Strona główna Bez kategorii Wanna dla bobsleistów

Wanna dla bobsleistów [Wywiad]

2

Urodzony w Świdnicy Andrzej Kupczyk, jako były lekkoatleta średniodystansowiec na 800 metrów brał udział w letnich Igrzyskach Olimpijskich w Monachium (1972), w późniejszych latach doprowadził kanadyjskich bobsleistów do pięciu medali olimpijskich, od dwunastu lat współpracuje z zawodową ligą hokeistów NHL, a obecnie prowadzi polską kadrę bobsleistów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Prosto z Rosji dla Swidnica24.pl Andrzej Kupczyk.

bobsleje

Zdjęcie wikipedia

 Soczi od środka, jak to wszystko wygląda? Jak spisali się Rosjanie?

Jest świetnie, proszę nie sugerować się wszelkimi prześmiewczymi docinkami, czy materiałami. Oczywiście jak podczas każdych Igrzysk Olimpijskich, a przeżyłem ich sporo są pewne niedociągnięcia, ale Rosjanie są bardzo pracowici i się niezwykle starają. W ciągu ostatnich 3 lat tu w Soczi nastąpiły niesamowite zmiany. Wioska olimpijska wygląda świetnie i nie ma co nawet jej porównywać do tej w Vancouver, gdzie spaliśmy po czterech w pokoju. Radość miejscowych, wszyscy tu żyją tą imprezą. To z pewnością jedne z najlepszych Igrzysk Olimpijskich na których byłem.

 Miejsce urodzenia – Świdnica, jak często stara się pan ją odwiedzać?

Niestety, przez ostatnie pół roku nie miałem możliwości odwiedzić Świdnicy. Kiedy jestem jednak w pobliżu, na Dolnym Śląsku zawsze staram się jechać tak, aby tu zajechać, pospacerować po Rynku. Mam tu brata, znajomych, bardzo się z nią zżyłem, Świdnica zawsze będzie na pierwszym miejscu.

 Jest pan trenerem polskiej kadry bobsleistów, syn Dawid chorążym biało-czerwonych w Soczi. Na co stać naszych bobsleistów?

Ciężko powiedzieć. Żeby zrobić wynik, to trzeba zapewnić odpowiednie zaplecze finansowe, a my niestety jesteśmy obecnie na poziomie Bangladeszu. Jest fatalnie, brak pieniędzy, sprzętu, obecnie nawet takie państwa jak Słowacja, Serbia, czy Czechy mają budżety trzykrotnie większe od naszego.

 Naszym problem nie jest zatem poziom sportowy, a finanse i brak zrozumienia ze strony Ministerstwa Sportu?

Oczywiście i powiem krótko pewną ciekawą historię. Jakieś trzy lata temu Rosjanie pożyczyli nam jeden ze swoich bobslejów, który znacznie odbiegał poziomem od naszego. Zaczęliśmy kręcić jednak lepsze czasy od nich więc nam go zabrali. Jest bardzo ciężko, jeśli do kwietnia nic się nie poprawi, to raczej będę rezygnował. Obecnie nasz roczny budżet to około 400 tysięcy złotych na sprzęt, wszystkie starty, zgrupowania, cały sztab (od red. koszt samego bobsleja, którego używają Kanadyjczycy to nawet 120 tysięcy euro). Nie wiem co będzie dalej, świat poszedł to przodu, to jest walka technologii. Nasza dyscyplina sportu to brutalna siła połączona z czysty sprintem, to trzeba trenować jak ciężary, jak lekkoatletykę, nasze treningi są cięższe niż dziesięcioboistów. A co do ludzi decyzyjnych, to myślę, że oni uważają, iż równie dobrze mogliby nam kupić wannę i jeździć za 1000 złotych.

 No właśnie, prowadził pan kanadyjską kadrę zdobywając z nimi pięć medali, współpracuje pan z zawodnikami i klubami NHL, jak to wygląda na zachodzie?

To zupełnie inny świat. Trener ma tam po prostu wszystko, czego potrzebuje i o co poprosi. Wszystko dopięte jest na ostatni guzik i można się skupić wyłącznie na swojej pracy. Wykonywałem tam dokładnie taką samą robotę jak w Polsce, w Kanadzie przekładało się to na zdobycze medalowe, tu nie ma o tym mowy.

 Co chcielibyście przekazać polskim kibicom?

Trzymajcie kciuki żeby nam się powiodło, oczywiście medal jest poza zasięgiem, ale jeśli dopisze szczęście i pogoda może uda się zająć w czwórkach miejsce w pierwszej dwunastce.

/ ślizgi czwórek bobsleistów na igrzyskach w Soczi dzisiaj, 22 lutego od 17.30 i w niedzielę od 10.30/