Święta na pop-rockowa nutę

    0

    Kolędy i pastorałki tworzą specyficzny repertuar, chociażby ze względu na to, że śpiewa się je wyłącznie w okresie świątecznym. Jako mały chłopiec przyzwyczajony byłem, że słyszę je w kościele lub przy wigilijnym stole. Pamiętam nawet mojego dziadka, który wyciągał akordeon,

    grał i śpiewał najgłośniej jak potrafił najbardziej znane kolędy. Ze względu na te wspomnienia i przyzwyczajenia, mało interesowały mnie wydawane z okazji świąt płyty. Minęło mi więc 21 wiosen bez świadomości, jak takie płyty wyglądają i w jakiej formie grane są na nich utwory. Teraz nadarzyła się okazja, by się z takimi wydawnictwami zapoznać.

    Zastanawiałem się, czy znajdę w ogóle wśród płyt z kolędami jakąkolwiek, która mnie zaciekawi. Jedna z wybranych, ku mojemu zdziwieniu, wzbudziła moje zainteresowanie. Na płycie „Najpiękniejsze Święta”, wystąpili Ewelina Flinta, Bracia Cugowscy, Artur Gadowski, Varius Manx, Jarek Weber, Perfect i inni. Znalazłem tutaj znane, zagraniczne piosenki świąteczne, z polskimi tekstami oraz premierowe, napisane specjalnie na tę płytę m.in. przez Marka Kościkiewicza, Roberta Jansona, czy Seweryna Krajewskiego. Aranżacje tych utworów, jak na ww. artystów przystało, są rockowe, jednak z zachowaniem pewnej granicy, by piosenką świąteczną nikogo nie odstraszyć. Perełki tej płyty to zdecydowanie „Życzę Ci”, wykonane przez Jarka Webera, Patrycję Golę i Beatę Bednarz, „Gloria” Roberta Jansona, Piotra Cugowskiego i Artura Gadowskiego w towarzystwie chóru dziecięcego, „Ja z nim ty z nią” w wykonaniu Varius Manx, czy „Mikołaj jedzie tu znów” Eweliny Flinty. Co prawda szkoda, że tę ostatnią panią słucham w świątecznym utworze, a nie w nowej piosence, promującej nowy album. Trzy ostatnie piosenki delikatnie odchodzą od konwencji rock’n’rollowego grania na święta. Ryszard Rynkowski „zaryczał” „Chcę CI dać spokojne, dobre Święta”, a dwa kolejne to odniesienie do tradycyjnych, polskich kolęd. „Gdy się Chrystus rodzi” i „Lulajże Jezuniu”, wykonali Bracia Cugowscy. Chłopaki wzięli sobie do serca słowa swojego ojca, że „… do tanga trzeba dwojga” i zaśpiewali w duecie te kolędy. Nie ukrywam, że to bardzo ciekawe wykonania. Głównie dlatego, że są odświeżone. Natomiast utwierdziłem się w przekonaniu, że Piotrek jest tym, który z nich dwóch powinien brać się za śpiewanie. Wojtek zdecydowanie lepiej radzi sobie na gitarze.

    Pierwsza płyta świąteczna za mną. Dzięki niej dowiedziałem się, że co roku pewne grono artystów zrzesza się, by móc wspólnie nagrać coś na święta. Jednak pozostaje mi w głowie pytanie. Czy to jest wewnętrzna potrzeba, czy raczej potrzeby rynku?

    Kamil Franczak