Strona główna Temat dnia Po dwudziestu latach organy odzyskały głos

Po dwudziestu latach organy odzyskały głos [FOTO/VIDEO]

3

Potrafią czarować subtelnym dźwiękiem harfy eolskiej, ale i huknąć siłą grzmotu. Przez blisko 20 lat milczały, a dziś po trwającej wiele miesięcy gruntownej i kosztownej renowacji znów brzmią pełnym głosem. Organy, nazywane romantycznymi lub dużymi, ze świdnickiego Kościoła Pokoju odzyskały dawną świetność. Swidnica24.pl wraz z gospodarzami świątyni i kantorem Maciejem Batorem zaprasza w niezwykłą podróż do… wnętrza instrumentu.

ORGANY W KOSCIELE POKOJU - 16.07.2016 - (12)

Maciej Bator nie potrzebuje już światła, by dostać się na emporę organową. Po pachnących stuleciami drewnianych schodach prowadzi z wprawą i bez pomyłki wprost na olbrzymi balkon, nad którym zachwycają jasnymi kolorami odnowione piszczałki, anioły i dekoracje, składające się na tę część organów, którą z dołu widzą wierni i zwiedzający. Od końca lat 90-tych XX wieku nie było powodów, by w ogóle tu wchodzić. Organy milczały, zniszczone przez czas. – Ostatnie, sentymentalne nagranie wykonano w 2008 roku, ale tylko po to, by zarejestrować, jak wtedy sądzono, po raz ostatni głos instrumentu – mówi kantor Kościoła Pokoju. O koncertowaniu czy choćby towarzyszeniu w nabożeństwach nie było już mowy.

ORGANY W KOSCIELE POKOJU - 16.07.2016 - (34)

Ratunek dla imponującego instrumentu, który ze swoimi 62. głosami znajduje się wśród największych na Dolnym Śląsku (obok organów Archikatedry Wrocławskiej i Kościoła Garnizonowego w Jeleniej Górze), nadszedł w 2014 roku. Parafia Ewangelicko-Augsburska stała się beneficjentem Programu „Konserwacja i rewitalizacja dziedzictwa kulturowego” w ramach Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego 2009-2014 i Norweskiego Mechanizmu Finansowego 2009-2014. Projekt o wartości 14 milionów objął konserwację dużych organów wraz z barokowym prospektem, remont i adaptację plebanii na Dolnośląski Instytut Ewangelicki oraz odnowę kilometrowego muru okalającego plac Pokoju wraz z umieszczonymi w nim epitafiami. – Gruntowna konserwacja samych organów kosztowała 1,3 milina złotych, a wykonała ją wyłoniona w przetargu niemiecka firma Scheffler  – mówi Bożena Pytel z parafii ewangelickiej, koordynatorka projektu. Organy zostały rozebrane na części i oczyszczono i nastrojono każdą z 3,5 tysiąca piszczałek, wymieniono setki rur doprowadzających powietrze, miechy i wreszcie odnowiono pochodzący z 1909 roku silnik Siemensa, napędzający wentylator niemieckiej firmy  Pollrich (która produkuje przede wszystkim urządzenia na potrzeby przemysłu stoczniowego, a do dzisiaj zachowały się tylko dwa wentylatory tej wielkości do organów).

ORGANY W KOSCIELE POKOJU - 16.07.2016 - (30)

Każdą najmniejszą część organów zna Maciej Bator, który z pasją opowiada o niezwykłych możliwościach instrumentu. Organy zostały zbudowane w latach 1666-1669 przez Gottfrieda Klose z Brzegu i były kilkakrotnie modyfikowane. Największa przebudowa, która nadała instrumentowi dzisiejszy kształt i brzmienie, została wykonana w 1909 roku przez znakomitą świdnicką firmę Schlag und Söhne. To organmistrzowie ze Świdnicy wprowadzili wszystkie nowinki, łącznie z elektrycznym zasilaniem miechów. Maciej Bator, prowadząc do serca instrumentu, pokazuje rozwiązania, o których słuchacze nie mają zwykle pojęcia. To m.in. drewniane żaluzje, dzięki którym można uzyskać efekt ściszania lub zgłaśniania dźwięku. Największe z piszczałek mają aż 10 metrów wysokości, a imitacje różnych głosów – od wspomnianej już harfy eolskiej po harmonijkę ustną, uzyskuje się dzięki zastosowaniu do budowy piszczałek drewna lub metalu, albo poprzez połączenie obu tych materiałów.

Dużej koncentracji i umiejętności wymaga od organisty gra na tak olbrzymim instrumencie. Służą do tego trzy manuały i pedał. Maciej Bator demonstruje dziesiątki rozwiązań, na myśl przywodzące albo syntezator, albo najnowocześniejszy komputer. – Instrumenty tworzone przez świdnicką firmę Schlag kryją niespodzianki. Te, które powstawały dla kościołów katolickich mają o dwa klawisze mniej w klawiaturach ręcznych i trzy w nożnej. W organach, które firma budowała po 1900 roku dla ewangelików, dodane są klawisze fis3 [indeks górny] i gis3 [indeks górny]. Ten “drobiazg” pozwala grać dosłownie wszystko, łącznie z rozbudowanymi kompozycjami twórców francuskich – opowiada. Najprawdopodobniej wybór rozwiązania miał związek z kosztami: im większy i bogatszy był instrument, tym droższy. Takie katolicko-luterańskie różnice można dostrzec w Świdnicy, Świebodzicach i Wałbrzychu.

Organy z Kościoła Pokoju mają także kilka rozwiązań, które pozwalają organiście grać płynnie i bez ogromnego wysiłku. – To bardzo ergonomiczny instrument – zapewnia kantor i dodaje, że jeśli o organy będzie się właściwie dbało, przetrwają w znakomitej formie nawet 150 lat, bez potrzeby przeprowadzania gruntownej konserwacji. – Niebezpieczeństw czyha wiele. Wystarczy, że do kościoła wleci ptak lub nietoperz, a ja już wiem, że niebawem znajdę go w którejś z piszczałek.

Jan Sebastian Bach Sinfonia BWV 29, gra Maciej Bator.

Duże organy w pełnej krasie zaprezentują się już 22 lipca o godzinie 19.00 podczas Międzynarodowego Festiwalu Organowego im Christiana Schlaga, który organizuje Fundacja Chorda Auxit, prowadzona przez Zuzannę i Macieja Batorów. Koncertował będzie Filip Preseisen. 30 lipca o godzinie 19.00 w ramach XVII Międzynarodowego Festiwalu Bachowskiego wystąpi nazywany  organistą wszechczasów Amerykanin Cameron Carpenter. Kolejny raz duże organy będzie można usłyszeć 31 lipca o godzinie 10.00. Tego dnia podczas nabożeństwa biskup Waldemar Pytel poświęci instrument, a koncert towarzyszący modlitwie również wpisuje się w Festiwal Bachowski.

Agnieszka Szymkiewicz

Zdjęcia Anna Pawłowska

Nagranie Mariusz Ordyniec