Nakazu rozbiórki nie było

    3

    Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał jedynie nakaz zabezpieczenia, a nie rozbiórki.  Ta decyzja dopuszczała możliwość rozebrania pofabrycznych zdewastowanych obiektów, ale nikt jej nie realizował, bo firma rozpłynęła się w powietrzu. Prokuratura Rejonowa w Świdnicy zamierza wszcząć dochodzenie w sprawie spowodowania katastrofy budowlanej na terenie dawnych zakładów Silena w Świebodzicach. PINB powołuje specjalną komisję, która ma doprowadzić do wydania nakazu rozbiórki. Mobilizację spowodowała dopiero śmierć człowieka. Pod zawalonym dachem jednej z przybudówek 20 maja zginął 49-letni mężczyzna, dwaj inni zostali ranni.

    Ostatnim właścicielem fabryki w centrum Świebodzic była firma Eurolen. W 2008 po pismach burmistrza Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał nakaz zabezpieczenia obiektów, żadnych działań jednak nie podjęto. Na spółkę została nałożona grzywna 5 tysięcy złotych, jednak nagle korespondencja zaczęła wracać. Czesko-polska firma zniknęła. Nie odnalazł jej nawet Urząd Skarbowy, do którego zwrócił się inspektor w sprawie wyegzekwowania grzywny. Decyzją sądu z września 2009 roku Eurolenowi został odebrany zarząd i przekazany wyznaczonemu przez Radę Adwokacką adwokatowi ze Świdnicy. W tym samym roku pojawiły się tablice ostrzegawcze i taśmy, co jednak było iluzorycznym zabezpieczeniem. Budynki zostały doszczętnie okradzione ze wszystkich elementów metalowych, były także systematycznie podpalane. Dlaczego nie zostały podjęte bardziej zdecydowane kroki? Odpowiedzią jest magiczne słowo „procedury”. I oczywiście chodzi również o pieniądze. Rozbiórka pozostałości po fabryce może kosztować – jak ocenia PINB – między 10 a 30 milionów złotych. Zarządzający adwokat ma do dyspozycji rocznie kilka tysięcy złotych za wynajem komina.

    Z mecenasem nie udało się, mimo wielu prób, skontaktować. Nieoficjalnie Swidnica24.pl dowiedziała się, że w planach może być sprzedaż fabryki.

    Kto odpowiada za obecną sytuację, której konsekwencją jest śmierć człowieka, ustalą śledztwo prokuratorzy i sąd. Jednak na to, że ruiny szybko znikną, szans nie widać.

    asz