Strona główna Temat dnia Profesor Rybiński: Kryzys jest szansą

Profesor Rybiński: Kryzys jest szansą

8

– Kryzys w krajach Zachodu jest faktem, a zapowiadałem go już ponad rok temu. Do Polski dotrze w przyszłym roku – nie owijał w bawełnę profesor Krzysztof Rybiński, jeden z najbardziej znanych polskich analityków gospodarczych i finansowych. – To jednak ogromna szansa dla polskich firm, by wreszcie wyszły z roli dostawców dla wielkich koncernów i zawalczyły o własne marki. To udało się wielu obecnym, światowym gigantom w czasie Wielkiego Kryzysu w XX wieku. Można to powtórzyć.

Były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, a obecnie rektor Uczelni Vistula, był jednym z gości konferencji,  zorganizowanej przez Sudecką Izbę Przemysłowo – Handlową w Świdnicy. Wyjątkowo ciekawe wykłady oraz dyskusje poświęcone były przyszłości firm rodzinnych. Ton rozmowom nadawał jednak niepokój, związany z widocznym już gołym okiem spowolnieniem gospodarczym. – To nie jest spowolnienie, to kryzys – ostro mówił profesor Rybiński. – Zachód zawdzięcza go trwającemu od trzech dekad stałemu zadłużaniu się, zarówno państw, jak i obywateli. Gdy relacja długu do dochodów wynosiła 150%, było stabilnie i bezpiecznie. Teraz ta relacja to aż 350%. Tak źle nie było nawet latach 30-tych XX wieku. Winni tej sytuacji są “banksterzy”, jak nie waham się ich określić, czyli banki, które przeniknęły do świata polityki i uzależniły od siebie całe państwa. Teraz nadchodzi czas spłacania długów i nie będzie to trwało rok czy dwa, ale co najmniej dekadę. Musimy być gotowi na stagnację, bo ona jest zwyczajnie nieunikniona. W Polsce olbrzymie tąpnięcie nastąpiło we wrześniu, październikowe wskaźniki dotyczące sprzedaży, przemysłu czy handlu detalicznego potwierdzają diagnozę. Do naszego kraju kryzys wkracza nieuchronnie.

Decyzje, które władze Świdnicy podjęły w połowie lat 2000, stawiając na przyciągnięcie inwestorów, zdaniem prezydenta Wojciecha Murdzka, przyniosły dobry efekt. – Dzięki decyzjom kilkunastu firm powstało ponad 2 tysiące miejsc pracy. To natychmiast miało przełożenie na dochody miasta z podatku PIT, które wzrosły trzykrotnie – wyjaśniał. – Załamania na rynku Świdnicę omijały, a i teraz, choć liczba miejsc pracy spadła, nie ma dramatycznej sytuacji. Nie żyjemy jednak w jakiejś enklawie i odczuwamy to, co dzieje się w kraju i na świecie. Przykładem  jest decyzja koncernu Lotte-Wedel, który już ponad rok temu otrzymał zezwolenie na budowę fabryki w Świdnicy na kilkaset miejsc pracy, ale zwleka z inwestycją ze względu właśnie na sytuację rynkową. Są jednak i optymistyczne przykłady firm, działających w strefie ekonomicznej, które rozbudowują się i uruchamiają kolejne linie produkcyjne. Cały czas bacznie obserwujemy sytuację, by móc w odpowiednich momentach reagować i wspierać przedsiębiorców.

– To jak zielona wyspa – żartował profesor, przypominając, że cała Polska wyrobiła sobie w świecie opinię takiej “zielonej wyspy”. – I nic w tym złego, wręcz przeciwnie. Dobry PR i budowanie wizerunku jest bardzo ważne. Dziś, gdy uczestniczę w konferencjach czy spotkaniach na całym świecie i przedstawiam się, że jestem z Polski, natychmiast słyszę gratulacje – bo to wspaniały kraj, który najlepiej w Europie radzi sobie z trudnościami.  Taka opinia jest ważna, ale nie można lekceważyć faktów. Pamiętajmy, że w 2009 roku, gdy zachodnia Europa przeżywała załamanie, nas w górę ciągnęły olbrzymie inwestycje, w których ogromny udział miały te prowadzone przez państwo. One się już praktycznie skończyły, tak więc tej “tarczy” ochronnej już nie ma.

– Spowolnienie – a nie kryzys, tak określiłbym to, co dzieje się w Polsce – polemizował z profesorem Rybińskim Andrzej Panas, który wraz z bratem prowadzi rodzinną firmę produkującą drewniane schody. – Nas w ogóle jeszcze kłopoty, o których dowiadujemy się z mediów, nie dotknęły. Mimo że działamy w branży towarów luksusowych, zanotowaliśmy wzrost sprzedaży o 30%, w porównaniu z zeszłym rokiem.  Nie jesteśmy jednak głusi na dochodzące informacje. To dla naszej firmy czas, by zastanowić się nad kosztami, sposobem zarządzania i poszukiwaniem nowych rynków zbytu. To czas “zbrojenia się” i szukania nowych szans.

O “oczyszczającej” roli kłopotów na rynku mówił także Jakub Suchorzewski, który jest drugim pokoleniem w firmie Pebek. – Branża budowlana już boleśnie odczuwa spowolnienie i spadek inwestycji, ale to także moment, w którym my, jako cała rodzina, szukamy nowych rozwiązań i dzieje się to nie od teraz, ale od kilku lat – wyjaśniał, zapewniając, że firma na razie ma się bardzo dobrze. – Bo siła też tkwi w rodzinie – dodał. – Zanim wspólnie z moimi siostrami zaczęliśmy pracę w firmie ojca, zdobyliśmy różnorodne, gruntowne wykształcenie i pracowaliśmy w różnych przedsiębiorstwach, także za granicą. To było świadome przygotowanie do obecnej roli.

– Kryzys jest potężnym impulsem – przekonywał profesor Rybiński. – To właśnie w kryzysie powstały firmy- giganci globalni. To szansa także dla firm rodzinnych. Na całym świecie mamy przykłady wielu potężnych familijnych biznesów, które opierały się trudnościom. Warto przy tej okazji dodać, jak wielką rolę odgrywają rodzina i edukacja dla przyszłości następnych pokoleń. W Polsce, niestety, wychowujemy przyszłych pracobiorców. Przykład – zwykłe kieszonkowe, które od maleńkości wyrabia nawyk, ze jak coś zrobię, to mi zapłacą. Nie uczymy samodzielności i operatywności. Moja 8-letnia córka nie dostaje kieszonkowego. Jeśli o czymś zamarzy, musi zapracować na “wkład własny”, czyli zarób 50 złotych, a ja ci dołożę 500. Ze wszystkich sił ochraniamy nasze dzieci, a to nie uczy ich często brutalnej rywalizacji w dorosłym świecie. Czego natomiast brakuje polskim firmom? Przede wszystkim jesteśmy za mało chciwi na sukces.

***

Organizatorami konferencji byli Sudecka Izba Przemysłowo – Handlowa w Świdnicy, Społeczna Akademia Nauk w Świdnicy oraz Urząd Miejski w Świdnicy.

asz