Strona główna Bez kategorii Kamienica przy Łukowej. Odkrycie na skalę Polski

Kamienica przy Łukowej. Odkrycie na skalę Polski

8

Takie okna ma Wawel, a wysokość budynku zostawia w tyle zamożne kamienice w stołecznej czeskiej Pradze. Spod grubych warstw tynku kamienicy przy ul. Łukowej wyłania się niezwykła historia. – Skala i kompletność zachowanego wystroju sprzed bez mała 500 lat sprawia, że ta kamienica jest ogromnie cenna i nie mówimy tu o skali Dolnego Śląska, ale nawet Polski – entuzjazmu nie kryje Dorota Wandrychowska, konserwator dzieł sztuki.

Kotlarska-Łukowa festki i okna pod elewacją 03.12 (18)Jest pewne – XV-wieczny właściciel kamienicy przy ul. Łukowej był bardzo bogaty. – O tym świadczą na przykład granitowe, masywne okna, do dziś ukryte w murach. Były wykute z olbrzymich bloków granitowych i nieznaną nam metodą wciągnięte na piętro. Takie okna ma Wawel – z zachwytem o odkrytych podczas remontu elewacji obiektach mówi konserwator. – Ale to nie wszystko. Są jeszcze niezwykle grube mury, budowane z wysokiej jakości cegły, i wreszcie sama wysokość budynku. Takich kamienic nie miała nawet bogata Praga. Właściciel świdnickiej kamienicy był mieszczaninem, co pokazuje, jak zamożne było miasto, skoro mieszkaniec mógł się szczycić takim obiektem.

Kotlarska-Łukowa festki i okna pod elewacją 03.12 (12)

To nie wszystkie odkrycia. Okazało się, że od strony ulicy Kotlarskiej, na kamienno-ceglanym murze znakomicie zachował się fakturalny średniowieczny tynk, natomiast od strony ulicy Łukowej nieco późniejszy, wczesnorenesansowy wystrój. – Są tu świetnie widoczne pasy, wytyczające prostokąty, co umownie nazwaliśmy boniami. Mają bardzo intensywny, czerwony kolor, a malowane były z dużą fantazją, bez zachowania rygorystycznej geometrii. Do tego dodać trzeba także piękne kamienne łuki nad wejściami. Na pewno mamy do czynienia z ogromnie cennym obiektem – dodaje Dorota Wandrychowska. W obliczu tak bogatych i skomplikowanych znalezisk do współpracy został zaproszony dr Maciej Małachowicz, badacz architektury i specjalista z zakresu ochrony zabytków. Jest już pewne, że nie skończy się na zwykłym remoncie elewacji. – Oczywiście konieczna jest konserwacja odsłoniętych elementów, niełatwa kwestią pozostanie natomiast sprawa aranżacji. Na pewno prace nie będą tanie. Nie udźwigną ich sami mieszkańcy. Tutaj potrzebna będzie pomoc z zewnątrz. Jestem jednak przekonana, że ten obiekt zasługuje na szczególne traktowanie i wsparcie – mówi konserwator Wandrychowska.

Kotlarska-Łukowa festki i okna pod elewacją 03.12 (6)Z kamienicą wiąże się legenda o świdnickim gryfie. To tu, w piwnicy karczmy, miała się znajdować studnia z niezwykle czystą wodą. Dziewczęta, które przychodziły jej naczerpać, zaczęły znikać bez śladu. Jeden z mieszkańców podejrzał, że niewiasty porywa mieszkający w studni stwór – gryf. W mieście zapanowała wielka trwoga. Tak się złożyło, że w tym czasie w Gospodzie Pod Złotym Gryfem młodzieniec podczas gry w kości zabił dworzanina księcia Bolka I i za swój czyn został skazany na śmierć. Książę zadecydował jednak, że go ułaskawi, po jednym wszakże warunkiem. Młodzieniec miał zabić gryfa. Sprytu mu nie brakowało. Ubrał się w błyszczącą zbroję i zszedł do piwnicy. Gdy gryf ujrzał w błyszczącej zbroi swoje odbicie, osłupiał, a ten moment wykorzystał młodzieniec, zadając mieczem śmiertelny cios. Na pamiątkę tej historii  na rogu kamienicy pod rzeźbą św. Jana Chrzciciela, patrona Świdnicy, umieszczono rzeźbiarską scenę walki młodzieńca z gryfem. Rzeźba zachowała się do dzisiaj.

/asz/

Zdjęcia Łukasz Kufner