Ludzie z pasją: ks. Paweł Pleśnierowicz

    4

    To było uczucie bezsilności. Do szpitala trafiła ukochana babcia, która po przedwczesnej śmierci matki dała mu dom i opiekę. Konieczna była operacja i transfuzja krwi. – Nie miałem 18 lat. Nie mogłem jeszcze zostać dawcą. Czułem się taki bezradny – wspomina po latach założyciel Klubu Honorowych Dawców Krwi „Kropla Życia” przy parafii katedralnej w Świdnicy. Dziś już nie liczy kolejnych litrów, które sam oddał. I pogubił się w rachunkach, ilu ludzi zgromadził wokół idei niesienia pomocy ciężko chorym.

    Paweł Pleśnierowicz jest „tutejszy”, jak sam przyznaje ze śmiechem. Urodził się w Wałbrzychu, 7 pierwszych lat spędził w Świdnicy, później znów wrócił do Wałbrzycha, a teraz pełni posługę kapłańską w parafii katedralnej w Świdnicy. Od zawsze wiedział, że chce zostać księdzem. – No i babcia żarliwie modliła się, żebym nie zdał matury. Bała się, że ją opuszczę, że wyjadę gdzieś daleko. I wymodliła – wspomina. – Musiałem zdawać poprawkę.

    Ostatecznie jednak modlitwy babci jego planów nie pokrzyżowały. Skończył Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu i jako pierwszy w młodziutkiej diecezji świdnickiej przyjął w 2004 roku święcenia. Jak mówi jedna z nauczycielek z Zespołu Szkół Hotelarsko-Turystycznych, gdzie Paweł Pleśnierowicz uczy religii, w sprawach wiary ks. Paweł nie uznaje kompromisów. To, jej zdaniem, wcale młodzieży nie odstrasza. Wręcz przeciwnie, w czasach, gdy brak autorytetów i ludzi, którzy nie zmieniają poglądów jak chorągiewka na wietrze, taka stałość do skarb. A obok owej bezkompromisowości ma niewyczerpane pokłady ciepła i życzliwości dla ludzi. – Rozmowa z ks. Pawłem daje więcej niż wizyta u psychoanalityka – dodaje nauczycielka. Poza tym ma pozytywne ADHD, niewyczerpane pokłady energii i chęci pomagania. – Powinienem się z tego tłumaczyć? – uśmiech nie znika z jego twarzy.

    Ile litrów krwi oddał, przestał liczyć wraz ze złotą odznaką. W 2009 roku  wybrał się na pielgrzymkę honorowych dawców krwi do Lichenia. Wówczas właśnie zamarzył, by podczas kolejnej swoją reprezentację miała także diecezja świdnicka. Plan zrealizował w październiku 2010 roku, powołując do Klub Honorowych Dawców Krwi „Kropla Życia”. W 2011 KHDK liczył już 200 członków, dziś jest głównym partnerem wałbrzyskiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w organizowaniu zbiórek. Ma to wyjątkowe znaczenie od dnia, gdy zlikwidowano stały punkt poboru przy świdnickim szpitalu. „Kropla Życia” dociera do szkół, policjantów, strażaków, zakładów pracy. Wokół idei dzielenia się najcenniejszym darem udało się zgromadzić przede wszystkim młodych ludzi. To im ks. Paweł oddał stery, podejmując się tylko funkcji kapelana. – Prezesem jest teraz Rafał Klemczak, który radzi sobie znakomicie – dodaje duszpasterz. – Mam ogromne zaufanie do młodzieży. Nie zawiodłem się i mam nadzieję, że tak zostanie.

    On sam zaangażował się w kolejne działania. Poruszony historią 10-letniej Julii Kujacz, która w ubiegłym roku przegrała walkę z białaczką, postanowił wypełnić lukę. – W Świdnicy nie było stowarzyszenia, które pomagałoby dzieciom cierpiącym na choroby krwi – wyjaśnia. – Julia była iskierką, impulsem, dziś jest patronką Stowarzyszenia „Jula” na rzecz dzieci chorujących na białaczkę. Chcemy jeszcze aktywniej pozyskiwać krew, ale przeprowadzać także zbiórki pieniężne na leczenie. Siłę czerpię od  wspaniałych ludzi, których spotkałem na swojej drodze. To nie jest moje stowarzyszenie, ono jest nasze – przekonuje.

    Kiedyś lubił chodzić po górach, dziś nie ma już na to czasu. – Moją pasją jest pomaganie innym ludziom i w tym chciałbym się zawsze spełniać – mówi z powagą. Po chwili jednak dodaje ze śmiechem – No, może jeszcze chciałbym się nauczyć grać na trąbce! Trąbkę, ku rozpaczy bliskich i przyjaciół, już ma i z zapałem trenuje…

    Wysłuchała Agnieszka Szymkiewicz