Niebezpieczna roślina obok domów [FOTO]

    45

    Ma blisko 2 metry wysokości i zdecydowanie oparł się podobno zabójczemu działaniu silnego środka chwastobójczego. Gigantyczny, trujący barszcz Sosnowskiego wyrósł obok domów na Osiedlu nad Potokiem, tuż za granicami Świdnicy. Urzędnicy rozkładają ręce. Choć uprawa rośliny jest zakazana, prawo nie mówi, kto i jak ma ją usuwać. – Nie będę czekał, sam ją jeszcze dzisiaj po prostu zniszczę – zapowiada jeden z mieszkańców.

    Daniel Młynarczuk zobaczył olbrzymi barszcz Sosnowskiego przy drodze, na posesji, gdzie dopiero trwa budowa domu. – Właścicieli nie znam, nikogo tutaj nie widać. Obawiam się, że roślina może się rozsiać i przez puste jeszcze działki dotrzeć do mojego domu. Mam dzieci, więc nie zamierzam ryzykować – wyjaśnia zdecydowane działania.

    Barszcz Sosnowskiego pochodzi z Kaukazu i od lat 50. do 70. XX wieku był jako roślina pastewna w masowej uprawie w krajach bloku komunistycznego. Okazało się jednak, że jest silnie trujący. Zawarte w wodnistym soku oraz w wydzielinie włosków gruczołowych furanokumaryny stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi. Związki te w kontakcie ze skórą i w obecności światła słonecznego powodują oparzenia  II i III stopnia. Objawy pojawiają się przy naświetleniu promieniowaniem ultrafioletowym już po kilkunastu minutach od kontaktu, przy czym największa wrażliwość i natężenie pojawiania się objawów następuje w ciągu od 30 minut do 2 godzin od kontaktu z rośliną. Leczenie trwa długo. Po pęcherzach zostają ciemne plamy, które utrzymują się przez wiele miesięcy. Kontakt z trującą substancją jest szczególnie niebezpieczny dla dzieci i alergików.

    Barszcz rozmnaża się wyłącznie przez nasiona. – Dlatego teraz, gdy ma olbrzymie baldachy, trzeba ją usunąć – mówi Daniel Młynarczuk. W Polsce obowiązuje zakaz hodowli i rozmnażania barszczu Sosnowskiego. Monitorowanie tej inwazyjnej rośliny, która jest również groźna dla ekosystemu, należy do Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. – Dotychczas mieliśmy informację o występowaniu grupy tych roślin niedaleko Mokrzeszowa, między polami – usłyszeliśmy w świdnickim oddziale. Do obowiązków inspekcji nie należy jednak zwalczanie barszczu. – Nie znam przepisów, które ten obowiązek nakładałyby na samorządy – dodaje Janusz Marlinga, dyrektor wydziału ochrony środowiska w świdnickim starostwie. – Choć jest to roślina trująca, nie została wpisana do rejestru Ministerstwa Rolnictwa i nie możemy jej zwalczać z urzędu – tłumaczy zastępca wójta gminy Świdnica, Zbigniew Kanicki. – Pisaliśmy monity w tej sprawie, ale bez efektu. Staramy się niszczyć barszcz Sosnowskiego na gruntach, należących do gminy. Na prywatne tereny nie wolno nam wchodzić, nie możemy też w takich przypadkach wydać pieniędzy z budżetu gminy. Podejmujemy działania, na które pozwala nam prawo, czyli wysyłamy pisma do właścicieli, wzywając do zniszczenia roślin. Informujemy przy tym, jak bardzo jest ona niebezpieczna. Warto pamiętać, że jeśli osoby postronne zostaną poparzone, mogą pozwać właściciela gruntu do sądu o odszkodowanie.

    asz

    asz