Strona główna Temat dnia Mega luzik – arbuzik

Mega luzik – arbuzik

1

Mają od 6 do 10 lat, jest ich sześćdziesięcioro i tryskają niespożytą energią. W jednej chwili rozbrykane dzieci milkną i w ciszy potrafią wytrwać przez wiele minut. – To czary – z rozbrajającym uśmiechem tłumaczy Konstancja.  – Skąd, to mądrość liderów – oponują rodzice maluchów z 23. Świdnickiej Gromady Zuchowej „Leśne Duszki”.

Lesne Duszki

Zaklęć jest kilka. Żadnych „cisza”, „spokój”, zamiast tego – „mega luzik-arbuzik”, „kto mnie słyszy, klaszcze raz” i już rozbrykana gromadka milknie. W absolutnej ciszy, za pomocą migowego języka wyłącznie dla wtajemniczonych zuchy zdają raport, a potem w skupieniu wysłuchują gawędy o harcerzach ze Lwowa. W kilka sekund potrafią ustawić się do zdjęcia. A przy tym cały czas na buziach widać uśmiech. Raz w tygodniu, w mundurach z niebieskimi akcentami, stawiają się na zbiórki w zuchówce, urządzonej w Szkole Podstawowej nr 6 w Świdnicy. – Siedzenie przed komputerem jest nudne – zgodnie twierdzą Łucja Miłkowska, Konstancja Kulak, Natalia Kardasz, Dawid Czwojda. – Nie możemy doczekać się zbiórek, bo tu zawsze jest świetna zabawa. I jeszcze jeździmy na kolonie i zimowiska. I zbieramy sprawności – wymieniają jednym tchem, pokazując rękawy mundurów, na których powoli zaczyna brakować miejsca na kolorowe plakietki.

– W dzisiejszym świecie harcerstwo to ostatnia ostoja normalności – mówi Elżbieta Zalewska-Kardasz, mama Natalii. – Dzieci uczą się współpracy, obowiązkowości, odpowiednich zachowań, empatii. Moja córka była bardzo nieśmiała. Tutaj nabrała pewności siebie, otworzyła się na inne dzieci. Nie żal mi czasu na przywożenie Natalki na zbiórki ani na angażowanie się w działania gromady.

Moja córka ma przede wszystkim wielką frajdę. Uczestniczenie w zbiórkach, wyjazdy, wspólne działania to jest teraz dla niej najważniejsze! Cała reszta zeszła trochę na plan drugi – śmieje się Tomasz Miłkowski i podkreśla, że „Leśne Duszki” to wyjątkowa gromada. – Pracuję w biznesie i jedno wiem na pewno. Bez lidera nie ma sukcesu. A drużynowy Michał Działowski to modelowy lider, człowiek z charyzmą i wspaniałym podejściem do dzieci. Dzięki niemu i jego pomocnikom nasza gromada jest po prostu wyjątkowa.

„Leśne Duszki” na pewno są najliczniejszą gromadą zuchową w Świdnicy. – Z miejscami jest kłopot – skromnie przyznaje Michał Działowski. Razem z przybocznymi Magdą Miś, Kubą Pucelikiem, Jankiem Mikułą i kilkoma harcerzami-stażystami stworzył markę gromady, która właśnie świętuje 15-lecie istnienia. – Pierwszą drużynową była Katarzyna Kowalska, drugą Gosia Słabicka, ja jestem trzeci – opowiada Michał Działowski. Pracę z zuchami zaczynał jako przyboczny w wieku 16 lat. – To jest nieustanne wyzwanie, wciąż trzeba się uczyć. Każda zbiórka jest nowym doświadczeniem. Jest nas coraz więcej, musimy radzić sobie z organizacją, realizować nowe pomysły.

Jaki jest przepis na sukces? Przede wszystkim uśmiech i dostrzeganie różnych charakterów dzieci. – Jedne są nieśmiałe, inne rozbrykane. Szczęśliwie udaje nam się połączyć te żywioły – opowiada drużynowy. Sam przyznaje, że praca z dziećmi jest jego pasją życiową. Nie przerwał zajęć mimo ciężkiej choroby. – To moje zuchy pozwalają mi nie myśleć o trudnych chwilach – dodaje.

„Leśne Duszki” są naszą dumą – zapewnia Piotr Pamuła, komendant Hufca ZHP w Świdnicy. Co roku kilkanaścioro zuchów decyduje się na kontynuację przygody w harcerstwie.

Agnieszka Szymkiewicz