Strona główna Sport Piłka nożna Horror w Świdnicy

Horror w Świdnicy

0

Wielkie emocje, zacięta walka o każdy metr boiska i niesamowite zwroty akcji – piłkarze Stali Świdnica i Zjednoczonych Żarów zapewnili w niedzielę swoim kibicom fantastyczne widowisko. Żarowianie prowadzili już 3:0, na ich nieszczęście Stal zagrała niezwykle ofiarnie walcząc do końca o odwrócenie losów meczu.

 piłka nożna - uniwersalne

Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla podopiecznych Sebastiana Błaszczyka. W 30. minucie gospodarze przegrywali już 0:3. Wynik otworzył były gracz Stali Darowski, który na raty zdołał pokonać stojącego w świdnickiej bramce Bazydło. Chwilę później golkiper Stali niepewnie piąstkował, futbolówka wpadła do sieci, a przyjezdni mogli się cieszyć z dwubramkowego prowadzenia. Jakby tego było mało w 29. minucie miejscowych dobił Felich podwyższając rezultat na 3:0. Ten kto powoli dopisywał już komplet punktów wiceliderowi w starciu z ostatnią w tabeli Stalą był w grubym błędzie. Podrażnieni świdniczanie ruszyli do ataku i już 120 sekund później pokonali Hruszowca po raz pierwszy. Piłkę żarowskiemu obrońcy odebrał Furmankiewicz i pewnym strzałem wpakował piłkę do bramki. Do przerwy wicelider tabeli klasy okręgowej prowadził 3:1.

Od pierwszych minut drugiej części gry Stalówka rzuciła się do odrabiania strat i już w 53. minucie złapała kontakt. Mika popisał się celną główką i miejscowi tracili do rywali już tylko jedną bramkę. 10 minut później w roli głównej wystąpił fatalnie dysponowany podczas tych zawodów sędzia główny Przemysław Klimek. Rzut wolny dla Stali, nagle teatralnie na murawę upada jeden z żarowian, a arbiter „widzi” uderzenie pięścią w twarz Tyndla wyrzucając go z boiska. Na trybunach i obu ławkach rezerwowych mieszanka uśmiechów z wściekłością. Stal znów była w tarapatach tracąc wciąż jednego gola i grając do tego w osłabieniu. Ta sytuacja nie załamała jednak gospodarzy, którzy zdołali doprowadzić do wyrównania w 67. minucie. Błąd popełnił Hruszowiec wypuszczając piłkę, a z tego prezentu skorzystał Mika zdobywając swojego drugiego gola. W ostatnich kilkunastu minutach sędzia główny pragnący pokazać chyba, kto rządzi na murawie pokazał sporą liczbę żółtych kartek w obie strony. Spore pretensje do rozjemców mieli też goście, którzy domagali się uznania bramki Felicha w 85. minucie meczu. W tym przypadku w górę powędrowała chorągiewka oznajmiająca pozycję spaloną napastnika Zjednoczonych. To co wydawało się niemożliwe, ziściło się w 89. minucie. Wilk wykorzystał chwilę zawahania żarowskich obrońców, doszedł do piłki i pokonał w sytuacji jeden na jednego Hruszowca. Żarowianie prowadzili w tym meczu już 3:0, ostatecznie zostali odprawieni przez Stal z kwitkiem ulegając miejscowym 3:4. Zjednoczeni nie powinni wypuścić z rąk zwycięstwa w Świdnicy, a jednak … Słowa uznania przede wszystkim dla miejscowych, którzy w ostatnim tegorocznym występie pokazali niesamowitą wolę walki i zdołali odwrócić rezultat.

/Stal Świdnica/