Stop szpetnym reklamom

    25

    Krzykliwe, kolorowe bilbordy, plakaty i ogłoszenia – Świdnica tonie w reklamach. Można je spotkać wszędzie – każda droga wjazdowa do miasta jest wyznaczona szpalerem potężnych plansz reklamowych, a w centrum trudno znaleźć budynek, który nie byłby chociaż w najmniejszym stopniu przesłonięty plakatami lub banerami.

    Świdniczanin Szymon Chojnowski, obecnie doktorant w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej i specjalista do spraw public relations, postanowił zainterweniować u władz Świdnicy, aby powstrzymać falę oszpecających miasto reklam. Napisał list do prezydenta Wojciecha Murdzka, w którym zwrócił uwagę na coraz poważniejszy problem. Podkreślił między innymi sprzeczności pomiędzy aspiracjami władz, które pragną uczynić z miasta turystyczną perełkę a oszpecającymi reklamami, które dosłownie zaśmiecają okolice zabytkowych obiektów.

     – Niestety, miasto ma największy wpływ tylko tam, gdzie jest właścicielem. Cieszymy się z inicjatywy świdniczanina, bo jest szansa, że zyskamy nowych sojuszników, którzy wesprą nas w wysiłkach podejmowanych przez nas od lat. Problemem nie są same reklamy, ale ich estetyka i charakter, który często nie pasuje do miejsc, w których się znajdują – mówi Stefan Augustyn, rzecznik prasowy urzędu miasta w Świdnicy. – Z nieładem reklamowym ma problem, niestety, bardzo wiele miast w Polsce i żadne z nich do dziś nie poradziło sobie z tą sprawą. Wynika to wprost z ograniczeń prawa, które nie pozwalają samorządowi nie tylko na pełną kontrolę, a wręcz ograniczają rolę w wydawaniu decyzji. Mamy jedynie wpływ na reklamy, które znajdują się w tzw. pasie drogowym, na ulicach, których właścicielem jest miasto oraz w budynkach, których większość udziałów należy do miasta.

    Pan Szymon utworzył również specjalną grupę na portalu Facebook.com (https://www.facebook.com/groups/364212870319142/), która liczy już 127 członków. Część zdjęć w naszej galerii pochodzi pochodzi z profilu grupy.

    SA