Strona główna Sport Piłka ręczna Katastrofa!

Katastrofa!

1

Po zmianie na pozycji szkoleniowca miało coś drgnąć w szeregach pierwszej drużyny ŚKPR-u Świdnica. Niestety jak na razie to nie jest udany debiut na ławce trenerskiej byłego reprezentanta Polski Grzegorza Gowina. Prowadzony przez niego ŚKPR przegrał niezwykle ważny w kontekście walki o utrzymanie mecz ulegając Viretowi Zawiercie 26:27. To czwarta kolejna porażka pod wodzą nowego trenera. Trzeba się szybko obudzić bowiem drzwi z tabliczką II liga otwierają się coraz szerzej.

skpr

Po raz czwarty (!) w tym sezonie ŚKPR Świdnica przegrał na własnym boisku różnicą jednego gola. Tym razem punkty ze Świdnicy wywiózł Viret Zawiercie. O końcowym wyniku 26:27 zadecydował rzut bezpośredni po końcowej syrenie. Najskuteczniejszy w tym dniu u gości Tomasz Fugiel miał w tym dniu prawdziwy dzień konia, a przy ostatnim rzucie doszła do tego fura szczęścia… Przy stanie 26:26 piłkę mieli w rękach gracze z Zawiercia. Akcja została przerwana faulem i wybrzmiała końcowa syrena. Goście mieli jeszcze rzut bezpośredni. Do piłki podszedł właśnie Tomasz Fugiel. Z całej siły rzucił na bramkę. Piłka szczęśliwie przeleciała pomiędzy rękoma stojących w murze najwyższych zawodników ŚKPR-u, uderzyła w poprzeczkę, odbiła się od bramkarza Konrada Gila i wpadła do siatki. Chwilę potem goście odtańczyli dziki taniec radości…

 

Początek spotkania nie zwiastował wygranej Viretu. Lepiej rozpoczęli świdniczanie, którzy po siedmiu minutach prowadzili 6:2. Goście wyrównali po kwadransie (8:8). Potem znów nieznacznie z przodu był ŚKPR, ale skuteczna gra w końcówce pierwszej połowy Sergiusza Zagały sprawiła, że na przerwę to Viret schodził z przewagą dwóch bramek (16:14). W drugiej połowie trwała zacięta walka gol za gol, ale goście długo utrzymywali 2-3 bramkowe prowadzenie. W 47. minucie Viret prowadził 23:20, ale wówczas miejscowi poprawili obronę i w 55. minucie po rzucie karnym Kamila Rogaczewskiego doprowadzili do stanu po 23:23. Od tego momentu znów trwała wymiana ciosów, którą ostatecznie z jednym trafieniem więcej zakończyli przyjezdni. Świdniczanie mogą pluć sobie w brodę, bo chociaż w drugiej części ani przez moment nie byli na prowadzeniu to seryjnie marnowali świetne sytuacja. Inna sprawa, że kilkoma świetnymi interwencjami popisał się bramkarz Viretu Artur Kot.

 

Po tej przegranej ŚKPR wciąż okupuje miejsce barażowe, ale znajdujący się na bezpiecznej lokacie Viret odskoczył na trzy punkty. Sytuacja w tabeli jest nieciekawa tym bardziej, że topnieje przewaga nad dwoma ostatnimi zespołami. W sobotę dwa punkty dopisali do swojego dorobku akademicy z Zielonej Góry – czytamy w relacji zamieszczonej na stronie ŚKPR-u Świdnica.

ŚKPR Świdnica – Viret CMC Zawiercie 26:27 (14:16)

Przebieg meczu: 5′ 4:2, 10′ 7:4, 15′ 8:7, 20′ 10:9, 25′ 13:12, 30′ 14:16, 35′ 15:17, 40′ 17:19, 45′ 19:21, 50′ 20:23, 55′ 23:23, 60′ 26:27

ŚKPR: Gil, Bajkiewicz – K. Rogaczewski 5, Kłoda 5, Pułka 4, Piędziak 3, Krzaczyński 3, Węcek 2, Chaber 2, P. Rogaczewski 1, Dębowczyk 1, Misiejuk, Motylewski
Kary: 2 minuty
Karne: 2/1

Viret: Ratuszniak, Kot – Fugiel 10, S. Zagała 7, Kosmalski 4, Biernacki 3, Kapral 1, Słodowy 1, Makaruk 1, I. Zagała, Pakulski, Kijowski, Bugaj
Kary: 0 minut
Karne: 6/5