie standardów ubikacji na świecie. Coraz zamożniejsza Polska wcale nie jest krajem, gdzie dostępność toalet jest czymś oczywistym. Jak pisze Anna Chomczyńska w artykule „Fascynująca historia toalety” (www.woda.edu.pl),  w 2012 roku z kanalizacji korzystało w naszym kraju niespełna 65% mieszkańców, większość w miastach. W Świdnicy 10% mieszkań nie ma własnych toalet.

Inicjatorzy święta z dalekiego Singapuru zapewne nie mają pojęcia, że świdniczanie  88 lat temu uczcili tę niezbędną do życia, ale i sprawiającą ogromne kłopoty, zwłaszcza w kwestii nazewnictwa. Przy pierwszych miejskich wodociągach, przy obecnej ulicy Wrocławskiej, stanęła pokazanych rozmiarów betonowa figura, którą dziś można oglądać za rogatkami miasta przy oczyszczalni miejskiej. O rzeźbie pisze przewodnik turystyczny Pascala i czasopismo National Geographic, a niedawno znalazła się w rankingu TOP 5 Radia Wrocław. I tu pojawił się problem. Jak przewodnik Pascala nie miał problemu i swobodnie operował nazwą „srający chłopek”, tak publicznej rozgłośni ta nazwa nie przeszła przez gardło. I został ochrzczony mianem „Bolka myśliciela”. Co począć z nazwą? Omijać niewygodny przymiotnik czy pogodzić się? O rozstrzygniecie poprosiliśmy profesora Jerzego Bralczyka. Znakomity językoznawca gościł 18 listopada w Świdnicy.  Jak się okazało, profesor nie jest entuzjastą swobodnego używania takich słów. I choć historia świdnickiej rzeźby zdecydowanie go ubawiła i przywołała szereg żartów, nazwa błogosławieństwa językoznawcy nie dostała. Profesor zaproponował, by może zastanowić się na zmianą na „Defekator” lub po prostu „Kupa” (która choć pięknym słowem nie jest, to zdecydowanie mniej wulgarnym niż „srający”).

/asz/