Widowiskowy finał festiwalu [FOTO]

    0

    Spektakularnym pokazem tańca ognia zakończył się tegoroczny, piętnasty, Festiwal Teatru Otwartego. Z dnia na dzień przybywało publiczności, która o wszystkich pokazach wypowiadała się z ogromnym entuzjazmem. Co prawda, więcej pozycji w programie przeznaczonych było dla dzieci, ale bawili się przedstawiciele wszystkich pokoleń.

    Na twarzach młodszej części widowni pojawiał się zarówno szeroki uśmiech, jak i łzy spowodowane widokiem masek czy strojów niemal nie z tej Ziemi. Widownia starsza była oczarowana i, pytana co chciałaby zobaczyć w przyszłym roku, odpowiada niemal zgodnie: więcej pozycji dla dorosłych. Maluchy zaś nie miały zarzutów i chciałyby zobaczyć podobne spektakle w przyszłym roku. Natomiast Halina Szymańska, koordynator festiwalu, powtarza za wszystkimi występującymi: Świdnicka widownia jest naprawdę niezwykła, wspaniale reaguje i, jak zwykle, dopisała!  Najcieplej wypowiadano się o Teatrze Wędrujące Lalki Pana Pejo, Kijowskim Teatrze Ulicznym i zespole Glingal – to te grupy zgromadziły największą publiczność. Rekord frekwencji padł właśnie przy występie świdnickiej formacji tańca ognia, wspomnianej grupie Glingal, która zaproponowała widowni taniec z ogniem i akrobacje. Zebrali gromkie brawa i okrzyki zdumienia. Dużym zainteresowaniem cieszył się także pokaz warsztatowy „Odsłona”, który wyreżyserował Leszek Mądzik – jeden z najbardziej wszechstronnych polskich twórców teatralnych.  Przedstawienie przygotowane przez ośmiu warsztatowiczów i ich mentora było największą zagadką Festiwalu – nikt nie wiedział, czego można było się spodziewać.

    Pokaz warsztatowy „Odsłona” reżyserowany przez Leszka Mądzika

    Był to efekt zaledwie trzydniowej pracy grupy, której tylko niewielka część ma na co dzień związek z teatrem. Zdumienie wywołał także mechanizm, którym pewne nieziemskie istoty zdjęły powłoki z zasiadających przy stole. Ci drudzy – kiedy byli już oswobodzeni – obalili stoły, które ich dotychczas krępowały, aby podejść bliżej do widowni, a potem ściągnąć maski i przebranie. Widzom ukazały się twarze aktorów i ich prywatne ubiory, tak różne od strojów scenicznych, które mieli na sobie przy początku spektaklu. Kiedy wszyscy wrócili z powrotem do swej ludzkiej postaci, zeszli ze sceny, aby zejść do widowni i pustą sceną zakończyć przedstawienie. Było to prawie mistyczne przeżycie aktorów, które można odczytywać różnorako – każdy inaczej, według siebie. Zarówno występujący jak i reżyser zebrali wielkie brawa i gratulacje – jak najbardziej uzasadnione. Ostatecznie, około czterdziestominutowy performance zrobił wielkie wrażenie na widowni. Na duże oklaski zasługiwał ruch sceniczny i ogólny efekt trzydniowej pracy, który był naprawdę wyjątkowy. Osoby biorące udział w warsztatach podkreślają, że Leszek Mądzik to wspaniały twórca i człowiek, z którym fantastycznie się pracuje.

    „Decadence” Teatru Wędrujące Lalki Pana Pejo

    Tym razem rosyjscy aktorzy zaproponowali widzom coś zupełnie różnego od sobotniego, cyrkowego performensu. Pojawili się w białych strojach, wraz z muzyką przywołującą klimat francuskiej arlekinady. Były, między innymi, bańki mydlane, zaangażowano widownię do wspólnego zdjęcia, tańców, koncertu sekcji smyczkowej. Spektakl prezentowany w niedzielę przeznaczony był do widowni nieco starszej niż ta, która była grupą docelową prezentacji sobotniej, jednak nie mniej atrakcyjny. Opowiadał on o pewnej grupie ludzi, która przyjechała do miasta i zakłóciła dotychczasowy spokój jego mieszkańców. Artyści Wędrujących Lalek Pana Pejo zaskarbili sobie serca widzów niezwykłym wdziękiem, interakcją i ciepłem. Na koniec ich przedstawienia rozwinięto duży napis w języku polskim: do zobaczenia!. Mamy nadzieję, że spotkamy się już za rok.

    Grupa Glingal – taniec ognia

    Właśnie na występie, który zamykał tegoroczny Festiwal Teatru Otwartego, pojawił się prawdziwy tłum. Świdniccy artyści zaprezentowali zarówno taniec z ogniem, jak i akrobacje, a część pokazu miała nawet fabułę, co jest niezwykle trudne przy takim rodzaju show. Część widzów, która widziała wcześniej przedstawienia grupy Glingal, zaznacza, że przez ostatni rok zrobiła ona ogromny krok naprzód i była pod wrażeniem poziomu niedzielnego spektaklu.

    Adrianna Woźniak