Strona główna Wydarzenia Świdnica Dzieci produkują bombki i bańki mydlane

Dzieci produkują bombki i bańki mydlane [FOTO]

4

Fontanna z czekolady, która ma powstać na centralnym placu OSIR-u w Świdnicy, okazała się doskonałym pomysłem sztabu wyborczego Roberta Kaźmierczka, który został wybrany na stanowisko prezydenta Miasta Dzieci. W drugiej edycji przedsięwzięcia 400-osobowa grupa spędza wakacje, bawiąc się i ucząc rozmaitych zawodów. Za staż przy każdym z wybranych stanowisk pracy, dzieci otrzymują pensję – 10 tauronków za godzinę. Za te pieniądze mogą obkupić się w Sklepie Marzeń.

Mamy słodycze i zabawki – mówi Marta Reif, która koordynuje pracę w sklepiku. – Dzieci mogą kupić za pieniądze które za robiły w ciągu dnia jakieś drobiazgi, albo włożyć je do banku. Dniówka to zysk w wysokości 30 tauronków, ale jeśli włożyłyby je do banku mogłyby pod koniec pobytu dostać kolejnych 9.

Dużym powodzeniem cieszą się klocki lego i zwłaszcza u chłopców – książka o Robercie Lewandowskim. Dla wytrwałych i oszczędnych w sklepiku czekają drony, słuchawki, deskorolki i power bank-i. Ale zanim dzieci zaczną wydawać najpierw muszą zarobić. Przy stolikach skrytych pod dużymi ogrodowymi namiotami mimo upału praca wre.

Dużym wzięciem cieszy się stanowisko producentów etykiet na pojemniki z płynem do baniek mydlanych. Dzieci w skupieniu przygotowują autorskie etykietki, a przy okazji testują sprzęt do puszczania baniek. Gorące letnie miesiące to sezon w fabryce bombek. Dzieciaki pilnie malują przygotowane bańki, by potem obsypać je złotym pyłem i wysuszyć. Większość zabierze swoje dzieła do domu, choć chłopcy wolą zostawić je w „warsztacie”. Ich praca nie pójdzie jednak na marne, czyli na przemiał. Bombki zabiorą pracownicy fabryki bombek ze Złotoryi, aby zawisły w specjalnie stworzonej galerii.

Spory tłum pracuje w skupieniu przy stanowisku elektronika. Każde dziecko w specjalną kostkę musi delikatnie powkładać bardzo drobne elementy, które potem samo złączy przy pomocy lutownicy. To narzędzie wzbudza bardzo przyjemny dreszczyk emocji. Samodzielna praca z tak „dorosłym” narzędziem –to duża atrakcja nie tylko dla chłopców.

Oprócz prac „na miejscu” dzieciaki wędrują też po mieście, aby poznać pracę policjanta, strażaka, czy bibliotekarza. Nad ich bezpieczeństwem czuwają opiekunowie i wolontariusze. Wiktoria i Hania pracując przez dwa wakacyjne tygodnie w Mieście Dzieci mają jasno określony cel, chcą uzbierać punkty, które przydadzą się podczas rekrutacji do liceum. Dostanie się do tego wybranego  – to będzie ich mały prywatny sklepik marzeń.

Zdjęcia A. Pawłowska; fil