Czarne chmury nad bezrobotnymi i Bankiem Żywności

    11

    Aż o 75% będą niższe w tym roku środki na aktywizację bezrobotnych. Powiatowy Urząd Pracy w 2010 roku dysponował rekordową kwotą ponad 25 milionów złotych. – Sytuacja była komfortowa – przyznaje dyrektor Tadeusz Kotlarski. – Ze szkoleń, staży, robót publicznych, prac interwencyjnych, środków na tworzenie nowych miejsc pracy i wielu innych form mógł skorzystać w naszym powiecie niemal każdy, kto się o to ubiegał. Teraz będzie to bardzo trudne.

    Oszczędnościowy plan ministra finansów w projekcie budżetu państwa ograniczył środki na aktywizację bezrobotnych aż o 75%. Przychody Funduszu Pracy przewidywane w 2011 roku przekroczą 10 miliardów złotych, z tego do wykorzystania będzie tylko 8, a na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu jedynie 3. Największe cięcia dotyczą właśnie aktywizacji. – To na razie tylko nasze własne wyliczenia, bo na „papierze” jeszcze nic nie mamy, ale prawdopodobnie w powiecie świdnickim będzie do wykorzystania tylko 6,4 miliona złotych – dodaje dyrektor PUP. – Od tego trzeba jeszcze odjąć ponad milion na opłacenie np. staży, które rozpoczęły się w ubiegłym roku. Czyli zostanie może trochę ponad 5.

    Różnica jest więc drastyczna. – Między innymi z tego powodu już w grudniu wstrzymaliśmy przyjmowanie wniosków na wszelkie dofinansowania – wyjaśnia Tadeusz Kotlarski. – W ubiegłym roku, przewidując duże wpływy, już od stycznia mogliśmy decydować o dotacjach, teraz czekamy. Przede wszystkim musimy mieć jasno określone, ile tych środków naprawdę będzie. Po drugie – trzeba będzie niemal z chirurgiczną precyzją podejść do podziału. Na pewno ostateczne decyzje podejmiemy po zaopiniowaniu naszych propozycji przez Powiatową Radę Zatrudnienia i w porozumieniu ze starostą.

    Dzięki funduszom, które Urząd Pracy pozyskał w ubiegłym roku (skutecznie sięgając także po rezerwy z Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej i środki unijne) z różnych form aktywizacji skorzystało ponad 7 tysięcy osób. Blisko 1,5 tysiąca poszło na staż w najróżniejszych instytucjach i zakładach. – To jedna z najbardziej atrakcyjnych i skutecznych form – wyjaśnia dyrektor PUP. – Otwiera drogę kariery młodym ludziom, od których pracodawcy oczekują nie tylko dyplomu ukończenia szkoły, ale także doświadczenia. Staż pozwalał je zdobyć. Nie mniej istotne były szkolenia czy dofinansowanie do działalności gospodarczej, którą rozpoczynali bezrobotni. Na pewno będzie tych form pomocy zdecydowanie mniej.

    Stracą także osoby, które przed bezrobociem przynajmniej czasowo ratowały prace interwencyjne czy roboty publiczne. Czarne chmury zawisły z tego powodu nad świdnickim Bankiem Żywności. – Jesteśmy na bezrobociu – mówi wprost prezes Lilianna Owocka. Cztery panie, prowadzące bank, były zatrudniane właśnie dzięki robotom publicznym. Połowę ich pensji płaciły samorządy (Urząd Miasta i Gminy Świdnica), połowę Urząd Pracy. Teraz środków nie ma i pensji też. – Żywność z Banku wydajemy teraz tylko przez 3 godziny dziennie i robimy to wyłącznie społecznie! Trudno to wytłumaczyć potrzebującym, że jesteśmy tak samo bezrobotne jak oni i nie będzie nas 8 godzin dziennie! W ogóle nie musimy tam przychodzić, ale trudno nam porzucić Bank i żywność, którą otrzymaliśmy z Unii Europejskiej. Jeśli jednak nie znajdzie się rozwiązanie, oddamy dotację miasta na ogrzewanie i media, i zakończymy działalność Banku Żywności na przełomie lutego i marca. Same będziemy musiały zająć się poszukiwaniem pracy. Wszystkie mamy od 3 do 5 lat do emerytury. Kto nas zatrudni ?

    Stracą przede wszystkim potrzebujący i stowarzyszenia charytatywne, które korzystały z pomocy Banku Żywności przez 10 lat. Tylko w 2010 rozdysponowano 210 ton darów z Unii Europejskiej na kwotę 615 tysięcy złotych. – Mamy nadzieję, że jakoś uda się znaleźć rozwiązanie – wzdycha Lilianna Owocka.

    – Bank Żywności jest potrzebny i cały czas liczymy, że mimo negatywnej decyzji PUP wynikającej z ograniczenia rządowych pieniędzy uda się uzyskać wsparcie na prowadzenie dalszej działalności – odpowiada wiceprezydent Waldemar Skórski. Dodaje także, że cała sytuacja jest niepokojąca. – Ograniczenie środków w oczywisty sposób utrudni działanie i to nie tylko nam, ponieważ sprawi, że młodzież będzie miała kłopot ze zdobywaniem praktyk u różnych pracodawców. Jeszcze nie mamy informacji, czy Powiatowy Urząd Pracy przez pewien czas będzie miał ograniczone środki na te formy wsparcia, czy też będzie to dotyczyło całego roku. W związku z tym obecnie trudno nam wyrokować tym bardziej, że w poprzednich latach było tak, że fundusze, jakimi dysponował PUP, zmieniały się w zależności od funduszy przekazywanych przez rząd. W 2010 r. Urząd Miejski korzystał z pomocy 19 stażystów i 3 pracowników interwencyjnych. 6 osób otrzymało zajęcie w ramach prac społecznie użytecznych.

    Niewykluczone, że rzeczywiście wzorem lat ubiegłych będą uruchamiane rezerwy rządowe, jednak w tym momencie podawanie konkretnych kwot byłoby wróżeniem z fusów. Na pewno ten rok nie będzie korzystny dla bezrobotnych, którzy chcą odnaleźć swoje miejsce na rynku pracy. By sięgnąć po dotacje, będą musieli się wykazać spora determinacją. – Rozumiem, że rząd musi oszczędzać, ale dlaczego znów dzieje się to kosztem najuboższych? – pyta Lilianna Owocka.