Było źle, będzie okay?

    8

    – Miasto na pewno nie zlekceważy problemów świdniczan, mieszkających w ścisłym centrum – zapewniał na spotkaniu   prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek. Na zaproszenie władz miasta do Galerii Fotografii przyszło około 30 osób.  Żaliły się głównie na krajobraz rodem z PRL, na hałas z pobliskiej dyskoteki, na niezagospodarowany do tej pory Zaułek Świętokrzyski, na brud, na brak miejsc parkingowych i ciemności egipskie.

    Nie wiem, czy szalet miejski na placu św. Małgorzaty przyjął więcej moczu niż to miejsce – mówił dosadnie o przejściu z ­Rynku do Zaułku Świętokrzyskiego jeden z mieszkańców. Jego zdaniem problem zostałby rozwiązany po zamontowaniu oświetlenia, które odstraszałoby niepożądane osoby. Jednak na takie rozwiązanie nie ma teraz co liczyć. – Inwestowanie w tym miejscu jest nieopłacalne. Jeśli w końcu ruszą prace przy galerii, będzie to wyrzucenie pieniędzy w błoto. – odpowiadał zastępca prezydenta Świdnicy Ireneusz Pałac. Kolejną poruszaną kwestią był brak miejsc parkingowych i nagminne łamanie zakazu parkowania przez osoby nieposiadające identyfikatorów. – Samochody są wszędzie. Gdyby wszedł pan na nasze podwórka, zobaczyłby pan masę aut zaparkowanych pod samymi oknami – żaliła się pani Lucyna, mieszkanka Rynku, której okna wychodzą na Zaułek Świętokrzyski. Zastępca prezydenta Ireneusz Pałac zapewnił, że w tej sprawie było już spotkanie i Straż Miejska podejmie skuteczne interwencje. – Kierowcy nieposiadający identyfikatorów muszą liczyć się z wysokimi karami. Będziemy obserwować zjawisko i zrobimy wszystko, żeby doprowadzić do normalności – przekonywał zastępca prezydenta. Co do samej inwestycji w Zaułku Świętokrzyskim, Ireneusz Pałac zapewnił mieszkańców, że w tej chwili trwają rozmowy ostatniej szansy i jeśli one nie przyniosą efektu, teren zostanie odkupiony od właściciela. Sytuacja ma się wyjaśnić w ciągu 2, 3 tygodni.

    Pan Zdzisław, mieszkaniec ulicy Teatralnej, zwrócił  uwagę na komórki znajdujące się na tyłach ulicy Przechodniej. – Te komórki to jest relikt PRL i jak tamten okres powinny zniknąć. Ludzie przecież mają piwnice. Nie mam pojęcia, komu one są potrzebne. To wstyd dla miasta. Także problem czworonogów spędza sen z powiek mieszkańcom centrum. – Kiedy rano wychodzę do pracy, zawsze trafię na jakąś „niespodziankę”. Jednak największą bolączką mieszkańców po Zaułku Świętokrzyskim jest dyskoteka znajdująca się w Rynku. – Od środy do niedzieli mamy tu istny cyrk. Noc jest nie do wytrzymania. Niektórzy mieszkańcy wyprowadzają się na trzy dni do rodziny. Zima jest spokojna, lato jest najgorsze, kiedy nie można otworzyć okna. Nazwa klubu się zmieniła, problem pozostał – zgodnie mówili mieszkańcy Rynku i pobliskiej ulicy Franciszkańskiej. – Teren jest monitorowany, widzimy wszystko, co się dzieje w pobliżu tej dyskoteki i kiedy trzeba interweniujemy. Wszystko jest pod kontrolą – zapewniał Stanisław Rybak, komendant Straży Miejskiej w Świdnicy i dodał. – Jeżeli komuś przeszkadza hałas, trzeba zgłosić to imiennie i dopiero wtedy kierujemy sprawę do sądu. Kontrola emisji hałasu nie leży po stronie miasta.  – Kilkakrotnie zwracaliśmy się do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska o zbadanie tej sprawy. Czasami uciekamy się do takiego manewru jak groźba utraty koncesji na sprzedaż alkoholu. Mieliśmy wtedy przykłady dobrej woli i sytuacja wracała do normy – mówił prezydent Murdzek.

    Ważną kwestią poruszaną na spotkaniu była sprawa bezpieczeństwa. Świdniczanie narzekali na małą liczbę kamer w Rynku. Podkreślali, że przydałaby się jeszcze jedna przy ulicy Długiej, która odstraszyłaby krewkich osiłków, którzy nagminnie niszczą bramy od tamtej strony.

    Spotkanie trwało dwie godziny i nie dało odpowiedzi na wszystkie pytania i bolączki mieszkańców. Ale jak zapewnił prezydent, wszystko zostało skrupulatnie zanotowane.  – Mam nadzieję, że to spotkanie przyniesie odpowiedni skutek, a przekonamy się o tym przy następnym – zakończył Wojciech Murdzek.

    tepe