Pierwszy budżet bez inwestycji

    22

    Co do jednego radni ze wszystkich klubów byli zgodni – powiat płaci za dotychczasowe inwestycje. Zdaniem SLD – rozbuchane i nierozsądne, zdaniem starosty konieczne i głownie drogowe. W budżecie na 2012 rok nie ma ani złotówki na nowe trasy, budowy, poważne zakupy. Mimo minorowych nastrojów 21 radnych zagłosowało za takim kształtem finansów na przyszły rok, przeciw było 6, 1 się wstrzymał.

    W „słupkach” wszystko wygląda dobrze i się dopina, przede wszystkim ze względu na wymogi nowej ustawy, która od 2011 roku nakazuje samorządom równoważenie wydatków i dochodów. Po stronie dochodów zaplanowano 129. 594.756 złotych, po stronie wydatków o 500 tysięcy złotych mniej. Czyli jest nawet skromny plus. Jednak czy tak będzie i wszystko się dopnie, zależy od kilku czynników, które do czasu uchwalenia budżetu państwa są niewiadomą. Przede wszystkim chodzi o subwencję oświatową, największą pozycję po stronie dochodów. Zaplanowano, że wyniesie 62,3 miliona złotych, ale czy właśnie taka będzie? Kolejna sprawa to dochody z PIT-u. W 2011 planowano 22 miliony, przyszło o kilkaset tysięcy mniej.

    – Państwo zmusza powiaty do administrowania, bo na inwestycje nie mamy właściwie własnych środków, a ponadto ciągle dokłada się nowe obowiązki bez zabezpieczenia dotacji. Do tej pory inwestowaliśmy, głownie w drogi,  za kredyty, teraz czas spłacać – mówił starosta Zygmunt Worsa. 2012 i tak nie będzie najgorszy, bo dopiero za 3 lata rozpocznie się spłacanie największego zobowiązania – obligacji. Oddawanie długu potrwa aż do 2024.

    – Sumując wszystkie, także te rozłożone na kilkanaście lat, kredyty i obligacje, to 100 milionów złotych – alarmował radny Ryszard Kuc z SLD. Klub głosował przeciwko uchwale budżetowej, ale nie dlatego, że kołdra jest bardzo krótka, ale e względu na to, jak ją naciągnięto. Chodzi m.in. o przesunięcia w działach. M.in. „zdjęto” z oświaty ponad 7 milionów złotych, ze środków na Powiatowy Urząd Pracy pół miliona, a z administracji milion. Zdaniem lewicy i PiS największe cięcia powinny dotyczyć administracji. Oba kluby obawiają się, że pod koniec 2012 roku zabraknie pieniędzy na oświatę.

    Starosta przekonywał, że budżet jest realistyczny. Uzyskał także pozytywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej i – przy drugim podejściu – Komisji Budżetu i Finansów Rady Powiatu. Zygmunt Worsa liczy na to, że uda się zrealizować dochody m.in. dzięki sprzedaży majątku, choć to niewielka kwota – nieco ponad 3 miliony złotych. Powiat chce sprzedać budynki i grunty w Świdnicy, Żarowie i Bystrzycy Dolnej.

    Po stronie inwestycji widnieje kwota ponad 13 milionów, ale większość pieniędzy przeznaczona jest na opłacenie już istniejących obiektów, budowanych metodą zaprojektuj-wybuduj (Zespół Szkół Specjalnych i hala sportowa Zespołu Szkół Ekonomicznych) oraz kontynuację projektów współfinansowanych ze środków zewnętrznych, m.in. termomodernizację szkół. Jedyny poważny zakup, planowany na przyszły rok, to urządzenie do czyszczenia rowów przy drogach za 600 tysięcy złotych. Być może uda się wyremontować chociaż jeden odcinek powiatowych dróg z tzw. „schetynówek” i środków na usuwanie skutków powodzi, ale to też nie jest pewne. Pewne jest natomiast to, że powiat zaciska pasa.

    Podczas ostatniej w tym roku sesji Rady Powiatu starosta poinformował o wynikach kontroli inwestycji budowy tzw. „łącznika” do autostrady, przeprowadzonej przez NIK. Jest pozytywna, z trzema zaleceniami. Jedno dotyczy wyboru projektanta (został wybrany „z wolnej ręki”), kolejne skorygowania rozliczeń w związku ze zmienioną na przełomie 2010/2011 stawką podatku VAT i wreszcie – zapewnienia rozliczenia z Urzędem Marszałkowskim w sprawie unijnej dotacji (50 mln złotych). Jak wyjaśnił Zygmunt Worsa, rozliczenie jest już prawie domknięte, a na konto powiatu wpłynęło dotychczas 95% z całej kwoty. Ostatnie pieniądze samorząd otrzyma po skontrolowaniu inwestycji przez Urząd Marszałkowski. Wykonawca otrzymał już wszystkie należne pieniądze – 88 milionów złotych.  Powiat musiał założyć prawie 1,5 miliona złotych za jednego z partnerów finansowych – gminę Żarów, która nie chce wpłacić ostatniej transzy twierdząc, że wykonawca nie usunął zniszczeń lokalnych dróg dojazdowych do „łącznika”. Rozmowy trwają.

    asz