Strona główna Magazyn Kino Subiektywna świąteczna lista

Subiektywna świąteczna lista

0

Handlowcy dbają o to, by świąteczny nastrój nie opuszczał nas na krok. Na ulicach spotykamy Mikołajów, widzimy mnóstwo światełek, dookoła stoją stragany wołające zapachami. Jednak w naszych domach czasami wygląda to trochę inaczej, ale w podtrzymaniu tej wyjątkowej, bożonarodzeniowej atmosfery niewątpliwie pomagają filmy o mniej lub bardziej świątecznej tematyce – i dlatego dziś proponuję Państwu subiektywny wybór najbardziej urokliwych obrazów, które mają dla mnie wyjątkowy klimat i charakter.

 „To właśnie miłość”

                Film Richarda Curtisa jest moją ulubioną propozycją na Święta. Nietuzinkowa opowieść o miłości we wszystkich jej wymiarach, cudownie ciepła i zabawna. Jednak przede wszystko cenię sobie w niej to, iż w „To właśnie miłość” grają prawie wszyscy ukochani przeze mnie aktorzy – doskonały Hugh Grant, Alan Rickman, Colin Firth, Emma Thompson… Ich twarze i niezwykła energia sprawiają, że momentalnie czuję się lepiej (co w Święta jest jak najbardziej pożądane), bez względu na treść filmu. W tym przypadku jednak jakość produkcji jest wyśmienita, a dodając do tego moich ulubieńców – „To właśnie miłość” jest filmem idealnym.

„Opowieść Wigilijna” (2009)

                Najnowsza adaptacja moralitetu Carrola należy do moich ulubionych. Reżyser, Robert Zemeckis – jeden z twórców najbardziej przeze mnie cenionych, a twórca takich wybitnych obrazów, jak „Forrest Gump” czy „Powrót do przyszłości” – proponuje widzom wyjątkowe dzieło, które nie ma wiele wspólnego z ciepłem i nadzieją. Zameckis przedstawia ponurą, ale szalenie wartościową wersję „Opowieści wigilijnej” – widza raczej nie zaskoczy treść, ale technika, w jakiej został nakręcony film i efekty – z pewnością. Jest to pierwszy obraz Disney’a zrealizowany w technice IMAX, bardzo wymagającej i czasochłonnej, a w przedsięwzięciu udział wzięli m.in. Jim Carrey w roli głównej, Gary Oldman i Colin Firth.

„Bezsenność w Seattle”

                Niewiele jest filmów tak kultowych, jak „Bezsenność w Seattle”. I mimo, że dialogi znam już prawie na pamięć, to wracam do tego obrazu prawie co roku – niesamowita magia i ciepło sprawiają, że jest to obowiązkowa pozycja świąteczna. Wspaniała muzyka i czarująca fabuła, a  ponadto – Tom Hanks i Meg Ryan, którzy stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów filmowych – to wszystko czyni „Bezsenność…” tak kochanym przez publiczność filmem.

„Hugo i jego wynalazek”

                Produkcja stosunkowo nowa, w roku premiery było o niej bardzo głośno. Nic dziwnego – jest to jeden z najbardziej czarujących filmów, jakie kiedykolwiek widziałam. Scorsese w doskonałym stylu łączy wymyśloną fabułę i prawdziwą historię człowieka, który poświęcił swe życie przemysłowi filmowemu. Osobiście odczytuję „Huga…” przede wszystkim jako hołd złożony Georges’owi Melies, którego filmy absolutnie ubóstwiam i który dla mnie jest jednym a najwybitniejszych twórców kina wszechczasów. Jest to wielki pokłon dla początków X muzy, a Scrosese zaczerpnął z tego okresu pełną garścią kreując postać dozorcy, która aż prosi o porównanie ze slapstickiem na miarę Chaplina. Jednak film sam w sobie jest piękny, doskonale zrobiony – twórcy zabierają widza w cudowną podróż, z której wcale nie chce się wracać.

Adrianna Woźniak