Strona główna Bez kategorii Referendum ws. Straży Miejskiej: Złamano prawo?

Referendum ws. Straży Miejskiej: Złamano prawo?

69

Złamanie prawa zarzuca miejskim radnym Henryk Kosiorowski, inicjator referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej w Świdnicy. Twierdzi, że powołana przez Rade Miejską Komisja do weryfikacji wniosku wbrew ustawie przekazała listy z podpisami do wydziału spraw obywatelskich Urzędu Miejskiego i zamierza złożyć doniesienie do prokuratury. Radni odpierają zarzuty.

StrażMiejska referendum

Po raz pierwszy w historii miasta jeden z mieszkańców postanowił doprowadzić do referendum. Henryk Kosiorowski przez miesiąc zbierał podpisy pod wnioskiem. W piątek, 29 sierpnia, Rada Miejska powołała komisje do weryfikacji. We wtorek, 2 września, podczas liczenia ponad 5 tysięcy głosów obecny był obok radnych i radcy prawnego także sam wnioskodawca. Dziś jest oburzony decyzja komisji o przekazaniu podpisów do weryfikacji danych w wydziale spraw obywatelskich:

Jako pełnomocnik inicjatora referendum zostałem na nią zaproszony.Moje zdziwienie wywołał fakt,ze załączony do wniosku o referendum pakiet list z podpisami został dostarczony komisji już rozpakowany.Zgodnie z przepisami ustawy o referendum lokalnym Prezydent bezzwłocznie a więc bez zbędnej zwłoki musi przekazać wniosek przewodniczącemu rady miejskiej i ustawa nie daje możliwości prezydentowi liczenia kart lub wpisów.Tak się jednak nie stało.|Pakiet z listami został rozpakowany i sprzecznie z ustawą liczony i przeglądany oraz w stanie naruszonym przekazany przewodniczącemu i dalej wyznaczonej komisji.Zwróciłem się w obecności komisji oraz radcy prawnego i sekretarza miasta do przewodniczącego Gaszyńskiego o ujęcie tego naruszenia w protokole.Komisja przeliczyła listy z podpisami,odpowiedziałem na kilka pytań członków komisji i stwierdzono ,że wniosek spełnia wymogi formalne ustawy.Natomiast pan przewodniczący poinformował mnie ,że listy przekazane będą do wydz.spraw osobowych celem weryfikacji co wprawiło mnie w osłupienie.Przepisy ustawy o referendum lokalnym nie przewidują takiej możliwości,ponieważ do sprawdzenia ustawodawca wyznaczył jedynie powołaną komisję.Jest to w moim przekonaniu zamierzony cel ustawodawcy,aby sprawdzanie nie nabrało cech zbyt sformalizowanych i liczyła się jedynie wola mieszkańców.Widocznie to już jest standardem naszych władz aby wprowadzać poprawki do obowiązujących norm prawnych jeśli im nie odpowiadają.Dziwne również jest to,że obecny na posiedzeniu radca prawny urzędu,który ma reprezentować interes mieszkańców, nie był temu przeciwny pomimo rażącemu naruszeniu ustawy.Jutro rano wniosę stanowczy protest przeciwko takim czynnościom komisji, które rażąco naruszają przepisy art.16 ust 2 i 3 w/w ustawy,a jeśli listy zostaną przekazane do wydziału UM wniosę zawiadomienie do Prokuratury.

Marek Marczewski, jeden z radnych uczestniczących w pracach komisji, nie kryje zaskoczenia pretensjami Henryka Kosiorowskiego. – Był obecny podczas całego posiedzenia i nie zgłaszał takich zarzutów. Decyzje podjęliśmy po opinii radcy prawnego, która jest jednoznaczna. Tylko wydział spraw obywatelskich ma dostęp do danych osobowych mieszkańców i może zweryfikować np. PESEL. Nie mamy żadnej innej możliwości, by sprawdzić, czy podpisy są prawdziwe. Nie odstąpimy od tej decyzji – wyjaśnia. Podpisy mają zostać zweryfikowane w bazie danych najpóźniej do poniedziałku. – Praca komisji się nie zakończyła i to do nas będzie należała decyzja ws. weryfikacji, a nie do urzędników. Ponadto nie ma mowy, by listy zostały zmanipulowane. Wszystkie są opisane i podpisane – dodaje Marczewski.

/asz/