Co nowego? Królewna Śnieżka

    0

    Do tej pory zrealizowano co najmniej kilka filmów opowiadających historię królewny Śnieżki. Ale im opowieść braci Grimm jest starsza, tym bardziej się ją ulepsza, interpretuje, przemienia. Baśnie przez swoją uniwersalność są źródłem niewyczerpanej inspiracji. Wersja najbardziej przeinaczona i w dodatku boleśnie żałosna powstała w niemieckim studio w 2004 roku. Jest to ‘odkrycie całej prawdy tym razem o krasnoludkach, bo o królewnie wszystko już przecież wiemy’. Film ten obfituje, niestety, w prostacki żart i mało ma on wspólnego z baśnią dla dzieci, która czegoś mądrego nasze pociechy nauczy. Jedyny plus ode mnie –  świetny polski dubbing.

    Ale osiem lat po premierze ‘7 krasnoludków…historii prawdziwej’ mamy możliwość zmierzenia się z legendą Śnieżki ponownie – oto w piątek, 16 marca, weszła do kin nowa ‘Królewna Śnieżka’. Jest to, co prawda, wolna interpretacja opowieści Grimmów, ale nie można jej odmówić wyjątkowego uroku i moralizatorskiego przesłania.

    W głównych rolach naprawdę znakomici aktorzy – wspaniała, promienna Julia Roberts, która mimo swojego wizerunku bardzo dobrze zagrała Złą Królową i prześliczna Lily Collins w roli tytułowej. Razem z aktorami drugiego planu tworzą prawdziwy dream team.

    A sam film? Tak, jak wspomniałam, jest raczej luźno oparty na baśni braci Grimm: czerwone jabłko ma tu do ‘odegrania’ rolę nawet nie epizodyczną  i bez znaczenia dla całej fabuły, Śnieżka staje się rabusiem, książę traci głowę także dla królowej, a krasnale nie są wcale sympatycznymi leśnymi stworzonkami. Ale to nic, bo scenarzysta wymyślił całkiem ciekawą alternatywną historię.

    Wspaniała scenografia i kostiumy! Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dużo tu wkładu grafików komputerowych, ale takie baśniowe realia tego wymagają. Mnóstwo kolorów, przedziwnych kształtów i kostiumów, zachowań i tendencji. Prawdziwa gratka dla oka!

    Ze względu na swój wydźwięk ‘Królewna…’ jest filmem familijnym. Więc, jak to w takich filmach bywa, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Myślę, że wszystkich widzów zachwycą  scenografia i muzyka. Ci najmłodsi uśmieją się do łez, kiedy książę wypije napój ‘szczenięcej miłości’, tych starszych zainteresuje historia w ogóle, a rodziców i dziadków rozbawią konteksty niektórych dialogów i zaciekawi zupełnie nowe wcielenie Julii Roberts, tak doskonale im znanej z zupełnie innych ról.

    Ostatnio pojawiła się tendencja do kończenia filmów nietypowymi dla nich scenami w stylu Hollywood. Zastanowiło mnie to bardzo przy ‘Slumdogu. Milionerze z ulicy’, kiedy dramat zamknięto popową, komercyjną piosenką i radosnymi tańcami na stacji kolejowej. Ta scena, co prawda, mi się podobała, bo muszę przyznać, że, niestety, lubię takie kiczowate klimaty, ale nie rozumiałam, skąd ona się wzięła. Może miała nas utwierdzić w tym, że wszystko dobrze się kończy…? No i przy najnowszej ‘Królewnie…’spotyka nas to samo, chociaż może jest to bardziej uzasadnione, bo mamy do czynienia z baśniową komedią familijną. Ale żeby tak Hollywoodem od razu…? Piosenka melodyjna, wpadająca w ucho, nawet potańczyli trochę… Jednak nie pasowała mi do całości.

    Ciekawy jest też tytuł! W oryginale brzmi on ‘Mirror mirror’. Choć jest to pewnie nawiązanie do owego sławnego lustra, które mówi, kto jest ‘najpiękniejszy w świecie’, mnie od razu skojarzył się ze słowem error – pomyłka, błąd, problem. Może to nawiązanie to sytuacji Śnieżki, nie wiem, jednak jest to jakaś alternatywa dla zwykłego ‘Snow White’.

    Adrianna Woźniak

    Film można oglądać w świdnickim kinie Cinema 3D do 29 marca.