Strona główna Bez kategorii Znika bus do Bystrzycy, Lubachowa i Walimia

Znika bus do Bystrzycy, Lubachowa i Walimia

5

Od 2 maja znacznie ograniczona zostanie możliwość dojazdu na trasie Świdnica-Walim-Świdnica. Jedyny przewoźnik, obsługująca linię od 20 lat firma Kal-Pol, rezygnuje. W komunikacie mówi się o zawieszeniu z przyczyn ekonomicznych.

kal-pol1

Linia dla mieszkańców Walimia, Zagórza, Lubachowa i Bystrzycy była doskonałą alternatywą dostania się do szkół, pracy czy służby zdrowia. Po części też uzupełniała luki w rozkładzie kursowania świdnickiej 30, która w najlepszym wypadku wykonuje na tej trasie tylko 4 kursy do Lubachowa. Cena biletu też była alternatywna, choć nie było darmowych przejazdów dla osób starszych, tak jak w MPK.

– Od czasu uruchomienia połączeń z Wałbrzychem dotowanych przez gminę Walim, gwałtownie spadła liczba pasażerów podróżujących do Świdnicy – wyjaśnia Bogdan Kalinowski, właściciel firmy – W lutym poinformowaliśmy wójta Gminy Walim o zamiarze rezygnacji z obsługi trasy do Świdnicy, tak aby nie pozostawić pasażerów z dnia na dzień bez komunikacji. Z tego co wiem, nic się do dziś nie wydarzyło i od maja definitywnie rezygnujemy z obsługi tej trasy.

Więcej zainteresowania wykazali urzędnicy Gminy Świdnica, którzy próbowali porozumieć się z kolegami z Walimia. Bezskutecznie.

Zapytaliśmy w Walimiu, czy zawieszenie tej linii będzie miało znaczenie dla mieszkańców gminy?

– Ze względu na to, że linia była obsługiwana przez prywatnego przedsiębiorcę nie jesteśmy w stanie oszacować liczby korzystających, jednakże jest duża szansa, że inny przedsiębiorca będzie realizował te kursy. Przewoźnik prowadzi w tej chwili działania zmierzające do uzyskania zezwolenia w przedmiocie -odpowiedział Sebastian Mika z Urzędu Gminy. – Oczywiście ta linia ma znaczenie turystyczne, jednakże dopłacamy już do trzech inni komunikacyjnych na terenie naszej gminy i budżet nie jest w stanie sfinansować jeszcze dodatkowych na Świdnicę.

Żałujemy tej linii, bo 1 kwietnia stuknęło 20 lat naszej pracy dla ludzi tu mieszkających, to jedno pokolenie – mówi Bogdan Kalinowski – ale rachunki trzeba płacić co miesiąc.

/wrt/