Wiszą i …. cieszą

    0

    Jak mawiają co bardziej zgryźliwi, którym natura nie dała się nimi cieszyć i wabić, to tłusty nawis pod nosem. Wąs, bo on jest dzisiejszym bohaterem „mało dętego” felietonu, może być obcięty. Wówczas daje wrażenie łysej wargi. Rodzajów wąsów jest wiele, najpopularniejsze są proste, średniej długości. Czasem spotyka się także długie i zakręcone. Takimi szczycili się zazwyczaj gimnastycy przedwojenni, który dawali popisy swojej tężyzny i sprawności w melonikach na głowie. Najsłynniejsza grupa nazywała się „Salto Mortales”.

    Wszystko zależy od noszącego je osobnika. Wąsy to również ozdoba męskości i oznaka twardego charakteru. Zastosowań jest mnóstwo. Nie dość, że są ozdobne, to i również bardzo przydatne w codziennym życiu. Np. puchaty wąsik może posłużyć nam jako domowe zwierzątko, które nigdy nie ucieknie. Jak twierdzą wyrafinowani posiadacze takowego, nie trzeba wcale takiego puszka karmić a na dodatek zawsze można go pogłaskać i nosić przy sobie. Kolejnym zastosowaniem wąsa jest np. takie, że posłuży on nam jako spiżarka, bo pod wąsem możemy schować kawałek ogórka czy szynki i okruchów z babcinego ciasta. Można też na nim zabezpieczyć smak ulubionej pomidorowej tudzież grzybowej, która skutecznie przywrze do zwisających i moczonych nad pełnym talerzem. Kolejnym zastosowaniem owłosienia jest to, że zawsze ogrzewają nas w chłodne dni. Hamują katar. Dzięki wąsisku czujemy się bezpiecznie i tak rycersko. Wąsy możemy spotkać na każdym kroku. Czy w barze, czy na ulicy. Mężczyźni noszą je, by piękne białogłowy zwróciły na nich uwagę.

    Ostatnimi czasy wąsy są coraz bardziej lubiane. Podobno 0.9 % kobiet leci na wąsy. To zaskakujący wynik w porównaniu z poprzednimi latami. Cztery lata wcześniej, w roku 2007 – 0.6%, a w roku 2006 – 0.2 %, natomiast w 2005 – 0.09% i w roku 2004 – 0.04 %.

    Ze znanych na świecie ciekawostek na temat wąsów wiadomo, że wąsy dodają +10 do charyzmy, na 50% przypadków wąsy występują w duecie z brodą i najważniejsze – wąsy jedzą też twoje śniadanie.

    Najbardziej znanymi posiadaczami wąsów byli także Józef Piłsudski, Michał Wołodyjowski, Adam Małysz, Krzysztof Putra, Fryderyk Nietzsche, Józef Stalin oraz Adolf Hitler. A miał je także przez krótki czas (a może były one po prostu krótkie – mój kolega Jacek Zygmunt).

    Męskie wąsy to jeden z tych tematów, który budzi dość duże emocje. Przez lata był spokój. Mało kto je nosił, nie było o czym mówić. Opinia była właściwie jednogłośna – wąsów zapuszczać nie należy. Mimo że ten wątpliwej urody męski zarost ma w Polsce bardzo długie tradycje i nie wiedzieć czemu niektórym panom kojarzy się z męskością i dojrzałością, zdecydowana większość uznała je w końcu za przejaw złego gustu i zgoliła.

    Wąsy można jednak od czasu do czasu pokochać. Dla tych ostatnich stworzono Lożę Wielkiego Wszechmogącego Wąsa. Wśród jej członków są m.in. Brad Pitt, George Clooney, Jonathan Rhys Meyers i Jude Law. A w ślad za nimi pójdą (już deklarowali) Marcin Dorociński i Maciek Rock. Okazuje się, bowiem, że wąsy mogą zmieniać życie mężczyzny. Choć ciężko wyzbyć się fetyszystycznych, niekiedy wręcz perwersyjnych skojarzeń (taki zarost powszechnie nosili aktorzy porno lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych). Nie bardzo też wiadomo, jak poradzić sobie z faktem, że wąsy nadają twarzy nieco lubieżnego i zuchwałego wyglądu.  Wspomniani panowie z wyżej wspominanej listy zdają się doskonale radzić sobie z całą tą otoczką związaną z wąsami. Zdejmują z górnej wargi ciężar męskości, powagi i szlacheckiej buńczuczności. To nie są wąsy sienkiewiczowskiego Zagłoby, marszałka Piłsudskiego ani Lecha Wałęsy.To są wąsy ozdobne, wąsy nonszalanckie, wąsy bez znaczenia i wąsy, które nie poświadczają męskości i siły. To tylko wąsy. I tylko takie mają prawo przetrwać.

    Wacław Piechocki