Przesilenie wiosenne

    2

    Od kilku dni myślałem nad tematem dzisiejszego felietonu. Już wydawało mi się, że znalazłem. Przecież mamy początek kwietnia i zbliżamy się do pierwszej rocznicy ubiegłorocznej katastrofy pod Smoleńskiem. Dramatu bez precedensu w dziejach naszego państwa. Tragedii, która podzieliła naród i doprowadziła do niesłychanej erupcji emocji. No i …. Nie, to nie jest dobry temat. Pisząc zacząłem „nakręcać” się. To, co miało być na początku weekendowym felietonem, zaczynało stawać się jakimś materiałem z cyklu „Strach się bać”.

    Na szczęście opamiętałem się w porę. Patrzę przez okno, a na moim skwerku coraz bardziej zielono. Wierzba pierwsza udowodniła, że przetrzymała zimę i raduje moje oczy świeżą zielonością. Radość budzącej się natury uzmysławia, że codzienność to nie tylko miliony informacji, mniej czy bardziej bezużytecznych, które co sekunda zaśmiecają nasze zwoje mózgowe.  To także natura, pory roku i wszystko to, w czym żyjemy.

    Zaczyna się wiosna. Dni coraz dłuższe, dookoła coraz bardziej zielono, wszystko w nas wyrywa się do życia, do odnawiania i nawiązywania znajomości i przyjaźni, do ambitnych planów, w końcu do…miłości. Jednocześnie wielu z nas dopada wiosną chandra, złe samopoczucie, osłabienie, znużenie, a często także bardzo konkretne choroby, jak grypy, przeziębienia. Dlaczego?

    Powodów jest kilka. Jednym z nich jest nasz specyficzny polski klimat. Jest on, szczególnie wiosną i jesienią, bardzo mało stabilny. Żyjemy w strefie przejściowej między dwoma silnymi klimatami, ostrym kontynentalnym ze wschodu i łagodnym morskim Europy Zachodniej. Do walki między nimi, której pole przebiega dokładnie na terenie Polski, włączają się epizodycznie: z północy klimat arktyczny i z południa zwrotnikowy (babie lato). Wszystko to daje, szczególnie wiosną, obraz ” w marcu jak w garncu”. Wiosna niesie także inne wyzwania. To, że wszystko budzi się w nas do życia powoduje znaczny wzrost zapotrzebowania na witaminy, białka, sole mineralne… Tymczasem wielu z nas zapomina o tej szczególnej potrzebie, czekając na warzywa i owoce z własnego ogródka, bo “sklepowe” są sztucznie pędzone nawozami i drogie. Powodem częstych wiosennych gryp i przeziębień jest nie tylko wiosenne osłabienie i niedobór witamin, ale także nie zawsze właściwa odzież. Przeważnie ubieramy się za ciepło, dostosowując odzież do porannego wiosennego chłodu czy nawet mroziku, a potem wracając z pracy pocimy się w autobusie. Ileż to razy widziałem wcześnie rano „szaleńców” w krótkich spodenkach i t-shortach. I nie byli to wcale miłośnicy rekreacyjnego biegania. Znaczne wiosenne wahania temperatury, wilgotności powietrza, ciśnienia atmosferycznego, wpływu pola magnetycznego, zjawisk elektrycznych itp. powodują u niektórych, szczególnie wrażliwych ludzi znaczną dysharmonię układu nerwowego wegetatywnego. Owocuje to niekiedy dolegliwościami ze strony żołądka z chorobą wrzodową włącznie, bólami głowy, porannymi spadkami ciśnienia tętniczego krwi, ogólnym podenerwowaniem z skłonnością do pesymizmu i depresji.

    Jak sobie radzić z przesileniem wiosennym? Najlepsze efekty daje maksymalne uniezależnienie się od wpływów pogody poprzez działania nazywane ogólnie hartowaniem. Codzienna gimnastyka lub jogging, ciepło-zimny prysznic, uprawianie w umiarkowanym stopniu różnych rodzajów sportu, sobotnie i niedzielne wyprawy do lasu, zdrowe odżywianie z dużą ilością owoców, surowych warzyw, jogurtów i miodu. Warto też poddać się wiosennej radości budzącej się do życia przyrody.

    No i proszę. Zapowiadało się ponuro politycznie, a skończyło rekreacyjno-wiosennie.

    Wacław Piechocki