Strona główna 112 Proces odroczony. Przesyłki nie dotarły

Proces odroczony. Przesyłki nie dotarły

1

Wymiar sprawiedliwości ma kłopoty po aferze z niedostarczonymi przesyłkami. Dzisiaj w świdnickim sądzie rejonowym miał się rozpocząć proces ws. postrzelenia nad zalewem Witoszówka uczennicy IV LO. Rozprawa została odroczona o dwa miesiące, bo obrońcy oskarżonych nie otrzymali zawiadomień ani akt sprawy.

sad okregowy

Blisko 30 tysięcy przesyłek w kwietniu tego roku ukrył 40-letni właściciel punktu ajencyjnego w Świdnicy i żądał od InPostu za ich zwrot milion złotych łapówki. Mężczyzna został zatrzymany i aresztowany, przesyłki odzyskano, jednak wciąż nie dotarły do adresatów. Brak zawiadomienia o terminie procesu i niedostarczenie aktu oskarżenia trojgu obrońcom oraz kilku pokrzywdzony, stały się powodem przełożenia pierwszej rozprawy w dzisiejszym procesie. To znacznie wydłuży proces, który i tak rozpoczął się po pół roku od wniesienia przez prokuraturę aktu oskarżenia.

Przypomnijmy. Do wypadku doszło 24 października 2012 roku. 58 uczniów klasy I i III o profilu wojskowym uczestniczyło w zajęciach terenowych nad zalewem Witoszówka. Jedno z zadań polegało na strzelaniu do metalowych kaczek z broni pneumatycznej na śrut. Stanowiska i broń obsługiwali uczniowie klas III, strzelali ich młodsi koledzy. Każdy miał trzy próby. – Podczas jednej z nich uczennica klasy trzeciej naładowała broń i podała koledze. Ten odwrócił się i doszło do strzału. Śrut ugodził dziewczynę w szyję – mówi prokurator rejonowy Marek Rusin. Przy stanowisku nie było opiekuna. Pierwszej pomocy udzieli uczniowie i wezwali nauczycielkę. Ta wraz z postrzeloną uczennicą poszła do szpitala Latawiec, który znajduje się nieopodal zalewu. Lekarze opatrzyli zranione miejsce. Na szczęście obrażenia nie były poważne i 18-latka mogła wrócić do domu. – Biegły ocenił, że śrut ugodził uczennicę w miejsce oddalone od tętnicy szyjnej o zaledwie kilka milimetrów – dodaje prokurator.

Śledztwo w tej sprawie trwało bardzo długo ze względu na konieczność zebrania opinii z wielu dziedzin. – Powołaliśmy zespół złożony z ekspertów ds. balistyki, medycyny sadowej i bhp – tłumaczy Rusin. Pierwsza opinia wymagała uzupełnienia. – Po uzyskaniu kompletnych informacji i zebraniu wszystkich niezbędnych dowodów dzisiaj prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko dyrektorce szkoły i dwóm nauczycielkom – kierowniczce zajęć terenowych i opiekunce – mówi Marek Rusin. Dyrektorce postawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków i narażenia na utratę życia lub zdrowia nauczycieli, uczniów oraz osób postronnych. –  Jak ustalili biegli, zajęcia ze strzelectwa zostały przeprowadzone w miejscu niedozwolonym. Po pierwsze to teren publiczny, nieogrodzony, niezabezpieczony. Wiele przypadkowych osób mogło się znaleźć w pobliżu stanowisk strzelniczych. Po drugie nie było zgody właściciela terenu, czyli miasta Świdnicy. Najistotniejsze jest jednak to, że zajęcia ze strzelectwa zgodnie z przepisami mogą być prowadzone jedynie na atestowanych strzelnicach. Ponadto nauczyciele nie zostali przeszkoleni, a na miejscu nie było wykwalifikowanego instruktora. Stanowiska strzelnicze nie były objęte dozorem opiekunów – wylicza prokurator. Podobne zarzuty jak dyrektorka  usłyszały kierowniczka i opiekunka uczniów, z wyłączeniem oskarżenia o narażenie życia i zdrowia nauczycieli.

Żadna z kobiet nie przyznaje się do winy, dwie odmówiły składania zeznań. Za zarzucane im czyny grozi kara do 5 lat więzienia.

W sądzie stawiły się wszystkie oskarżone. Nie pojawił się jednak ani jeden z ponad 20 uczniów. Licealiści mają status pokrzywdzonych.