Strona główna Bez kategorii Akcja podwórko. Czy coś się zmieni?

Akcja podwórko. Czy coś się zmieni? [FOTO]

3

Te dziewczyny spadły z kosmosu. Nie wierzyłam, że obcym ludziom coś chce się dla nas zrobić! – nie może się nadziwić pani Sylwia. Codziennie ze swoich okien ogląda zarośnięte, brudne i opanowane przez meneli podwórko między ulicami Teatralną i Pułaskiego w Świdnicy. To nie jedyne takie miejsce w mieście. Czy Akcja podwórko zmieni obraz smutnych kwartałów, a przede wszystkim nastawienie ludzi?

DSC_0951

Punktualnie o 17.00 na trawniku rozłożono koce, na stole pojawiły się sałatki i dzbanki wody z cytryną i miętą. Pobliskie drzewa oplotła pajęczyna kolorowych sznurków, w rogu stanęła tablica. Dzieci natychmiast zrobiły użytek ze szczudeł i długiej skakanki. Udało się też wygrać trudną walkę o rozpalenie grilla. – Jestem zachwycona – uśmiecha się pani Sylwia. Jest jedyną  dorosłą mieszkanką tej części centrum miasta, która włączyła się do przygotowań pikniku i wspólnie z wolontariuszkami i dziećmi uprzątnęła podwórze z dziesiątków butelek. – To obiecali zrobić panowie z łąweczki, ale odeszła ich ochota. Pomogli natomiast podciągnąć prąd, a teraz siedzą z dala i zachowują się przyzwoicie – zaznacza Maria Zięba.

DSC_0876

Podpatrzone we Wrocławiu i Katowicach

Maria Zięba, koordynatorka projektu zachwyciła się działaniami, które realizowane są na zaniedbanych pod każdym względem, nie tylko wyglądu, podwórkach wrocławskich i katowickich. Idea jest taka, by animatorzy zachęcili mieszkańców do zmiany swojego otoczenia. I nie chodzi tu wyłącznie o wystrzyżenie trawy i posadzenie kwiatków czy budowę parkingu. Nie chodzi także o to, by sprawą zajęli się urzędnicy i konserwator zabytków. – Rewitalizacja to także odnowa ludzkich relacji. Na razie nie mamy dużych pieniędzy, by przeprowadzić tu wielki remont, ale chcemy, by powoli to podwórze stawało się miejscem ładnym i przyjaznym dla dzieci, dorosłych, a także otwartym na działania artystyczne – dodaje Maria Zięba.

Wielki wychodek

Co tu można robić? – Bawić się w chowanego. I biegać, ale trzeba uważać na psy i szkła – wyliczają Ula z Rafałem. – Mieszkam tu od siedmiu lat i nigdy nic nie udało się zrobić. Dwukrotni zgłaszany był projekt do budżetu obywatelskiego, ale zabrakło chętnych do głosowania. Na razie przybywa miejsc parkingowych, panów pijących alkohol i rzucających butelki gdzie popadnie – mówi pani Sylwia. – Wszyscy podwórze traktują też jak wielki wychodek dla psów – dodaje Maria Zięba. – Ale to miejsce ma ogromny potencjał! Jest dużo miejsca, w którym naprawdę wiele można zrobić. Jestem zachwycona, ze wolontariuszki do nas przyszły. ja na pewno się włączę. Bardzo czekam także na sąsiadów – kończy pani Sylwia.

DSC_0826

Huśtawka i stolik do kawy

– Huśtawka by się przydała. Boisko do piłki. No i może być też stół do pingponga – wyliczają dzieci. Dla starszych dobry byłby stolik do wspólnego wypicia kawy. I trawę przydałoby się przystrzyc. Może posadzić jakieś rośliny? – Ten projekt nie zakłada dużej inwestycji. Przede wszystkim chcemy obudzić chęć działania w samych ludziach. Pojawią się tu animatorzy zabaw i artyści, ale też planujemy wspólne sadzenie roślin. Mamy nadzieję na pomoc w tej ostatniej kwestii z naszego nadleśnictwa. Będziemy również doradzać, gdzie i jak można sięgać po środki zewnętrzne i miejskie – dodaje koordynatorka akcji. Na razie udało się pozyskać miejskie  pieniądze z konkursów dla organizacji pozarządowych. Stowarzyszenie Carpe Diem 6 tysięcy wyda na pierwsze dwa podwórka. Projekt potrwa do końca sierpnia, a jej finałem będzie międzypokoleniowa akcja Sztukokartony, podczas której mieszkańcy wspólnie z architektami “wybudują” z kartonów miasto marzeń. – W przyszłym roku chcemy akcją objąć kolejne cztery podwórza, na pewno jednak nie zostawimy mieszkańców, z którymi właśnie zaczynamy naszą przygodę. A na razie mamy nadzieję, że dorośli zaczną powoli do nas dołączać – dodaje Maria Zięba.

/asz/

Zdjęcia Artur Ciachowski