Ktoś chciał go zabić

    17

    17 kwietnia około 18.00 jedną z mieszkanek,  która przechodziła ulicą Spółdzielczą w Jaworzynie Śląskiej, niedaleko lasu,  zaniepokoiło rozpaczliwe skomlenie. Głos wydobywał się jakby spod ziemi. Nie zlekceważyła psiego wołania o pomoc. W przykrytej betonowym włazem studzience znalazła kundelka. Stał w wodzie w głębokiej studni bez żadnych szans na wydostanie się o własnych siłach. Ktoś zwierzaka skazał na pewna śmierć.

    O tej bulwersującej historii powiadomiła portal Swidnica24.pl pani Dorota, która pomogła koleżance wydostać psa z pułapki. Kundelek został wykąpany i nakarmiony, znalazł także nowy, bezpieczny dom. Nie na długo jednak. Okazało się, że miłość do poprzedniego właściciela zwyciężyła i pies uciekł podczas spaceru.  Nie wiadomo, kto  zwierzę skrzywdził, jednak obie panie obawiają się, że znów grozi mu niebezpieczeństwo. – Popełniłyśmy pewnie błąd, nie zawiadamiając policji, ale myślałyśmy tylko o ratowaniu pieska – pisze pani Dorota. – Dziś martwimy się o jego los.

    Pies miał obrożę, nie wyglądał na zaniedbanego. Wszystkich, którzy mogą pomóc w jego odnalezieniu, prosimy o kontakt z redakcją Swidnica24.pl: e-mail kontakt@swidnica24.pl, tel. 609 55 24 24.

    Od sierpnia 2011 oku wprowadzono  nową ustawę, która przewiduje zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzętami do dwóch lat ograniczenia lub pozbawienia wolności (wcześniej był to rok), a za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem do trzech lat (wcześniej dwa lata). Osoba, która będzie znęcała się nad zwierzęciem, będzie mogła stracić prawo do ich posiadania na okres od roku do 10 lat.

    red.

    Dodane 23.04.2012 r. – Jeden z czytelników Swidnica24.pl rozpoznał  psa ze zdjęć i wskazał miejsce, gdzie mieszkają jego właściciele. Niemalże w tym samym czasie mieszkanka Jaworzyny Śląskiej, która uratowała zwierzę, odnalazła kundelka. – Jest w dobrej kondycji, a jego właściciele byli zaszokowani informacja o tragicznych przeżyciach pupila. Zapewniają, że o psa się troszczą i szukali go po tym, jak zniknął podczas spaceru – poinformowała portal Swidnica24.pl pani Dorota. Obie panie, które pomogły uwięzionemu w studni zwierzakowi zadeklarowały, że sprawdzały, czy psu nie dzieje się krzywda. Odstąpiły od zamiaru powiadomienia policji.