“My tu nie chcemy sypialni”

    10

    Na ulicy Henryka Brodatego pogotowie ratunkowe nie mogło dojechać do poszkodowanego. Przy blokach “mundurowych” samochody zaparkowane są jak popadnie. Mówię to otwarcie. Tam straż pożarna, pogotowie nigdy nie dojadą. Kiedyś tu dojdzie do tragedii – wylewała swoje żale jedna z mieszkanek osiedla Zawiszów. Brak placów zabaw, zaniedbane boisko, które powstało kilkanaście lat temu. Niewystarczająca liczba miejsc parkingowych czy brak prawidłowego oznaczenia ulic, to jedne z największych bolączek mieszkańców osiedla Zawiszów. Osiedla, które sami nazywają sypialnią. Choć na środowym spotkaniu z władzami miasta była zaledwie garstka mieszkańców, problemów nie brakowało.

    Mamy najgorszy przystanek w mieście. Wszystkie szyby oklejone. Ławki popisane. Kiosk zamknięty. Wstyd – żalił się starszy mężczyzna. – To jeszcze nie wszystko. Przyjezdni nie mają pojęcia, na jakiej ulicy się znajdują. Oznakowanie jest fatalne. Lokatorzy informowali także o osobach podrzucających śmieci do kontenerów. Stanisław Rybak, komendant Straży Miejskiej odpowiadał, że złapanie takich ludzi jest prawie niemożliwe. – Zintensyfikujemy działania w tym miejscu – obiecał Rybak. Zmorą Zawiszowa, tak jak i innych miejsc w Świdnicy są psie odchody. Komendant Straży Miejskiej zapewniał, że w tej chwili wspólnie z prezesem spółdzielni szukają miejsca, gdzie będzie można skorzystać z mobilnej kamery. Tam, gdzie stanęła, problem psich nieczystości został wyeliminowany. Komendant został poproszony o wysłanie patrolu na tyły Szkoły Podstawowej nr 1.  – Przed godziną 8:00 tam jest postój taksówek. Rodzice odwożący dzieci do szkoły urządzają sobie rajdy. Autobus z dziećmi nie ma jak wjechać. Stanisław Rybak obiecał przyjrzeć się problemowi i apelował o jak najszybsze zgłaszanie naruszenia porządku publicznego – Tylko wtedy jesteśmy w stanie odpowiednio zareagować.

    Mieszkańcy prosili również o place zabaw. Choć, jak zapewniał prezydent Wojciech Murdzek jeden taki obiekt stanie w ramach projektu “Radosna Szkoła” przy Szkole Podstawowej nr 1, to mieszkańcy nie są zadowoleni z tego faktu. – Ten plac będzie zamknięty popołudniami, nikt nie będzie miał do niego wstępu. My chcemy, aby taki obiekt stanął w centralnej części osiedla i był ogólnodostępny – mówiła jedna z mieszkanek. Waldemar Skórski informował, że szukają rozwiązania, aby place wykonane w ramach projektu były dla wszystkich. – Nie możemy sobie pozwolić na zainwestowanie w drogie place, które po kilku miesiącach zostaną zdewastowane przez wandali.

    Kolejną ważną kwestią omawianą na spotkaniu były miejsca parkingowe. Mieszkańcy podsunęli kilka rozwiązań. Jednym z nich jest pozbycie się  z osiedlowych parkingów samochodów powyżej 3,5 tony. – Te samochody powinny parkować na parkingu przy ulicy Łukasińskiego. Obok cmentarza. One tylko niepotrzebnie zajmują miejsce – mówili zgodnie mieszkańcy. Niektórzy zwrócili prezydentowi uwagę na źle wykonany parking, na którym po większych opadach deszczu gromadzi się woda. Strach tam wjechać.

    Jeden z mieszkańców, który kilkanaście lat temu grał w piłkę na boisku w centralnej części osiedla, podpowiadał władzom miasta, co należałoby zrobić z obecnym stanem placu gry. – Wystarczy odprowadzić wodę i zasiać nową trawę. Tyle wystarczy. Bramki są. Mężczyzna wskazywał też na absurdalne rozmieszczenie koszy do gry w koszykówkę. – One znajdują się na piachu, kto gra w takim miejscu. Wystarczy przenieść je gdzie indziej.

    Wszystkie uwagi zostały skrupulatnie zanotowane przez włodarzy Świdnicy, a problemy będą rozwiązywane w miarę możliwości. – Jeśli chodzi o parkingi szukamy najlepszego rozwiązania. Będziemy sukcesywnie starać się poprawiać sytuację, ale nie ma co liczyć na cud. Problem nie zniknie – mówił prezydent.

    Na koniec jedna z mieszkanek apelowała do władz miasta – My nie chcemy, żeby osiedle Zawiszów było tylko sypialnią. Chcemy mieć tu coś pożytecznego.

    tepe

    [photospace]