Polecamy: „Udręka i ekstaza” Irving Stone

    2

    Florencja, druga połowa piętnastego wieku. Miasto pod protektoratem Medyceuszy jest w szczytowym okresie rozkwitu gospodarczego, kulturalnego i materialnego. Tętni życiem i twórczym fermentem, rozwija się, bogaci, stwarza mieszkańcom nowe możliwości. Poznajemy tu trzynastoletniego chłopca, który wbrew woli ojca – dorobkiewicza i ciułacza – przystaje do pracowni artystycznej znanego malarza, aby kształcić się w rysunku. Szybko okazuje się, że ma niebywały talent, wprawną kreskę, jest dojrzały i pracowity. I ogromnie zdeterminowany w uprawianiu sztuki. Równie szybko przekonuje się, że rysunek, malarstwo i freski to nie są dziedziny, w których się spełnia. Pociąga go marmur, rzeźbienie, praca nad obróbką brył kamienia. Wykarmiony przez mamkę – żonę kamieniarza od najmłodszych lat obcował z wydobywaniem i obróbką marmuru.  Dzięki uporowi i talentowi zostaje zauważony przez Lorenza Medici Il Magnifico, nieformalnego władcę Florencji. On umożliwia chłopcu dalsze kształcenie i rozwój. Przez blisko osiemset stron książki towarzyszymy rzeźbiarzowi. Jego trudom i pracy, uniesieniom i zwątpieniom. Dojrzewa jako artysta, a jego niesamowity talent umieszcza go w rzędzie twórców, o których już nikt nigdy nie zapomni. Jedno ze swoich największych dzieł tworzy w wieku dwudziestu czterech lat. Jest tym bardziej niesamowite, że to dzieło jest niezwykłe świadome, spójne i na wskroś dojrzałe.

    Tworzy żyjąc i oddychając rzeźbą, wszystko inne to tylko mało istotne dodatki, rozpraszające koncentrację. Irving Stone, aby napisać tę niezwykle zbeletryzowaną biografię zamieszkał na kilka lat we Włoszech. Oddał się gruntownym studiom i badaniom nad włoskim Renesansem. I owocem tych wysiłków jest książka obfitująca w ogrom szczegółów i informacji, dotyczących tamtego okresu. Przede wszystkim jednak poznajemy dogłębnie życie i twórczość niezwykłego artysty i człowieka.

    Książka jest porywająca, lecz jeśli kogoś nie pociąga malarstwo, szybko może czuć się znużony, a nawet znudzony jej rozmachem. I rozczarowany, bo ogólnie znany homo erotyzm głównego bohatera nakreślony jest kreską cienką i subtelną. Główny bohater całe życie podporządkował sztuce. Naprawdę żył wtedy, gdy tworzył. Pracował ponad siły, zapominał o posiłkach i odpoczynku, nie dbał o rozrywki. Zarobione na sztuce pieniądze zabierali chciwi krewni. Kochał kamień, znał go na wskroś, traktując jak żywy twór, z którym rozmawiał i który czuł sobą. Często rzeźbił bez wstępnych szkiców, miesiącami nosząc działo i koncepcję w sobie. Wnikliwie zastanawiał się nad tym, co chce tą rzeźbą opowiedzieć, jaki świat odkryć. Umierał jako sędziwy starzec i spełniony twórczo artysta. Autor dzieł niezwykłych. Głównie rzeźb i fresków.

    Dzisiaj mówimy o nim Geniusz. Tacy rodzą się raz na kilka tysięcy lat. A może po prostu tylko raz? Pielgrzymujemy do muzeów Florencji i Rzymu, stojąc w ciągłym zachwycie nad tym, co stworzył, ciągle tak samo wzruszeni i oczarowani.

    Nazywał się Michał Anioł Buonarroti.

    Izabela Jankowska