Tłumy na filmie o księżnej Daisy

    3

    Dodatkowe dwie sale projekcyjne musieli przygotować organizatorzy przedpremierowego pokazu fabularyzowanego filmu dokumentalnego „Daisy”. W środowy wieczór, 23 listopada, w Zamku Książ spodziewano się 300 widzów, było ich 2 razy więcej. Czy zrealizowany ze sporym jak na TVP rozmachem film zachwycił?

    Niezwykła historia najpiękniejszej europejskiej księżniczki XX wieku, pani na Zamku Książ, to wydawałoby się gotowy scenariusz. Życie w bajkowym świecie angielskiej i niemieckiej arystokracji, działalność polityczna, charytatywna, wreszcie bolesne wojenne doświadczenia – czego chcieć więcej?  Dokument, do którego zdjęcia kręcone były m.in. w Świebodzicach, niestety, rozczarowuje. To typowa telewizja edukacyjna, która nie oddała ani ducha epoki, ani niezwykłości postaci  Marii Teresy Oliwii Hochberg von Pless.  Po projekcji rozległy się bardzo skromne brawa.

    Widzowie podczas pokazu przedpremierowego w Zamku Książ

    Nie pomogło duże zaangażowanie sił i środków. Film w reżyserii dwóch wrocławskich dziennikarzy Marcina Radke i Macieja Kieresa powstawał 3 miesiące przy udziale ponad 200 osób – 120 statystów, 30-osobowej ekipy filmowców i grup rekonstrukcyjnych. W scenach fabularyzowanych wykorzystano wnętrza placu w Pszczynie i Zamku Książ, pojawiły się zabytkowe samochody, bryczki, konie z Książańskiej Stadniny Ogierów. Aktorzy i statyści noszą aż 300 kostiumów. Ciekawy był także zabieg konstrukcyjny filmu. Historię Daisy opowiada Dolly, najwierniejsza służąca i przyjaciółka księżnej. To tylko licentia poetica, bo Dolly nie spisywała pamiętników. Zginęła w Czechosłowacji dwa lata po śmierci swojej pani. Pomysł jednak ciekawy, ale… Niestety, z dokumentu widzowie nie dowiedzą się nic ponad to, co opowiadają przewodnicy po Zamku Książ i co można wyczytać na oficjalnej stronie zamku. Nie pomaga zaangażowanie do snucia historii autorów książek o księżnej, historyków i ostatnich świadków jej życia. Zastanawia, dlaczego nie wykorzystano lepiej ogromnej ikonografii, która doskonale pokazuje nie tylko „oficjalną” księżną i zamek, ale też sceny bardzo prywatne.

    Zdjęcia kręcono także w Świebodzicach.

    Szersza widownia dokument obejrzeć i ocenić będzie mogła w grudniu. Emisję na antenie TVP zaplanowano na okres świąteczny, jednak dokładna data nie została podana. Produkcja, współfinansowana m. in. przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i Fundację Polska Miedź, trafi także do dolnośląskich szkół i bibliotek.

    asz